Jesienią ogród wygląda zupełnie inaczej niż w lipcu. Rabaty tracą kolor, liście opadają, a przekwitłe kwiaty zaczynają sprawiać wrażenie nieporządku. Sama kiedyś wycinałam rudbekie niemal od razu po kwitnieniu, bo chciałam mieć wokół domu schludnie. Z czasem zauważyłam jednak, że suche główki tych kwiatów przyciągają ptaki, a w środku kryją się nasiona, których nie trzeba kupować w sklepie. Teraz nie wycinam wszystkiego jednym ruchem. Zostawiam część roślin dla skrzydlatych gości, a z najładniejszych kwiatostanów zbieram materiał do wysiewu.

WIDEO

player placeholder

To nie jest trudne, ale warto zrobić to w odpowiednim momencie. Dzięki temu nie rozsypiesz nasion po całej rabacie, nie odbierzesz ptakom jesiennego pokarmu i nie stracisz szansy na własne sadzonki. Rudbekia odwdzięczy ci się za taką odrobinę uwagi. W przyszłym roku możesz mieć więcej kwiatów bez dodatkowych wydatków, a zimą ogród nie będzie wyglądał na całkiem pusty.

Nie ścinaj wszystkich nasienników rudbekii. Ptaki dobrze wiedzą, gdzie szukać jesiennego pokarmu

Przekwitła rudbekia nie prezentuje się już tak efektownie jak latem, ale jej ciemne, wypukłe środki mają swoje zadanie. W suchych koszyczkach dojrzewają drobne nasiona, które mogą stać się pokarmem dla małych ptaków. Na rabacie często pojawiają się wtedy sikory, wróble, dzwońce i szczygły. Nie musisz ich dokarmiać od razu ziarnem z karmnika, skoro mogą same znaleźć coś wartościowego w ogrodzie.

Zobacz także:

Zostaw przede wszystkim kilka zdrowych, mocnych łodyg, najlepiej tych stojących z tyłu rabaty albo w miejscu, które zimą nie razi cię widokiem suchych roślin. Niech nasienniki zostaną tam aż do późnej zimy. Nawet po pierwszych przymrozkach będą wyglądały ciekawie, szczególnie gdy osadzi się na nich szron albo lekki śnieg. Taka rabata nie jest zaniedbana. Jest po prostu bardziej przyjazna naturze.

Nie zostawiaj jednak wszystkich przekwitłych kwiatów bez kontroli. Gdy rudbekia zacznie się pokładać, łodygi będą chore albo pokryte plamami, usuń je od razu. Zeschnięte części zaatakowane przez choroby nie są dobrym miejscem ani dla ptaków, ani dla twojego ogrodu. Wyrzuć je do odpadów zielonych, a nie na kompost, zwłaszcza gdy widzisz nalot, zgniliznę albo mocno ciemne plamy na pędach.

Warto też pamiętać o wyglądzie całej rabaty. Nie musisz wybierać między idealnym porządkiem a pozostawieniem wszystkiego na zimę. Zrób to po swojemu. Przytnij rośliny, które przeszkadzają na ścieżce, usuń połamane łodygi i zostaw kilka kęp rudbekii jako naturalne spiżarnie dla ptaków. Taki kompromis naprawdę działa.

Zbierz nasiona rudbekii w suchy dzień. Wybierz tylko dorodne i dobrze dojrzałe koszyczki

Część nasienników przeznacz na przyszłoroczny wysiew. Najlepszy moment przychodzi wtedy, gdy płatków już nie ma, środek kwiatu jest brązowy lub niemal czarny, a cała główka robi się sucha i twarda. Nie spiesz się zaraz po przekwitnięciu. Nasiona muszą dojrzeć na roślinie, bo niedojrzałe często słabo kiełkują albo nie wschodzą wcale.

Do zbioru wybierz pogodny, suchy dzień. Poranna rosa i wilgoć po deszczu to najwięksi wrogowie przechowywanych nasion. Weź nożyczki, papierową torebkę i mały koszyczek. Odetnij całe suche główki z kawałkiem łodygi, a potem ułóż je luźno w papierowej torbie. Nie wkładaj ich do foliowego worka, bo szybko złapią wilgoć i mogą zapleśnieć.

W domu rozłóż nasienniki na kartce papieru albo na talerzu. Postaw je w suchym, przewiewnym miejscu, ale nie przy gorącym kaloryferze. Daj im kilka dni na doschnięcie. Potem potrzyj delikatnie środek kwiatostanu między palcami. Drobne nasiona powinny łatwo odpaść. Nie przejmuj się, gdy wymieszają się z odrobiną suchych resztek. Przy amatorskim wysiewie nie musisz oddzielać każdego ziarenka z aptekarską dokładnością.

Gotowe nasiona przesyp do papierowej koperty. Koniecznie podpisz ją od razu, bo po kilku miesiącach trudno będzie sobie przypomnieć, co schowałaś do której torebki. Zapisz nazwę rośliny i rok zbioru. Kopertę trzymaj w suchym, chłodnym i ciemnym miejscu, na przykład w szufladzie w nieogrzewanym pokoju albo w pudełku w spiżarni. Nie wkładaj nasion do wilgotnej piwnicy. Tam mogą stracić zdolność kiełkowania, zanim nadejdzie wiosna.

Wiosną wysiej rudbekię z własnych nasion. Zostaw sobie margines, bo natura lubi zaskakiwać

Własne nasiona rudbekii najlepiej wysiej wiosną, gdy dni zrobią się wyraźnie dłuższe. Możesz przygotować rozsadę w domu albo wysiać je do skrzynki ustawionej w jasnym miejscu. Napełnij pojemnik lekką ziemią do wysiewu, rozsyp nasiona na powierzchni i tylko lekko dociśnij je palcem. Nie zasypuj ich grubą warstwą podłoża, bo potrzebują światła, by dobrze rozpocząć wzrost.

Ziemia powinna być lekko wilgotna, ale nie mokra. Ja na początku podlewam delikatnie spryskiwaczem, żeby nie wypłukać drobnych nasion. Gdy siewki pokażą kilka mocniejszych listków, przesadź je pojedynczo do małych doniczek. Po zahartowaniu roślin wynieś je na rabatę, gdy minie ryzyko silniejszych przymrozków.

Trzeba jednak wiedzieć, że rudbekia z własnego zbioru nie zawsze będzie wyglądała dokładnie tak samo jak roślina, z której zebrałaś nasiona. Szczególnie dotyczy to odmian ozdobnych kupionych jako mieszańce. Kwiaty mogą różnić się wysokością, odcieniem żółci, liczbą płatków albo ciemnym środkiem. Dla mnie to akurat część uroku. Zamiast powtarzać rabatę jak z katalogu, dostajesz własną małą niespodziankę.

Nie licz też na to, że każde nasiono wykiełkuje. Wysiej ich trochę więcej, ale nie przesadzaj. Zawsze możesz rozdać nadmiar sąsiadce, córce albo koleżance z działki. Rudbekia szybko wnosi na rabatę światło i ciepły kolor, dlatego szkoda wyrzucać jej przekwitłe główki bez zastanowienia. Jesienią zostaw część dla ptaków, część zabierz do domu, a resztę przytnij. To prosty sposób, żeby z jednej rośliny mieć pożytek teraz i w kolejnym sezonie.


Czytaj także: