Gdy patrzę na winogrona pod koniec sierpnia i we wrześniu, zawsze zwracam uwagę na to, ile światła naprawdę dociera do gron. Liście są potrzebne, bo karmią całą roślinę i chronią owoce przed ostrym słońcem. Zdarza się jednak, że rozrosną się tak mocno, iż kiście siedzą w ciągłym cieniu. Wtedy nie czekam, aż winogrona same sobie poradzą, tylko delikatnie odsłaniam je od strony porannego słońca.
WIDEO…
To prosty zabieg, ale warto zrobić go spokojnie. Nie chodzi o to, żeby winorośl wyglądała jak po wielkim cięciu. Chcę jedynie dać gronom więcej światła i przewiewu, bez osłabiania krzewu. Dzięki temu owoce łatwiej się wybarwiają, szybciej przesychają po rosie i wyglądają znacznie lepiej na krzaku.
Usuń liście zasłaniające grona od wschodu. Poranne słońce działa łagodnie, ale skutecznie
Najpierw podejdź do winorośli rano albo przed południem i zobacz, z której strony wpada światło. Najczęściej warto skupić się na stronie wschodniej, czyli tej, którą ogrzewa poranne słońce. Jest ono łagodniejsze niż popołudniowe, dlatego nie przypala owoców tak łatwo. Właśnie od tej strony usuwam pojedyncze liście, które leżą bezpośrednio na kiściach albo tworzą nad nimi gęsty daszek.
Nie zrywaj wszystkiego naraz. Weź do ręki jedno grono i sprawdź, czy po usunięciu jednego liścia dostanie choć trochę więcej światła. Potem przejdź do kolejnego. Czasem wystarczą dwa liście przy kiści, żeby zrobić dużą różnicę. Gdy odsłonisz zbyt dużo, owoce mogą nagle znaleźć się w pełnym słońcu, a to przy upalnej pogodzie wcale nie będzie dla nich dobre.
Najchętniej wybieram liście stare, duże albo uszkodzone. Usuwam też te, które są mocno porażone plamami i już nie wyglądają zdrowo. Zostawiam natomiast większość zielonych, dorodnych liści rosnących wyżej na pędzie. To one nadal pracują dla krzewu, pomagają mu dojrzewać i wspierają słodzenie owoców. Winorośl nie potrzebuje nagiego pędu, tylko rozsądnego uporządkowania.
Przy ciemnych odmianach efekt widać szczególnie szybko. Granatowe, fioletowe albo bordowe owoce potrafią w kilka dni nabrać głębszego koloru, gdy przestaną tkwić w wilgotnym cieniu. Jasne winogrona też na tym korzystają, bo stają się bardziej przejrzyste, złociste i przyjemniej wyglądają. Nie licz jednak na cud po jednym słonecznym dniu. Roślina potrzebuje czasu, a pogoda i tak ma tu ostatnie słowo.
Nie ogałacaj całej winorośli. Zostaw liście, które nadal karmią owoce
Największy błąd to usunięcie dużej części liści w jednym dniu. Rozumiem tę pokusę, bo po takim cięciu krzew od razu wygląda schludniej, a grona są pięknie widoczne. Tylko że winorośl nie jest ozdobą wystawioną na pokaz. Liście produkują składniki potrzebne owocom, pędom i korzeniom. Kiedy zabierzesz ich za dużo, możesz osłabić krzew właśnie wtedy, gdy powinien spokojnie doprowadzić plon do dojrzałości.
Ja trzymam się prostej zasady. Odsłaniam kiść tak, aby była widoczna z jednej strony, ale nadal miała liście nad sobą, obok i od strony mocnego popołudniowego słońca. Taka osłona jest szczególnie ważna, gdy lato jest gorące i suche. Owoce, które nagle stracą cień, mogą dostać jasnych, suchych plam. To już nie jest piękne wybarwienie, tylko poparzenie.
Przyjrzyj się też sile swojego krzewu. Młoda winorośl, która dopiero zaczyna porządnie owocować, potrzebuje więcej liści niż stary, silny egzemplarz przy ścianie domu. Słabszą roślinę traktuj bardzo ostrożnie. Usuń tylko liść, który naprawdę dotyka grona albo całkowicie je zacienia. Mocny, zdrowy krzew poradzi sobie z nieco większym prześwietleniem, ale i tu nie warto przesadzać.
