Kocimiętka to jedna z tych bylin, które potrafią odwdzięczyć się za naprawdę niewielką uwagę. Sadziłam ją kiedyś głównie dlatego, że pięknie pachnie, przyciąga pszczoły i dobrze wygląda przy różach. Z czasem zauważyłam jednak, że po pierwszym kwitnieniu szybko traci urok. Kłosy brązowieją, pokładają się na boki, a cała kępka przestaje wyglądać świeżo. Wtedy wiele osób zostawia ją w spokoju aż do jesieni. Ja robię inaczej.

WIDEO

player placeholder

Nie trzeba mieć wielkiego doświadczenia ani specjalistycznego sprzętu. Wystarczy ostry sekator lub zwykłe nożyczki ogrodowe i kilka minut wolnego czasu. Najważniejsze jest to, by nie bać się skrócić przekwitłych pędów. Kocimiętka po takim cięciu często rusza z nową energią i jeszcze raz obsypuje się fioletowymi kwiatami. Przy okazji kępa robi się gęstsza, schludniejsza i lepiej trzyma swój kształt.

Przekwitłe kłosy kocimiętki nie zdobią już rabaty. Skróć je o jedną trzecią, a roślina dostanie wyraźny sygnał do dalszego wzrostu

Najlepszy moment przychodzi wtedy, gdy większość kwiatów na kłosach wyraźnie przekwitnie. Nie czekaj, aż wszystkie pędy zrobią się całkiem suche i szare. Gdy widzisz, że fioletowy kolor zniknął, kwiatki opadają, a roślina zaczyna wyglądać mniej elegancko, chwyć za sekator. U mnie zwykle dzieje się to na początku lata, ale dużo zależy od pogody, stanowiska i terminu pierwszego kwitnienia.

Zobacz także:

Każdy przekwitły pęd skróć mniej więcej o jedną trzecią jego długości. Nie musisz odmierzać tego linijką. Popatrz na całą kępę i zetnij ją tak, by nadal została spora część zielonych łodyg z liśćmi. To właśnie z nich roślina wypuści nowe przyrosty. Nie ścinaj kocimiętki tuż przy ziemi, bo wtedy będzie potrzebowała więcej czasu na odbudowę i możesz nie doczekać drugiego kwitnienia w tym samym sezonie.

Cięcie wykonaj lekko skośnie, najlepiej nad miejscem, z którego wyrastają liście lub boczne pędy. Nie przejmuj się, gdy zaraz po pracy kępka wyda ci się trochę zbyt niska. Przez kilka dni może wyglądać skromnie, ale to tylko chwilowe wrażenie. Kocimiętka szybko się zagęszcza, szczególnie gdy rośnie w ciepłym miejscu i ma przepuszczalną ziemię.

Warto też przy okazji usunąć pędy połamane, pożółkłe i leżące na ziemi. Zostawianie ich niczemu nie służy, a w wilgotne lato mogą utrudniać przewiew wewnątrz rośliny. Ja zawsze zbieram odcięte części z rabaty. Dzięki temu wokół kocimiętki jest porządek, a roślina od razu prezentuje się lepiej.

Po cięciu kocimiętka potrzebuje chwili spokoju. Daj jej wodę i nie zasypuj nawozem bez opamiętania

Po skróceniu pędów podlej roślinę, zwłaszcza gdy od kilku dni nie padało. Nie zalewaj jej jednak wodą. Kocimiętka nie lubi stać w mokrej ziemi, bo wtedy jej korzenie mogą słabnąć. Wystarczy porządnie nawodnić podłoże raz, a później obserwować pogodę. Podlewaj rano albo wieczorem, kierując wodę bezpośrednio na ziemię, a nie po liściach.

Wiele osób od razu chce pobudzić roślinę nawozem. Rozumiem ten odruch, bo każdemu zależy na szybkim efekcie. Ja radzę zachować umiar. Kocimiętka dobrze rośnie nawet na przeciętnej glebie i nie potrzebuje dużo dokarmiania. Zbyt duża dawka nawozu, szczególnie takiego bogatego w azot, może sprawić, że wypuści mnóstwo miękkich liści, ale kwiatów będzie mniej. Pędy mogą też zacząć się pokładać po pierwszym większym deszczu.

Gdy ziemia w twoim ogrodzie jest bardzo uboga, rozsyp przy kępce niewielką ilość dojrzałego kompostu i delikatnie wymieszaj go z wierzchnią warstwą podłoża. Taka porcja w zupełności wystarczy. Możesz też użyć łagodnego nawozu do roślin kwitnących, ale zastosuj go zgodnie z dawką podaną na opakowaniu. Tu naprawdę mniej znaczy lepiej.

Po cięciu spójrz także, czy kocimiętka nie jest zbyt mocno zacieniona przez większe byliny. Najładniej kwitnie w słońcu, choć poradzi sobie również w lekkim półcieniu. Gdy rośnie w cieniu, zwykle robi się luźniejsza, wyciąga pędy i znacznie słabiej powtarza kwitnienie. Czasem wystarczy przyciąć rozrośniętą obok roślinę albo przesadzić kocimiętkę jesienią w jaśniejsze miejsce.

Druga fala kwitnienia potrafi zaskoczyć nawet pod koniec lata. Zobacz, co zrobić, by kocimiętka została piękna aż do jesieni

Po prawidłowym cięciu pierwsze świeże listki zobaczysz zwykle dość szybko. Potem roślina zacznie budować kolejne pędy, a na ich końcach pojawią się nowe kłosy. Nie zawsze będą tak wysokie i tak liczne jak podczas pierwszego kwitnienia, ale nadal potrafią zrobić wrażenie. U mnie druga fala jest często nawet ładniejsza, bo kępka ma wtedy bardziej zwarty pokrój i lepiej pasuje do późnoletniej rabaty.

W tym czasie nie zapominaj o regularnym oglądaniu rośliny. Gdy pojedyncze nowe kłosy przekwitną wcześniej niż reszta, usuwaj je na bieżąco. To drobna praca, ale dzięki niej kocimiętka dłużej zachowuje estetyczny wygląd. Nie zostawiaj też chwastów przy samej kępie. Zabierają wodę i światło, a po cięciu roślina potrzebuje dobrych warunków, żeby sprawnie się zregenerować.

Kocimiętka pięknie wygląda obok róż, lawendy, szałwii, przetaczników i niskich traw ozdobnych. Gdy ponownie zakwitnie, rabata nie robi się pusta po pierwszej letniej fali kolorów. To szczególnie ważne w ogrodach, w których lubisz mieć kwiaty jak najdłużej, a nie tylko przez kilka tygodni w czerwcu.

Jesienią nie spiesz się z kolejnym mocnym cięciem. Pozwól roślinie spokojnie zakończyć sezon. Suche pędy możesz zostawić na zimę, bo częściowo osłonią środek kępy przed mrozem i wilgocią. Wiosną, gdy zobaczysz nowe zielone przyrosty przy ziemi, usuń stare części. Wtedy znów wystartuje świeża i gotowa do kolejnego kwitnienia.

Ta prosta zasada sprawdza mi się od lat. Gdy kocimiętka przekwitnie, nie patrzę na nią z żalem i nie czekam, aż sama odzyska formę. Skracam kłosy o jedną trzecią, podlewam ją rozsądnie i daję jej trochę czasu. Za kilka tygodni znów mam na rabacie fioletowe kwiaty, a sąsiadki pytają, jak to robię. Teraz już wiesz, że sekret wcale nie jest trudny.


Czytaj także: