Bardzo często sprawcami wyjedzonych liści lub zwiniętych czubków pędów róż są zielone gąsienice motyli. Pod koniec lata mogą pojawić się kolejne pokolenia niektórych gatunków, dlatego problem często wraca właśnie w sierpniu. Warto wiedzieć, z którym szkodnikiem masz do czynienia, ponieważ dzięki temu łatwiej go zwalczyć.

WIDEO

player placeholder

Jedne wygryzają dziury w liściach, drugie zwijają młode pędy w ciasne rulony

Najłatwiej rozpoznać gąsienice po śladach, jakie zostawiają na roślinie.

Pierwsza grupa po prostu wyjada blaszki liściowe. Początkowo pojawiają się niewielkie otwory, ale z czasem liście mogą zostać niemal całkowicie ogołocone. Same gąsienice są zwykle zielone i dobrze maskują się na tle liści, dlatego często zauważamy je dopiero podczas dokładniejszych oględzin. Do tej grupy należy psowacz różany - zielona gąsienica motyla, która na spodniej stronie liści zwija się w spiralkę.

Zobacz także:

Druga grupa zachowuje się zupełnie inaczej, przez co młode liście na końcach pędów zaczynają się zwijać i wyglądają, jakby ktoś skleił je cienką nitką. W środku takiego rulonu najczęściej ukrywa się niewielka zielona gąsienica, która żeruje w bezpiecznym schronieniu. Takie objawy są charakterystyczne dla zwójek, czyli motyli z rodziny zwójkowatych, których larwy często atakują róże.

Sierpień wcale nie oznacza końca problemów. Właśnie wtedy może pojawić się kolejne pokolenie

Wielu ogrodników po czerwcowych uszkodzeniach przestaje regularnie oglądać róże. To błąd, który w tym roku kosztował mnie sporo nerwów – wszystkie krzaczki moich róż, które po czerwcowej inwazji zaczęły się odradzać, zostały bezlitośnie objedzone. 

Stało się tak dlatego, że u części gatunków motyli rozwija się więcej niż jedno pokolenie w sezonie. Oznacza to, że nowe gąsienice mogą na różach pojawić się ponownie latem, gdy krzewy wypuszczają świeże przyrosty. Młode liście są delikatniejsze i dlatego szczególnie chętnie wybierane przez larwy.

Jeżeli raz w tygodniu obejrzysz końcówki pędów oraz spodnią stronę liści, masz dużą szansę zauważyć problem, zanim gąsienic będzie naprawdę dużo.

Najlepiej reagować od razu. Przy niewielkiej liczbie szkodników chemia zwykle nie jest potrzebna

Jeżeli na różach zauważysz pojedyncze zwinięte liście, po prostu je zerwij i zniszcz. W większości przypadków gąsienica znajduje się w środku. To najprostszy sposób na ograniczenie liczebności szkodników bez wykonywania oprysków.

Podobnie jest z gąsienicami wygryzającymi liście. W niewielkim ogrodzie często wystarczy ręczne zbieranie larw podczas wieczornego przeglądu krzewów. Zielone gąsienice są wtedy bardziej aktywne i łatwiej je zauważyć.

Dopiero przy silnym nasileniu warto rozważyć zastosowanie preparatów biologicznych zawierających Bacillus thuringiensis var. kurstaki (Bt). Bakteria ta działa wybiórczo na gąsienice motyli po zjedzeniu opryskanych liści i jest bezpieczna dla ludzi i zwierząt domowych. Najlepsze efekty daje zwalczanie młodych larw, zanim zdążą wyrządzić większe szkody. 

Nie każda zielona „gąsienica” jest gąsienicą. To ważna różnica

Na różach bardzo często żerują również larwy piłkówek różanych. Na pierwszy rzut oka wyglądają jak zielone gąsienice, ale w rzeczywistości są larwami błonkówek, a nie motyli.

To ważna informacja, ponieważ preparaty biologiczne zawierające Bacillus thuringiensis var. kurstaki działają na larwy motyli, natomiast nie zwalczają larw piłkówek. Dlatego przed wykonaniem oprysku warto dokładnie obejrzeć szkodnika. Larwy piłkówek mają zwykle więcej par odnóży rzekomych niż prawdziwe gąsienice i często żerują grupowo na brzegach liści.

Właśnie dlatego rozpoznanie sprawcy jest pierwszym krokiem do skutecznej ochrony róż. Nie każda dziura w liściu oznacza tego samego szkodnika, a dobrze postawiona diagnoza pozwala uniknąć niepotrzebnych oprysków i szybciej uratować krzewy.


Czytaj także: