Włoszki mają świetny sposób na codzienną elegancję. Potrafią połączyć proste spodnie, miękki sweter i porządną torebkę tak, że całość wygląda stylowo, ale zupełnie niewymuszenie. Zauważyłam, że bardzo często kluczową rolę odgrywają u nich buty. Nie muszą być szczególnie wyszukane, ważniejsze są odpowiednie proporcje i kolor, który pasuje do reszty garderoby. Dlatego tak spodobały mi się brązowe botki chelsea. Są nieco ciekawsze od klasycznych czarnych sztybletów, a przy tym równie łatwo wkomponować je w codzienne zestawy.

WIDEO…

player placeholder

Borowikowe botki z Deichmanna wyglądają jak z włoskiego butiku. Ich sekret tkwi w kolorze i niewielkich detalach

W ofercie Deichmanna znalazłam botki marki Claudia Ghizzani za 179,99 zł. Mają klasyczny fason chelsea boots, ale zdecydowanie nie wyglądają jak najprostsze sztyblety, które znamy od lat. Moją uwagę zwrócił przede wszystkim ich głęboki, borowikowy odcień. Nie jest to ani jasny karmel, ani bardzo ciemna czekolada. Kolor przypomina raczej ciepły brąz z lekko ziemistą nutą, który świetnie komponuje się z jesienną paletą ubrań.

Sama coraz częściej przekonuję się, że właśnie takie odcienie potrafią wyglądać bardziej interesująco niż czerń czy zwykły brąz. Szczególnie w połączeniu z beżem, écru, oliwkową zielenią czy granatem. Ciemny brąz nie tworzy tak mocnego kontrastu z jasnymi ubraniami, dlatego cała stylizacja nabiera nieco łagodniejszego charakteru.

Zobacz także:

Botki Claudia Ghizzani mają też kilka szczegółów, które odróżniają je od klasycznych sztybletów. Po bokach znajdują się elastyczne wstawki, charakterystyczne dla fasonu chelsea, a dodatkowo ozdobny pasek z metalową klamrą i niewielkie ćwieki. Podoba mi się, że te elementy dodają butom charakteru, ale nie dominują całego fasonu.

Ciekawie prezentuje się również nosek, który jest delikatnie wydłużony i zaokrąglony. Nie wygląda tak masywnie jak w przypadku botków z szerokim, kwadratowym przodem. Całość uzupełnia stabilnie wyglądający, niewysoki słupek i ciemna podeszwa.

Właśnie takie połączenie kojarzy mi się z włoską modą codzienną. Jest trochę elegancji, odrobina swobody i jeden detal, który sprawia, że nawet prosty zestaw nie wygląda nudno.

Za cenę poniżej 180 zł otrzymujemy więc model, który wizualnie może konkurować z droższymi botkami. Oczywiście sam wygląd nie przesądza o jakości wykonania, ale pod względem stylistycznym trudno odmówić mu charakteru.

Brązowe botki chelsea z Deichmanna
Fot. deichmann.com

Chelsea boots na niewysokim słupku to ciekawa alternatywa dla płaskich sztybletów. Po 50. roku życia szczególnie doceniam takie proporcje

Przy wyborze jesiennych butów coraz większą uwagę zwracam na obcas. Bardzo płaskie modele nie zawsze dają mi efekt, na którym zależy mi przy eleganckich spodniach czy płaszczu. Z drugiej strony wysokie obcasy zwyczajnie nie pasują do mojego codziennego tempa.

Dlatego lubię botki na niewysokim, szerokim słupku. Taki obcas delikatnie podnosi sylwetkę, ale nie zmienia butów w typowo wyjściowy model. Można zestawić je z jeansami, spodniami materiałowymi czy dzianinową sukienką, a całość nadal wygląda naturalnie.

W przypadku botków Claudia Ghizzani podoba mi się również to, że obcas nie jest przesadnie masywny. Ma prostą, zwartą formę, która dobrze współgra z cholewką sięgającą za kostkę. Nie ma tu ciężkiej platformy ani bardzo grubej podeszwy, które mogłyby nadać butom bardziej sportowy charakter.

Elastyczne wstawki po bokach to kolejny praktyczny element tego fasonu. W klasycznych chelsea boots ułatwiają wsuwanie stopy i pozwalają cholewce nieco pracować podczas zakładania. Nie oznacza to oczywiście, że każdy taki model będzie równie wygodny. Dużo zależy od szerokości buta, dopasowania w podbiciu i tego, jak układa się podczas chodzenia.

Przy zakupie sama sprawdziłabym przede wszystkim, czy cholewka nie uciska kostki i czy palce mają wystarczająco dużo miejsca. Szczególnie gdy planuję nosić botki przez kilka godzin, a nie tylko podczas krótkiego wyjścia. Zwróciłabym też uwagę na to, jak zachowuje się pięta podczas chodzenia.

Wygoda nie wynika przecież wyłącznie z wysokości obcasa. Znaczenie ma również konstrukcja wnętrza buta, której nie sposób ocenić po samym wyglądzie.

Mimo to ten fason wydaje mi się rozsądnym kompromisem między elegancką linią a codzienną praktycznością. Zwłaszcza dla kobiet, które lubią klasyczne botki, ale nie chcą rezygnować z choćby niewielkiego podwyższenia.

Brązowe botki chelsea pasują nie tylko do jeansów. Z tymi ubraniami stworzyłabym stylizacje w klimacie włoskiej elegancji

Pierwsze zestawienie, które przyszło mi do głowy, jest bardzo proste. Granatowe jeansy o prostych nogawkach, kremowy golf, brązowe botki i beżowy płaszcz. W takim połączeniu właściwie nie potrzeba już wielu dodatków. Wystarczy skórzana torebka w odcieniu koniaku albo ciemnej czekolady.

Zwróciłabym jedynie uwagę na długość spodni. Przy botkach z cholewką za kostkę najlepiej wygląda według mnie nogawka, która kończy się tuż nad butem albo delikatnie opiera się na jego górnej części. Uniknęłabym natomiast mocnego marszczenia materiału przy kostce, ponieważ może ono zaburzyć proporcje całego zestawu.

Drugim pomysłem jest stylizacja z dzianinową sukienką midi. Wybrałabym model w kolorze oliwkowym, czekoladowym lub jasnobeżowym. Do tego długi płaszcz i niewielka torebka na ramię. Botki na słupku dodadzą takiemu zestawowi elegancji, a metalowe detale przy cholewce wprowadzą odrobinę nowoczesności.

Szczególnie podoba mi się połączenie brązu z oliwkową zielenią. Te dwa kolory dobrze ze sobą współgrają i nie wymagają mocnych kontrastów. Gdybym chciała nieco rozjaśnić stylizację, dodałabym kremowy szalik albo jasną torebkę.

A co ze spódnicami? Tutaj postawiłabym na prosty fason midi, najlepiej z dzianiny lub miękko układającej się tkaniny. Do tego dopasowany sweter i krótka kurtka. Taki zestaw ma w sobie coś z codziennej elegancji, którą często podziwiam u dojrzałych Włoszek.

Brązowe chelsea boots mogą też świetnie wyglądać z klasycznymi spodniami w kant. Szczególnie w odcieniu grafitu, beżu lub ciemnego granatu. Zamiast oficjalnej koszuli wybrałabym wtedy miękki sweter z dekoltem w serek. Całość byłaby elegancka, ale bez wrażenia, że ubrałam się do biura.

Model Claudia Ghizzani z Deichmanna kosztuje 179,99 zł i moim zdaniem zasługuje na uwagę przede wszystkim ze względu na kolor, zgrabną linię oraz ozdobne wykończenie. Nie jest przesadnie elegancki ani całkowicie casualowy. I właśnie w tym widzę jego największą zaletę. Z odpowiednio dobranymi ubraniami może wyglądać jak element znacznie droższej stylizacji, bez konieczności wymieniania połowy szafy.


Czytaj także: