W październiku trzymam doniczkowe złocienie w jasnym miejscu przed przeniesieniem ich na grób albo przed wejście do domu. Przy ścianie światło dociera do nich przede wszystkim od otwartej strony. Właśnie tam sąsiadka powiedziała mi: „Zaznacz sobie bok doniczki, bo po kwiatach trudno zapamiętać, którą stronę ostatnio obracałaś”. Ten mały znak okazał się przydatniejszy niż ocenianie ustawienia na oko, zwłaszcza gdy obok stało kilka podobnych roślin.
WIDEO…
Dbanie o chryzantemy zaczynam jeszcze przed ustawieniem jesiennej dekoracji
Gdy narzekałam na niesymetryczne, nierówne złocienie, sąsiadka obejrzała je i powiedziała: „Zaznacz sobie bok doniczki, bo po kwiatach trudno zapamiętać, którą stronę ostatnio obracałaś. No i obracaj, kochana, obracaj!” Ta rada okazała się naprawdę przydatna i pamiętam o niej co roku.
Najpierw przyglądam się miejscu, w którym złocień czeka na ekspozycję: czy stoi przy oknie, pod ścianą, czy na otwartym tarasie. Regularne obracanie wprowadzam gdy światło pada głównie z jednej strony, bo właśnie wtedy poszczególne części rośliny mają nierówne warunki. Zaznaczam permanentnym flamastrem bok doniczki, aby wiedzieć, o ile ją obrócić.
Nie czekam, aż zarys rośliny wyraźnie przechyli się w stronę szyby. Obracanie zaczynam, kiedy tylko doniczka trafia na takie przejściowe stanowisko. Złocienie dobrze rosną przy obfitym świetle, dlatego rozpatruję obracanie jako sposób korzystania z jasnego miejsca, a nie zastępstwo dla niego. To ważne szczególnie wtedy, gdy ustawiam kwiaty pod zadaszeniem i wybieram między jasnym brzegiem a ciemniejszą wnęką. Zawsze jasny brzeg wygrywa.
Zaznaczam bok markerem, obracam doniczkę o ćwierć obrotu co trzy dni
Biorę marker i robię niewielką kreskę na zewnętrznej ściance doniczki, tuż pod jej górną krawędzią. Wybieram miejsce, które widzę bez rozchylania pędów; jeśli korzystam z osłonki, sprawdzam też, czy znak pozostaje widoczny. Na początku ustawiam kreskę w stronę głównego źródła światła i zapisuję datę rozpoczęcia w kalendarzu.
W październiku obracam złocień o ćwierć obrotu co 3 dni, zawsze w tę samą stronę. Patrząc na doniczkę z góry, przesuwam zaznaczony bok zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara. Ćwierćobrót doniczki jest powszechnie stosowanym sposobem na równomierniejsze ustawienie roślin względem światła.
Chwytam za doniczkę i zostawiam ją na tym samym miejscu podstawki, zamiast przesuwać cały zestaw w inny kąt. Dzięki kresce od razu widzę, czy rzeczywiście wykonałam ćwierćobrót, nawet gdy kwiaty zasłaniają większość pojemnika. Datę kolejnego ruchu zapisuję od razu, niezależnie od tego, kiedy wypadnie podlewanie.
Oddzielam obracanie od podlewania, pamiętam błąd z chłodnego października
Kiedyś obracałam doniczki przy okazji podlewania i byłam przekonana, że to wystarczająco regularny zwyczaj. Potem przyszedł chłodniejszy, pochmurny okres, podłoże wolniej przesychało, a odstępy między podlewaniami się wydłużyły. Złocień stał więc dłużej w tym samym ustawieniu, choć nadal codziennie zaglądałam do kwiatów.
Dopiero podczas przenoszenia zdałam sobie sprawę, że od strony światła część końcówek pędów wychylała się poza równy obrys, a widok od tyłu był mniej zgrabny. To było łatwe do przeoczenia, bo na co dzień oglądałam roślinę z jednego miejsca.
Oglądam cały obrys rośliny i kończę obracanie w miejscu docelowej ekspozycji
Podczas kolejnych kontroli patrzę na złocień z boku i lekko z góry, zwracając uwagę na ułożenie końcówek pędów wokół doniczki. Na podstawie zasady równomiernego dostępu do światła spodziewam się przede wszystkim ograniczenia dalszego jednostronnego wychylania. Właśnie tak obracanie pomaga zachować zgrabną sylwetkę rośliny, która stanowi oprawę dla jesiennych kwiatów.
Przerywam obracanie po ustawieniu rośliny na grobie albo w docelowym miejscu ekspozycji. Wtedy wybieram ustawienie pasujące do całej kompozycji i sprawdzam, czy sąsiednia doniczka nie wciska się między pędy. Złocień zostaje na swoim miejscu, a jego kwiaty układają się w równy, czytelny obrys nad brzegiem pojemnika.
Czytaj także:
- Żeby ognik wyglądał jak z katalogu, robię 1 prostą rzecz. Zdobi ogród jeszcze długo po opadnięciu liści
- Sadzę je teraz, a latem podziwiam fontannę kwiatów. Pani z ogrodniczego zdradziła mi „metodę 15 cm”
- Ten krzew jesienią ma pąki jak czerwone koraliki i zimą wciąż zdobi rabatę. Metodę sadzenia podpatrzyłam na działce obok