Choć za najlepszy termin sadzenia większości drzew i krzewów uznaje się jesień oraz wczesną wiosnę, rośliny sprzedawane w pojemnikach można sadzić przez większą część sezonu wegetacyjnego. Jest jednak jeden warunek. Bryła korzeniowa musi być w dobrej kondycji, a po posadzeniu roślina wymaga odpowiedniej pielęgnacji. W czasie letnich upałów to właśnie przygotowanie sadzonki decyduje o tym, czy szybko się przyjmie.

WIDEO

player placeholder

Nie wyciągam rośliny z doniczki i od razu nie sadzę. Najpierw dokładnie sprawdzam bryłę korzeniową

To jeden z najważniejszych etapów, a jednocześnie najczęściej pomijany. Po wyjęciu rośliny z pojemnika zawsze oglądam bryłę korzeniową. Jeżeli korzenie są jasne i równomiernie przerastają podłoże, roślina jest gotowa do sadzenia. Zdarza się jednak, że korzenie wielokrotnie owijają się wokół bryły i tworzą gęstą spiralę. Takie zjawisko określa się jako przerośnięcie lub zbyt silne związanie bryły korzeniowej.

W takiej sytuacji delikatnie rozluźniam zewnętrzne korzenie palcami lub wykonuję kilka płytkich, pionowych nacięć ostrym nożem. Dzięki temu łatwiej zaczną wrastać w otaczającą glebę, zamiast nadal krążyć. 

Zobacz także:

Przed sadzeniem dobrze namaczam bryłę korzeniową. Sama wilgotna ziemia w dołku nie wystarczy

Rośliny sprzedawane w pojemnikach często mają mocno przesuszone podłoże. Nawet jeżeli z zewnątrz wygląda na wilgotne, środek bryły może być niemal suchy. Dlatego przed sadzeniem zanurzam całą doniczkę albo samą bryłę korzeniową w wiadrze z wodą na kilkanaście minut. Czekam, aż przestaną wydobywać się pęcherzyki powietrza. To znak, że podłoże dobrze nasiąkło.

Dopiero wtedy umieszczam roślinę w przygotowanym dołku. Dzięki temu korzenie od pierwszych godzin po posadzeniu mają dostęp do odpowiedniej ilości wody.

Nie sadzę zbyt głęboko. To błąd, który może kosztować życie drzewa

Wiele drzew i krzewów zamiera nie dlatego, że zostały posadzone latem, ale dlatego, że trafiły do ziemi zbyt głęboko. Górna powierzchnia bryły korzeniowej powinna znajdować się na poziomie gruntu lub nawet 2-3 cm wyżej, jeśli gleba ma tendencję do osiadania. Zbyt głębokie sadzenie ogranicza dostęp tlenu do systemu korzeniowego i może prowadzić do osłabienia rośliny.

Dołek powinien być mniej więcej tej samej głębokości co bryła korzeniowa, ale przynajmniej dwa razy szerszy. Korzenie znacznie łatwiej wrastają wtedy w otaczającą glebę.

Po posadzeniu nie zapominam o dwóch rzeczach. Bez nich nawet zdrowa sadzonka może sobie nie poradzić

Zaraz po posadzeniu bardzo obficie podlewam roślinę, nawet wtedy, gdy ziemia wydaje się wilgotna. Woda pomaga dokładnie otulić korzenie i usuwa kieszenie powietrzne z podłoża.

Następnie rozkładam wokół drzewa lub krzewu warstwę ściółki z kory, zrębków albo kompostu. Ogranicza ona parowanie wody i chroni korzenie przed nadmiernym nagrzewaniem podczas upałów. Ściółki nie dosuwam jednak bezpośrednio do pnia. Pozostawiam kilka centymetrów wolnej przestrzeni, aby zmniejszyć ryzyko gnicia kory.

Przez pierwsze tygodnie po posadzeniu regularnie kontroluję wilgotność gleby. Rośliny z pojemników mają wprawdzie dobrze rozwinięty system korzeniowy, ale zanim zaczną wrastać w otaczające podłoże, są szczególnie wrażliwe na przesuszenie. To właśnie systematyczne podlewanie, a nie sam termin sadzenia, najczęściej decyduje o powodzeniu nowych nasadzeń latem.

Aha i jeszcze jedno: w upiorne upały nic nie sadzę. Czekam, aż temperatura spadnie poniżej 30 stopni, a najlepiej poniżej 25 stopni. Zaobserwowałam bowiem, że posadzone w upały rośliny, pomimo nawadniania, nie zawsze się przyjmowały.


Czytaj także: