Kiedyś grzyby suszyło się tam, gdzie było ciepło i przewiewnie. Babcie nawlekały je na nitki, rozkładały na sitach albo umieszczały blisko pieca. Dziś nie każdy ma na to miejsce, czas i warunki. Zwłaszcza gdy do przerobienia jest tylko kilka garści, a szkoda uruchamiać piekarnik na pół dnia. Na szczęście można podejść do sprawy bardziej współcześnie, bez rezygnowania z najważniejszego: grzyby muszą wyschnąć dokładnie i równomiernie, żeby zachowały swoje walory nie tylko do świąt, ale i na kilka sezonów.
WIDEO…
Bez suszarki, kaloryfera i piekarnika. Na czym polega ten trik?
Do tego sposobu nie potrzebujesz specjalnej suszarki ani wielogodzinnego podgrzewania całej kuchni. Przy małej porcji możesz wykorzystać urządzenie, które zwykle służy do innych zadań.
Chodzi o mikrofalówkę. Nie ustawiaj jej jednak na pełną moc, bo wtedy zamiast suszyć grzyby, możesz je ugotować albo szybko przypalić. Cały trik polega na delikatnym podgrzewaniu ich na niskiej mocy i regularnym usuwaniu wilgoci, która wydostaje się z miąższu.
Na początku mają w sobie dużo wody i oddają ją stosunkowo równomiernie. Z czasem robią się coraz bardziej suche, a wtedy znacznie łatwiej je przegrzać. Dlatego pod koniec suszenia wymagają większej uwagi niż na początku.
Mikrofalówka wygrywa z piekarnikiem przede wszystkim wtedy, gdy chcesz szybko przerobić niezbyt dużą porcję borowików, podgrzybków czy koźlarzy.
Dużą zaletą jest także to, że widzisz na bieżąco, co dzieje się z grzybami. Możesz wyjąć te cieńsze, które są już suche, a grubsze pozostawić na kolejną rundę. Nie jesteś też uzależniony od temperatury w mieszkaniu ani pogody za oknem.
Metoda bez suszarki krok po kroku
Zacznij od wybrania grzybów zdrowych, jędrnych i bez śladów psucia. Dokładnie oczyść je z piasku, igliwia i resztek ściółki. Najlepiej użyć do tego małego nożyka, szczoteczki albo lekko wilgotnej ściereczki.
Następnie pokrój grzyby na możliwie równe kawałki. Najwygodniejsze są plastry o grubości około 5–10 mm. Nie muszą być idealne, ale warto unikać sytuacji, w której obok bardzo cienkiego plasterka leży gruby kawałek trzonu. Jeden będzie gotowy znacznie wcześniej niż drugi.
Rozłóż wszystko na naczyniu odpowiednim do używania w mikrofalówce. Kawałki powinny leżeć luźno, nie nachodzić na siebie. Jeśli zapełnisz talerz zbyt ciasno, para będzie miała trudniejszą drogę ucieczki.
Ustaw niską moc, około 120–150 W. Jeśli twoja mikrofalówka nie pokazuje dokładnej wartości, wybierz najniższy poziom mocy lub program zbliżony do delikatnego rozmrażania. Nastaw timer na 20 minut.
Po pierwszym cyklu wyjmij talerz. Bardzo możliwe, że pojawi się na nim woda. Wytrzyj ją, odwróć kawałki i ponownie włóż grzyby do urządzenia. Powtarzaj serie, skracając je pod koniec, gdy plastry będą już prawie suche.
Nie czekaj, aż wszystkie będą gotowe dokładnie w tej samej chwili. Cienkie fragmenty mogą potrzebować mniej czasu. Po prostu zdejmij je z talerza i kontynuuj suszenie grubszych kawałków.
Po zakończeniu pracy zostaw grzyby do całkowitego wystudzenia. Dopiero wtedy sprawdź, czy naprawdę są suche. Ciepłe mogą wydawać się bardziej miękkie, dlatego ocena od razu po wyjęciu z mikrofalówki bywa myląca.
Dobrze wysuszony grzyb jest lekki, suchy w środku i pozbawiony miękkich, wilgotnych miejsc. Cieńsze plastry mogą nawet lekko się łamać. Jeśli grubszy kawałek nadal jest elastyczny i sprawia wrażenie gumowatego, włóż go ponownie do mikrofalówki na krótki cykl. Możesz też luźno rozłożyć grzyby na sicie i włożyć je do lodówki na noc, by doschły.
Jak prawidłowo przechowywać suszone grzyby?
Najlepiej wykorzystać szczelny, czysty i całkowicie suchy słoik. Szkło dobrze chroni przed wilgocią i obcymi zapachami, a gdy jest przezroczyste, dodatkowo pozwala łatwo kontrolować stan grzybów.
Nie wsypuj ich do słoika, kiedy są jeszcze ciepłe. Jeśli zamkniesz gorące kawałki, resztki pary mogą osiąść na ściankach w postaci kropelek. Wtedy cała praca przy suszeniu może pójść na marne.
Słoik postaw w suchym, ciemnym miejscu, najlepiej w szafce lub spiżarni. Unikaj półek bezpośrednio nad kuchenką czy czajnikiem, gdzie regularnie pojawia się para.
Przez pierwsze dni warto zerkać do środka. Jeśli na ściankach słoika pojawi się para, to sygnał, że grzyby nie zostały dosuszone wystarczająco dokładnie. Jeśli nadal wyglądają i pachną normalnie, wyjmij je i ponownie podsusz.
Przy większej ilości lepiej rozdzielić zapas między kilka mniejszych słoików niż trzymać wszystko w jednym dużym. Dzięki temu nie otwierasz za każdym razem całej partii i ograniczasz kontakt pozostałych grzybów z wilgotnym powietrzem.
Czytaj także:
- Ten niedoceniany jesienny grzybek to ideał do farszów i suszenia. Ale uwaga, nie lubi opieszałych zbieraczy
- Gdy dziadek wracał z grzybobrania, od razu szykował słoiki. Zamiast gotować octową zalewę, robił coś lepszego
- Mój wujek suszy grzyby na kaloryferze sprytnym sposobem. Nie chodzi o nitkę ani gazetę