Placki ziemniaczane należą do tych dań, przy których przepis wygląda banalnie, ale w praktyce raz wychodzą cienkie i chrupiące, a innym razem miękkie, ciężkie i blade. Sama długo przygotowywałam masę w najprostszy możliwy sposób. Ścierałam ziemniaki i cebulę do jednej miski, a potem wszystko razem odciskałam, żeby pozbyć się nadmiaru płynu. Wydawało mi się to całkowicie logiczne, bo skoro woda przeszkadza w smażeniu, najlepiej usunąć jej jak najwięcej. Okazuje się jednak, że nie każdy płyn w tej masie warto traktować tak samo.
WIDEO…
Jak zrobić rumiane i chrupiące placki ziemniaczane? Zwróć uwagę na 1 rzecz
Najważniejsza zasada jest bardzo prosta: ziemniaki i cebulę zetrzyj osobno, a potem ziemniaki dokładnie odciśnij, ale cebulę zostaw w spokoju. Dlaczego właśnie cebulowy sok warto zostawić, a nie odcisnąć go razem z wodą z ziemniaków? Powód jest prosty, ale mało kto o nim pamięta. Podczas smażenia zawarte w cebuli naturalne cukry pomagają powierzchni placków szybciej się rumienić. Dzięki temu możesz uzyskać dokładnie taki efekt, na jakim zwykle najbardziej zależy przy plackach ziemniaczanych: cienką, złocistą i chrupiącą skórkę oraz miękki środek.
Jest jeszcze jedna zaleta tego sposobu. Gdy ziemniaki są dobrze odciśnięte, masa potrzebuje zwykle mniej mąki. To ważne, bo zbyt duża ilość mąki potrafi zrobić z placków ciężkie, miękkie placuszki. Dobre placki ziemniaczane powinny smakować przede wszystkim ziemniakami, a mąka ma jedynie delikatnie pomóc w związaniu składników.
Chrupiące placki ziemniaczane - o czym jeszcze trzeba pamiętać?
A gdy już połączysz wszystkie składniki na jednolite ciasto, nie zwlekaj zbyt długo ze smażeniem, bo starta masa szybko ciemnieje. Nie oznacza to wprawdzie, że jest zepsuta, ale jej kolor staje się mniej apetyczny. Dodanie świeżo startej cebuli pomaga ograniczyć ten efekt, dlatego kolejność ma znaczenie: najpierw przygotuj ziemniaki, odciśnij je, następnie połącz z cebulą i pozostałymi składnikami, a potem od razu rozgrzej patelnię.
Tłuszcz powinien być dobrze rozgrzany, ale nie oznacza to, że ogień ma być ustawiony na maksimum przez cały czas. Na bardzo mocnym ogniu brzegi mogą spalić się w kilka chwil, podczas gdy środek pozostanie surowy. Najlepiej zacząć od dość wysokiej temperatury, a później w razie potrzeby lekko ją zmniejszyć.
Dużo zależy też od grubości placków. Jeśli zależy ci na mocno chrupiącym efekcie, nie nakładaj na patelnię wielkich kopców masy. Nałóż łyżkę lub dwie i delikatnie rozprowadź je w cienki placek. Im grubsza warstwa ziemniaków, tym więcej czasu potrzeba, żeby środek się usmażył. W tym czasie zewnętrzna część może już być bardzo ciemna.
Nie przepełniaj również patelni. Gdy wrzucisz na nią naraz zbyt wiele masy, temperatura tłuszczu gwałtownie spadnie. Placki zaczną wtedy chłonąć olej zamiast się szybko rumienić. Zostaw między nimi trochę wolnego miejsca i smaż partiami. Po przewróceniu nie dociskaj placków łopatką do patelni. Czasem robimy to automatycznie, bo wydaje nam się, że dzięki temu lepiej się przyrumienią. Tymczasem możesz w ten sposób wypchnąć wilgoć ze środka i sprawić, że placek zacznie się bardziej dusić.
Czytaj także:
- Placki ziemniaczane robię po czesku. Są tak smaczne, że za żadne skarby świata nie wrócę do polskiego przepisu
- Kotleciki z serka wiejskiego to mój obiadowy hit. Do masy dodaję ulubione warzywa, rodzina się oblizuje
- Najpyszniejsze placki ziemniaczane robię po belgijsku. Różnią się tylko 1 składnikiem, ale to on robi całą robotę