Rosół wydaje się jedną z najprostszych polskich zup, ale w  praktyce drobne decyzje potrafią zrobić tu dużą różnicę. Za mocny ogień sprawi, że wywar zrobi się mętny, a zbyt duża ilość warzyw może nadać mu przesadnie słodki smak. Okazuje się, że znaczenie ma nawet moment, w którym sięgniesz po przyprawy. U mnie w domu rosół zawsze gotowało się długo i bardzo spokojnie, a mama zwracała szczególną uwagę na zasadę kwadransa. To właśnie dzięki temu zupa zawsze wychodziła idealnie klarowna i pełna smaku.

WIDEO

player placeholder

Zasada kwadransa - szczegół, który zmienia rosół

W czasie gotowania rosół stopniowo nabiera mocy, bo mięso, kości, włoszczyzna i przyprawy oddają smak do wody. Jednocześnie część wody odparowuje i jeżeli gotujesz rosół przez kilka godzin bez przykrywki albo z lekko uchyloną pokrywką, pod koniec w garnku może być zauważalnie mniej płynu niż na początku. To oznacza, że również dodana wcześniej sól będzie wyraźniej wyczuwalna. Między innymi dlatego ważna jest zasada kwadransa, czyli to, by solić rosół dopiero na 15 minut przed końcem gotowania.

Nie chodzi o to, że wcześniejsze dodanie soli automatycznie zepsuje zupę, bo rosół nadal może wyjść smaczny. Problem jest bardziej praktyczny - na początku gotowania trudno przewidzieć, jaki smak będzie miał wywar kilka godzin później. Wstrzymanie się do 15 minut przed wyłączeniem palnika pomaga więc dostosować ilość soli do finalnego smaku zupy i uniknąć przykrych niespodzianek. Dodatkowo solenie na samym końcu pomaga uzyskać idealnie klarowny wywar, a to przecież też bardzo ważna sprawa. Mamy więc działanie 2w1, a wszystko za sprawą jednej prościutkiej metody. 

Zobacz także:

Solenie to nie wszystko - inne złote zasady dobrego rosołu

Zacznij od wyboru dobrego mięsa. W polskich domach do kurczaka często dodaje się kawałek wołowiny. Lubię takie połączenie, bo wywar nabiera wtedy bardziej zdecydowanego charakteru. Dobrze sprawdzają się również elementy z kośćmi. Nie wybieraj wyłącznie bardzo chudego mięsa, bo rosół może wyjść delikatny i mało wyrazisty. Do tego oczywiście obowiązkowo duża ilość warzyw i klasyczny zestaw przypraw, czyli ziele angielskie, liść laurowy i pieprz. Liczy się jednak odpowiednia kolejność, dlatego najpierw wrzuć do garnka z wodą samo mięso, a warzywa z przyprawami dorzuć nieco później.

Jeżeli zależy ci na rosole czystym jak łza, przede wszystkim pilnuj temperatury. Po doprowadzeniu zawartości garnka do odpowiedniej temperatury zmniejsz ogień. Moja mama zawsze mówiła, że najlepszy rosół gotuje się długo i bardzo spokojnie i miała 100% racji. To jedna z tych zasad, przy których naprawdę widzę różnicę. Gdy rosół mocno wrze, zawartość garnka nieustannie się miesza. Drobne cząstki z mięsa i warzyw krążą wtedy w wywarze i trudniej uzyskać przejrzysty efekt. Przy spokojnym gotowaniu łatwiej zebrać to, co pojawia się na powierzchni, a sam bulion pozostaje znacznie bardziej klarowny.

Na początku gotowania możesz zauważyć szarawą pianę, czyli popularne szumowiny - zbieraj je delikatnie łyżką albo małym sitkiem. Nie musisz przy tym obsesyjnie usuwać każdej pojedynczej drobinki. Znacznie ważniejsze jest to, żeby później nie zagotować rosołu zbyt gwałtownie. Pomaga też ograniczenie mieszania. Rosół nie potrzebuje ciągłego kręcenia łyżką. Po dodaniu warzyw i przypraw zostaw go w spokoju. Im mniej niepotrzebnego ruchu w garnku, tym łatwiej zachować klarowność. Kiedy pod koniec wsypiesz sól, wystarczy delikatnie zamieszać i reszta zrobi się sama. 


Czytaj także: