Dobry gulasz poznasz nie tylko po miękkim mięsie i aromatycznym sosie, ale również po jego konsystencji. Sos nie powinien przypominać wodnistej zupy ani być tak gęsty, że trudno go wymieszać. Najlepiej, gdy delikatnie spływa z łyżki, a jednocześnie dobrze trzyma się mięsa, kaszy czy ziemniaków. Uzyskanie takiego efektu bywa trudne, zwłaszcza gdy podczas duszenia mięso i warzywa oddają sporo wody. Najczęściej w takiej sytuacji sięgamy po mąkę pszenną, zasmażkę albo śmietanę. Każdy z tych dodatków ma jednak swoje ograniczenia. Mąka może tworzyć grudki i nadawać potrawie charakterystyczny posmak, a śmietana zmienia smak sosu i nie zawsze pasuje do intensywnie przyprawionego gulaszu. Dlatego ja wybieram inny sposób.
WIDEO…
Jak zagęścić gulasz? Ten sposób zastępuje tradycyjną zasmażkę
Do uzyskania idealnej konsystencji gulaszu zwykle stosuje się mąkę lub śmietanę, ale mało kto wie, że świetnym naturalnym zagęstnikiem jest zwykłe siemię lniane. Te drobne nasionka najczęściej kojarzą się z owsianką lub domowym pieczywem, ale odpowiednio dodane do gorącego sosu, pomagają związać część znajdującej się w nim wody i nadają potrawie bardziej jednolitą strukturę. Dodatkową zaletą takiego rozwiązania jest fakt, że siemię lniane naturalnie nie zawiera glutenu. Może więc zastąpić mąkę pszenną w gulaszu przygotowywanym dla osób unikających glutenu.
Dobrze sprawdzi się tu zarówno siemię brązowe, jak i złociste, bo oba rodzaje mają właściwości zagęszczające. Pamiętaj tylko, aby stosować siemię mielone, bo jego drobne cząsteczki łatwiej rozprowadzają się w potrawie, a substancje odpowiedzialne za wiązanie wody szybciej przenikają do sosu.
Najlepiej zmielić je tuż przed użyciem, na przykład w młynku do kawy. Nie musisz uzyskiwać idealnie drobnego proszku, ale im większe kawałki pozostaną po mieleniu, tym bardziej będą wyczuwalne podczas jedzenia.
Ile siemienia lnianego dodać do gulaszu, żeby sos był gęsty, ale nie kleisty?
Najważniejszą zasadą podczas zagęszczania gulaszu siemieniem lnianym jest umiar. Len potrafi pochłaniać wodę i tworzyć żel, dlatego dodanie zbyt dużej ilości może sprawić, że sos będzie nieprzyjemnie kleisty. Zamiast aksamitnej konsystencji otrzymasz wówczas potrawę, która ciągnie się podczas mieszania i pozostawia na łyżce grubą, śliską warstwę.
Na początek użyj 1 płaskiej łyżeczki mielonego siemienia lnianego na ok. 0,5 l sosu. To orientacyjna ilość, którą możesz dostosować do konsystencji gulaszu.
Jeśli po kilku minutach sos nadal będzie zbyt rzadki, dodaj kolejną połowę łyżeczki, wymieszaj i ponownie oceń efekt. Nie warto wsypywać od razu kilku dużych łyżek, nawet gdy w garnku znajduje się sporo płynu. Siemię nie zagęszcza sosu natychmiast, tylko potrzebuje chwili, by nasiąknąć i uwolnić substancje śluzowe. Jeśli ocenisz jego działanie zbyt wcześnie, łatwo przesadzisz z ilością.
Najlepiej postępuj w następujący sposób:
- Odmierz 1 płaską łyżeczkę świeżo zmielonego siemienia lnianego.
- Przełóż je do małej miseczki i dodaj 3 łyżki ciepłego gulaszu z garnka.
- Dokładnie wymieszaj, żeby równomiernie zwilżyć wszystkie drobinki.
- Odstaw całość na ok. 5 minut, aż mieszanina zacznie lekko gęstnieć.
- Przełóż masę znów do garnka z delikatnie gotującym się gulaszem, wymieszaj sos i pozostaw na małym ogniu przez ok. 5-10 minut.
- Na koniec sprawdź konsystencję, a jeśli to konieczne, dodaj jeszcze niewielką ilość siemienia.
Istotny jest również moment dodania zagęstnika. Najlepiej zrobić to pod koniec duszenia, gdy mięso jest już miękkie, a warzywa oddały większość wody. Wtedy łatwiej ocenisz, ile siemienia rzeczywiście potrzebujesz. Jeżeli dodasz je już na początku gotowania, późniejsze odparowywanie płynu może sprawić, że gulasz zrobi się zbyt gęsty.
Pamiętaj również, że sos może jeszcze zgęstnieć podczas stygnięcia. Dlatego nie próbuj doprowadzać go do maksymalnej gęstości, kiedy pozostaje na ogniu. Lepiej zakończyć gotowanie w momencie, gdy jest odrobinę rzadszy od oczekiwanego.
Czytaj także:
- Na Wszystkich Świętych podam bigos, ale bez stania przy garach. Cudownie wyrazisty i aromatyczny, a robi się sam
- Gęstą fasolkę po bretońsku robię sposobem. Bez zasmażki i długiego odparowywania
- Włosi robią taki sos grzybowy, że klękajcie narody. Aksamitny, pachnący, cudo do mięs, klusek i makaronów