Nie wyrywaj liści gwałtownie. Przytrzymaj pęd jedną ręką, a drugą delikatnie odłam ogonek liściowy przy nasadzie. Możesz też użyć czystego sekatora, zwłaszcza gdy ogonki są twarde. Staraj się nie szarpać pędu i nie potrząsać gronami. Dojrzałe owoce łatwo uszkodzić, a przez pękniętą skórkę szybko dostają się osy i choroby.
-
Usuń najpierw po jednym lub dwa liście przy każdej kiści.
-
Zostaw zdrowe liście nad gronami i od strony zachodniej.
-
Nie rób mocnego prześwietlania podczas upału.
-
Obserwuj krzew przez kilka dni, zanim zdejmiesz kolejne liście.
Rób to etapami i obserwuj grona. Kilka dni pokaże ci więcej niż pośpiech
Najlepsze efekty daje stopniowe działanie. Zamiast przejść przez całą winorośl jednego popołudnia, podziel sobie pracę na dwa albo trzy razy. Pierwszego dnia odsłoń najbardziej schowane kiście. Po kilku dniach wróć, zobacz, jak wyglądają owoce i dopiero wtedy zdecyduj, czy potrzebują jeszcze trochę światła. Taki sposób daje ci kontrolę i nie naraża krzewu na nagłą zmianę warunków.
Po deszczu dobrze widać, czy zabieg był potrzebny. Gdy grona są lekko odsłonięte, szybciej obsychają, a między jagodami nie stoi wilgoć. To ważne zwłaszcza pod koniec lata, kiedy noce robią się chłodniejsze, a poranki bywają mokre od rosy. Gęste liście zatrzymują wilgoć przy owocach i sprzyjają szarej pleśni. Nie obiecuję, że samo zdjęcie kilku liści rozwiąże każdy problem, ale naprawdę pomaga utrzymać kiście w lepszej kondycji.
Przy okazji zerknij na owoce. Usuń pęknięte jagody, te z nalotem pleśni i zaschnięte resztki kwiatów, które zostały między owocami. Rób to ostrożnie, żeby nie rozgniatać zdrowych winogron. Takie drobne porządki poprawiają przewiew i ograniczają ryzyko, że problem przeniesie się na całą kiść. Gdy zauważysz osy, nie zostawiaj na krzewie nadgniłych owoców, bo szybko zwabią ich jeszcze więcej.
Warto też pamiętać o podlewaniu. Pod koniec sezonu nie zalewaj winorośli codziennie, zwłaszcza gdy ziemia jest jeszcze wilgotna po opadach. Nadmiar wody może sprawić, że owoce będą mniej słodkie albo zaczną pękać. Kiedy jest sucho przez dłuższy czas, podlej krzew rzadziej, ale porządnie, kierując wodę na ziemię przy korzeniach. Nie mocz przy tym gron i liści, bo wieczorna wilgoć nie jest im potrzebna.
To właśnie lubię w uprawie winorośli najbardziej. Nie trzeba robić rewolucji, żeby zobaczyć poprawę. Wystarczy stanąć przy krzewie, popatrzeć na niego uważnie i zabrać tylko to, co naprawdę przeszkadza. Kilka liści mniej od strony porannego słońca potrafi sprawić, że grona lepiej się wybarwią, będą zdrowsze i dużo apetyczniejsze. A kiedy przyjdzie pora zbioru, od razu zobaczysz, że ta spokojna praca miała sens.
Czytaj także:
- W upały podlewam ogród według 5 żelaznych zasad. Rośliny są zdrowe, bujne i kwitną na potęgę
- Wrzuć te nasiona do gruntu, a wiosną rośliny eksplodują kwiatami. Jak ci się poszczęści, zakwitną jeszcze jesienią
- To nie mączniak, ani zgnilizna czy wciornastki. Zbagatelizowałam objawy i straciłam wszystkie krzaczki pomidorów



























