Pod koniec lata trawnik potrafi wyglądać naprawdę marnie. Słońce, susza, częste chodzenie po murawie i koszenie zostawiają po sobie ślad. Wiele osób od razu sięga wtedy po nawóz, licząc, że trawa szybko odzyska kolor. Ja zawsze najpierw sprawdzam, co dzieje się przy samej ziemi. To właśnie tam często zbiera się filc, czyli sucha, zbita warstwa z resztek źdźbeł, korzeni i mchu. Gdy jest go za dużo, woda oraz składniki odżywcze nie docierają tam, gdzie powinny.

WIDEO

player placeholder

Sierpień to dobry moment na takie oględziny, szczególnie gdy planujesz jesienne nawożenie, dosiewkę albo regenerację trawnika. Nie musisz od razu wyciągać ciężkiego sprzętu ani robić pełnej wertykulacji. Wystarczy spokojnie ocenić stan murawy i delikatnie wyczesać to, co już wyschło. Dzięki temu nie osłabisz trawy przed chłodniejszymi tygodniami, a przygotujesz ją do dalszych prac.

Filc w trawniku nie zawsze widać od razu. W sierpniu sprawdź go palcami!

Najprostszy test zrobisz bez żadnych narzędzi. Wybierz kilka miejsc na trawniku, nie tylko te najładniejsze przy ścieżce. Zajrzyj też tam, gdzie trawa jest rzadsza, pożółkła albo wyraźnie wolniej odrasta po koszeniu. Rozchyl palcami źdźbła i spróbuj dotknąć ziemi. Gdy od razu czujesz wilgotne podłoże, sytuacja wygląda dobrze. Gdy pod palcami masz sprężystą, suchą i brunatną warstwę, która oddziela zielone źdźbła od ziemi, masz do czynienia z filcem.

Zobacz także:

Taka warstwa nie zawsze jest zła. Cienka, do około pół centymetra, chroni glebę przed szybkim wysychaniem i nie powinna cię niepokoić. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy filc robi się gruby, zbity i przypomina stary filcowy dywan. Trawa zaczyna wtedy płycej się korzenić. Po podlaniu woda może zostawać na powierzchni albo szybko spływać na boki, zamiast wsiąkać. Nawóz również nie działa tak, jak oczekujesz, bo jego część zatrzymuje się w suchej warstwie.

Przy okazji sprawdź, czy darń nie jest zbyt zbita. Wciśnij w podłoże długi śrubokręt, cienki patyk albo widelec ogrodowy. Nie musisz robić głębokich dziur. Gdy narzędzie trudno wchodzi w ziemię już na kilku centymetrach, gleba jest zagęszczona. Często dzieje się tak na trawniku, po którym dużo chodzisz, na placu zabaw dla wnuków albo w miejscu, gdzie regularnie stoi stół ogrodowy. Zbita ziemia słabiej chłonie wodę i ogranicza korzeniom dostęp do powietrza. Wtedy sama odżywka nie rozwiąże problemu, choćby była bardzo dobra.

Suche resztki wygrab teraz delikatnie. Nie wyrywaj zdrowej trawy z korzeniami!

Gdy zauważysz suchy nalot przy ziemi, nie czekaj do późnej jesieni. W sierpniu możesz zrobić płytkie wygrabienie suchej warstwy. Wybierz dzień bez upału i najlepiej taki, gdy ziemia jest lekko wilgotna po deszczu albo po umiarkowanym podlaniu. Nie pracuj na rozmokniętej murawie, bo łatwo porobisz koleiny i dodatkowo ubijesz podłoże. Nie grab też trawnika podczas ostrego słońca, gdy źdźbła są przesuszone i osłabione.

Weź zwykłe grabie wachlarzowe, najlepiej elastyczne. Prowadź je lekko po powierzchni, krótkimi ruchami. Nie dociskaj ich z całej siły. Twoim zadaniem nie jest teraz głęboka wertykulacja, lecz zebranie tego, co suche, luźne i martwe. Zobaczysz, że na grabiach zostaną stare źdźbła, resztki po koszeniu, fragmenty mchu oraz drobne korzenie. Wyrzuć je do kompostownika tylko wtedy, gdy nie widzisz oznak chorób grzybowych. Gdy na trawie pojawiały się plamy pleśni, rdza albo inne niepokojące przebarwienia, lepiej usuń zebrany materiał poza kompost.

Nie zdziw się, że po wygrabieniu trawnik przez dzień lub dwa wygląda trochę mniej równo. To normalne. Z zielonej powierzchni znikają suche resztki, które wcześniej częściowo maskowały problem. Murawa dostaje za to więcej światła i powietrza przy nasadzie źdźbeł. Po lekkim podlaniu szybciej się podnosi. Ja po takim zabiegu nie koszę od razu bardzo nisko. Daję trawie kilka dni spokoju, a potem skracam ją tylko trochę, zostawiając źdźbła na wysokości około 4 do 5 centymetrów.

Unikaj też energicznego drapania miejsc, które są zupełnie suche i brązowe. Najpierw podlej je przez kilka dni małymi porcjami wody. Dopiero gdy podłoże lekko zmięknie, wyczesz martwą warstwę. W przeciwnym razie możesz uszkodzić to, co jeszcze ma szansę odbić. Szczególnej ostrożności wymagają młode trawniki założone wiosną. Ich korzenie nie są jeszcze mocne, dlatego wystarczy bardzo delikatne przejście grabiami albo zwykłe zebranie suchych resztek ręką.

Zanim nawieziesz trawnik jesienią, daj mu odetchnąć. Potem wybierz nawóz, który nie pobudzi go za mocno!

Po usunięciu części filcu odczekaj kilka dni i obserwuj murawę. Podlej ją porządnie, ale rzadziej, tak aby woda dotarła głębiej do korzeni. Codzienne skrapianie powierzchni daje słaby efekt, bo przyzwyczaja trawę do płytkiego korzenienia. Lepiej podlej obficie raz na kilka dni, oczywiście wtedy, gdy nie pada. Po takim oczyszczeniu łatwiej ocenisz, które miejsca faktycznie wymagają dosiewki, a które były tylko przykryte suchą warstwą.

Gdy trawnik jest mocno zbity, przygotuj się na jesienne napowietrzanie. Nie musisz robić go natychmiast po wygrabieniu. Najlepiej zaplanuj je na okres, gdy miną największe upały, a ziemia będzie lekko wilgotna. Przy małej powierzchni wystarczą widły ogrodowe. Wbijaj je pionowo co kilkanaście centymetrów i lekko poruszaj trzonkiem. Nie rozkopuj przy tym całej murawy. Chodzi tylko o stworzenie kanałów, przez które do korzeni dostaną się powietrze i woda.

Z nawozem nie spiesz się, zwłaszcza gdy sierpień jest bardzo gorący i suchy. Trawa osłabiona suszą nie potrzebuje nagłego zastrzyku składników, lecz spokojnej regeneracji. Jesienny nawóz do trawnika zastosuj wtedy, gdy murawa znów zacznie rosnąć i będzie miała zapewnioną wilgoć. Wybierz preparat z mniejszą ilością azotu, za to z potasem i fosforem. Dzięki temu trawa wzmocni korzenie i lepiej przygotuje się na chłód, zamiast wypuszczać miękkie, delikatne źdźbła.

Nie przykrywaj też problemu kolejną dawką nawozu, gdy podłoże jest twarde jak beton, a przy ziemi leży gruba warstwa filcu. Najpierw wyczesz suchą warstwę, podlej murawę i popraw dostęp powietrza do korzeni. Dopiero potem karm trawnik. To niewielka zmiana kolejności prac, ale robi dużą różnicę. Jesienią zobaczysz, że trawa jest bardziej zwarta, lepiej przyjmuje wodę i mniej kaprysi po każdym koszeniu. A przecież o to chodzi, żeby na wiosnę nie zaczynać ratowania trawnika od zera.


Czytaj także: