W Sztokholmie zwróciłam uwagę na jedną rzecz. Tam naprawdę nie trzeba wybierać między wygodą a dobrym wyglądem. Dziewczyny chodzą w szerokich spodniach, długich wełnianych płaszczach, grubych szalikach i masywnych butach, które nadają całej stylizacji nieco sportowego charakteru. Nikt nie przejmuje się tym, że trekkingowe sznurowania nie pasują do eleganckiego okrycia. Wręcz przeciwnie, właśnie taki kontrast wygląda najciekawiej. Dlatego gdy trafiłam na zimowe botki Esmara w Lidlu, od razu przypomniały mi się podobne modele ze szwedzkich ulic.
WIDEO…
W Lidlu znalazłam botki w skandynawskim stylu. Beżowy kolor i futerko robią tutaj świetną robotę
Za 89,90 zł Lidl proponuje zimowe buty damskie Esmara, które wyglądem przypominają miejską wersję trekkingów. Mają wysoką, masywną podeszwę z wyraźnym bieżnikiem, sznurowanie z przodu i dodatkowy zamek z boku. Najbardziej spodobało mi się jednak połączenie jasnego beżu z kremowym futerkiem przy cholewce. Ten detal sprawia, że buty wyglądają przytulniej i mniej sportowo niż klasyczne trapery.
Zwróciłam też uwagę na podeszwę. Jest dość gruba, jasna i ma karmelowy spód, który dobrze komponuje się z kolorem cholewki. Całość wygląda spójnie, bez mocnych kontrastów. Właśnie takie modele kojarzą mi się ze skandynawską modą uliczną, w której praktyczne obuwie często staje się jednym z najważniejszych elementów stroju.
W ofercie Lidla znalazłam również czarną wersję. Sama wybrałabym jednak beżową, bo zimą lubię rozjaśniać stylizacje dodatkami. Przy ciemnym płaszczu czy granatowych jeansach takie buty od razu przyciągają wzrok, ale nie wyglądają przesadnie. Z kolei czarne będą dobrym wyborem dla osób, które noszą głównie grafit, czerń i ciemny denim.
Podoba mi się również to, że nie są to typowe śniegowce o bardzo szerokiej cholewce. Mają bardziej elegancki fason, a sznurowanie nadaje im charakteru klasycznych butów outdoorowych. Boczny zamek może też ułatwiać codzienne zakładanie, choć oczywiście przed zakupem sprawdziłabym, jak działa i czy cholewka dobrze układa się na nodze.
Model dostępny jest na stronie Lidla w rozmiarach od 36 do 41. Nie traktowałabym go jednak automatycznie jako profesjonalnych butów trekkingowych. Wygląd inspirowany obuwiem górskim nie oznacza jeszcze, że buty mają właściwości potrzebne na wymagających szlakach. Mnie zainteresowały przede wszystkim jako zimowe obuwie do miejskich stylizacji.
Takie trekkingowe botki nosiłabym do eleganckiego płaszcza. W Sztokholmie podobne połączenia wyglądają bardzo stylowo
Najciekawsze w tych butach jest dla mnie to, że wcale nie trzeba ubierać się do nich na sportowo. Oczywiście można założyć puchową kurtkę, jeansy i grubą czapkę, ale wtedy otrzymamy dość oczywisty zimowy zestaw. Znacznie bardziej podoba mi się pomysł połączenia masywnych botków z ubraniami, które zwykle nosimy do klasycznych skórzanych kozaków.
Wyobrażam sobie długi, prosty płaszcz w kolorze camelowym, ciemnogranatowe jeansy i kremowy golf. Do tego beżowe botki z Lidla oraz duży szalik. Nic skomplikowanego, a całość ma ten swobodny charakter, który tak lubię w stylizacjach Skandynawek. Buty przełamują elegancję płaszcza, a jasne futerko dobrze współgra z miękką dzianiną swetra.
Drugi zestaw, który chętnie bym wypróbowała, to czarne spodnie z prostą nogawką, szary sweter i krótka pikowana kurtka. W takim połączeniu beżowe buty rozjaśnią dolną część stroju. Dodałabym jeszcze jasną czapkę albo szalik, żeby kolor obuwia nie był jedynym jasnym akcentem.
Przy masywnych botkach sporo zależy też od długości spodni. Najbardziej lubię, gdy nogawka delikatnie opiera się na cholewce albo kończy tuż nad nią. Wtedy dobrze widać charakterystyczne sznurowanie, a całość nie wygląda ciężko. Bardzo szerokie spodnie, które całkowicie zakrywają but, mogą odebrać im część uroku.
A co ze spódnicami? Nie skreślałabym ich. Dzianinowa spódnica midi, grube rajstopy i długi płaszcz mogą wyglądać z takimi botkami naprawdę ciekawie. Postawiłabym tylko na spokojne kolory i prosty fason spódnicy. Przy tak wyrazistym obuwiu nie potrzeba już wielu ozdobnych dodatków.
Zimowe botki za 89,90 zł mogą wyglądać znacznie drożej. Przed zakupem sprawdziłabym jednak kilka szczegółów
Cena butów z Lidla jest naprawdę przystępna, zwłaszcza jeśli szukamy dodatkowej pary na zimę, a nie chcemy wydawać dużej kwoty. Za 89,90 zł otrzymujemy model z modnym sznurowaniem, futerkowym wykończeniem i podeszwą o wyraźnym bieżniku. Wizualnie ma sporo wspólnego z droższymi butami w stylu outdoorowym, które można spotkać w kolekcjach marek obuwniczych.
Pod względem stylizacyjnym najbardziej przekonuje mnie jasna wersja tych butów. Beżowe botki potrafią całkowicie zmienić charakter zimowego zestawu, szczególnie gdy na co dzień nosimy ciemne płaszcze i kurtki. Nie trzeba kupować nowych spodni ani swetra. Wystarczy zmienić obuwie, żeby dobrze znane ubrania wyglądały trochę inaczej.
Najbardziej podoba mi się jednak sam pomysł noszenia trekkingowych botków poza górami. Nie musimy kopiować całych stylizacji ze Sztokholmu, żeby zaczerpnąć z nich coś dla siebie. Czasami wystarczy zestawić elegancki płaszcz z nieoczywistymi butami. Model z Lidla za 89,90 zł daje właśnie taką możliwość, a przy okazji przypomina, że ciekawy zimowy strój wcale nie musi kosztować fortuny.
Czytaj także:
- Kobiety z tęższymi łydkami chwalą te kozaki Lasocki z CCC. Prawdziwa skóra, miejsce na palce i 148 zł rabatu
- Nie babcine trzewiki, a modne botki z amortyzacją. 60-latko, te Riekery z CCC mają podeszwę XXL i miękką wkładkę z filcu
- Bez sztywnej cholewki i obcasa, a z futerkiem. Te mięciutkie buty z Deichmann to alpejski luksus dla stóp