Po pięćdziesiątce wcale nie trzeba wybierać między wygodnymi butami a tymi, które dobrze wyglądają. Sama najbardziej lubię trzecią opcję, czyli obuwie bez wysokiego obcasa, ale z charakterem. Takie, które mogę założyć rano do pracy, później pójść w nim na zakupy, a wieczorem nie mieć ochoty zmieniać go na sportowe sneakersy.

WIDEO…

player placeholder

Właśnie dlatego zwróciłam uwagę na czarne botki Jenny z CCC. Mają prostą cholewkę za kostkę oraz grubszą, wyraźnie profilowaną podeszwę.

Grubsza podeszwa zmienia charakter tych botków. Właśnie przez nią nie wyglądają jak kolejna zachowawcza para czarnych butów

Pierwsze, co przyciągnęło mój wzrok, to podeszwa. Jest masywniejsza niż w klasycznych, delikatnych botkach i ma mocno zaznaczony bieżnik. W połączeniu z czernią daje efekt, który kojarzy mi się z miejskimi workerami, ale bez przesadnie ciężkiego wyglądu.

Zobacz także:

I właśnie tutaj widzę największą zaletę tego modelu dla 50-latki. Nie chodzi przecież o to, żeby nagle ubierać się jak dwudziestolatka. Znacznie ciekawsze jest dodanie jednego współczesnego elementu do ubrań, które już wiszą w szafie.

Sama założyłabym te buty do prostych granatowych jeansów, jasnego swetra i dłuższego płaszcza. Taki zestaw jest zwyczajny, ale mocniejsza podeszwa sprawia, że nie wygląda nudno. Równie dobrze widzę je przy czarnych spodniach o prostej nogawce i miękkim kardiganie w kolorze karmelu, bordo albo złamanej bieli.

Czerń daje tutaj sporo swobody. Można zestawić ją z szarością, beżem, granatem, oliwkową zielenią czy czekoladowym brązem. Nie trzeba więc budować garderoby pod nowe buty. Dla mnie właśnie takie zakupy mają najwięcej sensu, szczególnie gdy chcę odświeżyć kilka zestawów, a nie wymieniać połowę szafy.

Botki kosztują obecnie 169,99 zł i dostępne są w rozmiarach od 36 do 41. CCC oznacza je również jako część nowej kolekcji. 

Czarne botki z CCC dla 50-latki
Fot. ccc.eu

Buty za kostkę po 50. nie muszą kończyć się na klasycznym obcasie. Płaska podeszwa może wyglądać świetnie nawet z bardziej kobiecą garderobą

Przez lata przyzwyczaiłyśmy się, że elegantsze jesienne zestawy oznaczają botki na obcasie. Sama coraz mniej trzymam się tej zasady. Płaskie, nieco mocniejsze buty potrafią zrobić coś ciekawego z sukienką czy spódnicą, bo przełamują ich grzeczny charakter.

Wyobraziłabym sobie ten model z dzianinową sukienką midi i dłuższym płaszczem. Przy czarnych botkach można wtedy dobrać kryjące rajstopy w tym samym kolorze. Powstaje spokojna baza, do której wystarczy dorzucić kolorystyczny akcent, chociażby bordową torebkę, wzorzysty szal albo płaszcz w ciepłym odcieniu beżu.

Podobnie podeszłabym do spódnicy. Zamiast bardzo eleganckiej góry wybrałabym miękki sweter i prosty płaszcz. Mocniejsze obuwie na dole sprawi, że zestaw będzie mniej formalny i łatwiejszy do noszenia w zwykły dzień.

Przy butach na wiele godzin patrzę najpierw na konstrukcję, a dopiero później na ozdoby. Ten model z CCC idzie w bardzo prostą stronę

Im więcej chodzę w ciągu dnia, tym mniej interesują mnie buty, które dobrze wyglądają, ale są piekielnie niewygodne. Dlatego przy codziennym modelu zwracam uwagę przede wszystkim na wysokość podeszwy i obecność obcasa. W tych botkach nie ma wysokiej szpilki ani smukłego słupka. Zamiast nich widzę wygodną płaską, grubszą podeszwę o wyraźnym bieżniku. Pamiętaj jednak, że komfort jest bardzo indywidualny, zależy między innymi od dopasowania rozmiaru i budowy konkretnej stopy. Dlatego przy zakupie butów przeznaczonych na kilka godzin chodzenia zawsze traktowałabym przymiarkę jako ważniejszą niż najbardziej zachęcające zdjęcie czy wystawę w sklepie stacjonarnym.


Czytaj także: