Tegoroczna jesień naprawdę nas rozpieszcza. Mamy sporo pięknych, słonecznych dni i chwilami można zapomnieć, że zima jest już coraz bliżej. Temperatury jednak spadają, a poranki i wieczory robią się coraz chłodniejsze. To ostatni moment, żeby pomyśleć o cieplejszym obuwiu, bo mokasyny i loafersy niedługo przestaną wystarczać. Ja swoje zimowe perełki znalazłam w Deichmann.

WIDEO…

player placeholder

Miękkie śniegowce Graceland znalazłam w Deichmann. Wygodą przypominają domowe kapcie

Śniegowce od dawna należą do moich ulubionych butów na chłodniejsze miesiące. Najbardziej cenię je za miękką cholewkę, która nie jest tak sztywna jak w klasycznych botkach. Materiał swobodniej układa się na stopie, a podczas chodzenia nie mam wrażenia, że każdy ruch jest ograniczony. Właśnie dlatego, szukając nowej pary na ten sezon, od razu zajrzałam do Deichmann.

W oko wpadły mi śniegowce marki Graceland. Mają krótką, miękką cholewkę, zaokrąglone noski i płaską podeszwę bez niewygodnego obcasa. Są też wsuwane, więc nie trzeba za każdym razem męczyć się ze sznurowadłami. Ich swobodny fason szczególnie spodoba się kobietom, które nie przepadają za twardym obuwiem. Moim zdaniem to również ciekawa propozycja dla szerszych stóp, bo takie buty dają znacznie przyjemniejsze uczucie otulenia niż sztywne, mocno dopasowane modele.

Zobacz także:

Za swoje śniegowce zapłaciłam 179,99 zł. Nie uważam, żeby była to wygórowana kwota za buty, które zamierzam nosić przez całą późną jesień i zimę. Tym bardziej że są na tyle wygodne i uniwersalne, że sprawdzą się podczas zwykłych codziennych wyjść.

śniegowce Graceland
fot. deichmann.com

Buty z Deichmann mają uroczy wzór jak ze skandynawskiego swetra. Kolor taupe dodaje im alpejskiego szyku

W tych śniegowcach bardzo spodobał mi się kolor. To taupe, czyli spokojny odcień łączący beż, szarość i odrobinę brązu. Jest delikatniejszy od klasycznej czerni, a jednocześnie nie wygląda tak jasno jak krem czy biel. Pięknie komponuje się z mlecznymi odcieniami, tworząc subtelne, zimowe zestawienia. W towarzystwie granatu nabiera elegancji, natomiast z butelkową zielenią wygląda bardziej przytulnie i naturalnie.

Największą ozdobą jest jednak wykończenie przy kostce. Tuż pod miękkim futerkiem biegnie pas z geometrycznym wzorem, który przypomina ornamenty na grubych, zimowych swetrach. Ten niewielki detal zupełnie zmienia charakter butów. Od razu przywodzi mi na myśl drewniane chatki w Alpach, skandynawskie kurorty i modę après-ski.

Bardzo lubię ten styl, bo łączy wygodę z odrobiną zimowej elegancji. Buty wyglądają tak, jakbym mogła założyć je na spacer po Aspen, a przecież równie dobrze sprawdzą się podczas zwykłych zakupów czy wyjścia na kawę. Nie są przesadnie ozdobne, ale dzięki futerkowemu wykończeniu i zimowemu wzorowi zdecydowanie wyróżniają się spośród gładkich śniegowców.

Zerknij też na te buty: Nie czarne i nie brązowe. Borowikowe buty z Deichmanna wyglądają obłędnie, a 50-latki oszalały na ich punkcie

Śniegowce z futerkiem przyjemnie otulają stopy. Będę nosiła je niemal do wszystkiego

Najlepsze w tych butach jest to, że miękkie są nie tylko z zewnątrz. W środku mają przyjemne futerko. To właśnie takie wnętrze najbardziej lubię w zimowym obuwiu. Kiedy na dworze robi się chłodno, chcę wsunąć stopy w coś miękkiego i ciepłego, zamiast zakładać twarde buty, w których od razu czuję dyskomfort.

Planuję nosić je naprawdę często. Świetnie pasują do klasycznych jeansów i wygodnych dresów, ale zamierzam łączyć je również z legginsami. Podobają mi się też zestawy, w których śniegowce wystają spod szerokich nogawek spodni garniturowych. Taki kontrast między eleganckim ubraniem a miękkimi, zimowymi butami wygląda bardzo nowocześnie.

Nie zamierzam rezygnować również z sukienek i spódnic. Dzianinowa sukienka, grubsze rajstopy i futerkowe śniegowce to dla mnie idealny zestaw na chłodny dzień. Najbardziej cieszy mnie to, że nie muszę wybierać między wygodą a ciekawym wyglądem. Te buciki mają w sobie trochę domowego komfortu i trochę alpejskiego stylu, czyli dokładnie to, czego szukałam na zimę.