Moja mama nauczyła mnie wszystkiego o gotowaniu i od kiedy pamiętam, pichciłyśmy w kuchni razem. To ona zaraziła mnie miłością do lepienia pierogów i szykowania wszystkich przepysznych zup powoli mrugających na małym ogniu. Rosół to oczywiście absolutna podstawa w tej kategorii, bo to od niego zaczyna się dobra pomidorówka, ogórkowa czy szczawiówka. Zawsze przypatrywałam się więc, jak mama robi go krok po kroku, a teraz sama odtwarzam wszystkie jej myki i zbieram komplementy od wszystkich gości za jego głęboki smak i piękny kolor. Ta druga cecha to zasługa 1 sprytnego patentu. 

WIDEO…

player placeholder

Co zrobić, żeby rosół miał złocisty kolor? Wykorzystaj sprytny sposób

Wszyscy wiemy, że nawet najlepszy w smaku rosół potrafi rozczarowywać kolorem. Przyczyny są różne i czasem jest to po prostu wina zbyt krótkiego gotowania, a innym razem samych warzyw czy konkretnego mięsa. Blady wywar wygląda mało apetycznie, więc niektórzy kombinują z dosypywaniem kurkumy czy dolewaniem maggi, aby podbić jego barwę. Ja jednak mam lepszy i w pełni domowy patent.

Chodzi po prostu o to, aby dodać do garnka cebulę bez obierania. Większość z nas odruchowo zdejmujesz niej skórkę i dopiero wtedy kroi warzywo na pół, a następnie opala nad ogniem czy przy pomocy patelni. Zdecydowanie lepiej jest jednak zostawić skórkę, bo to właśnie ona nadaje zupie intensywnego złocistego koloru, nawet jeśli nie gotujemy wywaru przez 4 czy 5 godzin. Wcześniej trzeba jednak oczywiście umyć cebulę, potem dokładnie ją osuszyć, a dopiero wtedy kroić i brać się za opalanie obu połówek.

Zobacz także:

Jak ugotować dobry rosół? Inne ważne zasady

Opalona cebula w łupince nie sprawi jednak, że źle przygotowany rosół nagle stanie się ideałem. Na dobry smak i aromat składa się wiele czynników, a pierwszy z nich to niewątpliwie jakościowe mięso. Najlepiej pomieszać kilka jego rodzajów, aby wywar miał więcej głębi, a dodatkowym trikiem jest krótkie podpieczenie mięsa przed wrzuceniem go do garnka.

To samo warto z resztą zrobić z warzywami, dlatego jak po prostu układam na blaszce obraną marchew, seler, pietruszkę, kawałki wybranego mięsa oraz przepołowioną cebulę (koniecznie ze skórką) i całość zapiekam w 200 stopniach przez jakieś 30-40 minut. Upieczone składniki przerzucam do dużego gara, dolewam zimną wodę i dosypuję liść laurowy, ziele angielskie oraz ziarnisty pieprz, a potem już tylko cierpliwie czekam.

Ostatnia złota zasada to oczywiście wolne gotowanie na małej mocy palnika. Niby każdy o tym wie, ale w praktyce często zdarza nam się przyspieszać cały proces na siłę, a to niestety marny pomysł, który odbije się później na smaku zupy. Lepiej więc zacząć z większym wyprzedzeniem i dać bulionowi pomalutku mrugać niemal na najmniejszym możliwym ogniu. 


Czytaj także: