Kalikarpa Bodiniera, nazywana również pięknotką, największe wrażenie robi właśnie jesienią. Gdy inne krzewy tracą swój urok, ona przyciąga wzrok niezwykłymi owocami, które długo utrzymują się na gałązkach. Nic dziwnego więc, że widać ją w coraz większej liczbie polskich ogrodów.
WIDEO…
Jesień to dobry moment na posadzenie kalikarpy kupionej w doniczce, pod warunkiem że ziemia nie jest zamarznięta. Trzeba jednak pamiętać, że taka sadzonka przez dłuższy czas rosła w ograniczonej ilości podłoża, które mogło mocno przeschnąć. Dlatego przed umieszczeniem krzewu w gruncie zawsze poświęcam kilka minut na odpowiednie przygotowanie jego korzeni. Ten drobiazg ułatwia roślinie zadomowienie się w nowym miejscu.
Jesienią kalikarpa przygotowuje się do zimy. Przed sadzeniem sprawdź wilgotność bryły korzeniowej
Gdy liście bodiniery zmieniają barwę, krzew szykuje się do spoczynku. Ziemia w ogrodzie może jeszcze trzymać ciepło po lecie, więc korzenie mają szansę rozpocząć wzrost przed zimą. To ważny moment: nad ziemią sezon dobiega końca, lecz pod jej powierzchnią roślina nadal może się zadomawiać.
Wilgotna rabata i wilgotna bryła to dwie różne rzeczy. Nawet po deszczu podłoże w doniczce może pozostawać przesuszone, zwłaszcza jeśli krzew czekał na posadzenie pod dachem, a pojemnik wcześniej szybko wysychał. Sam widok mokrej ziemi wokół miejsca sadzenia nie mówi więc, ile wody będzie miała do dyspozycji roślina jeszcze stojąca w pojemniku.
Przed posadzeniem kalikarpy zanurzam doniczkę w wodzie. Ten zabieg pomaga dobrze nawodnić korzenie
Stosuję namaczanie bryły korzeniowej w wodzie. Dzięki temu zwilżam podłoże, które krzew zabierze ze sobą do gruntu. Wypływające pęcherzyki to powietrze wydostające się z bryły, gdy do niej wnika woda. Gdy zanikają, to dla mnie sygnał, że namaczanie dobiega końca.
Nowo posadzony krzew początkowo czerpie wodę przede wszystkim ze swojej bryły. Jej nawodnienie pomaga więc roślinie gładko przejść przez początek ukorzeniania się w gruncie.
Jak prawidłowo posadzić kalikarpę jesienią? Najpierw namocz bryłę, a potem przenieś krzew do gruntu
Zabieg robię bezpośrednio przed jesiennym sadzeniem, zwykle w drugiej połowie października. Najpierw mam gotowe miejsce i dołek: pracuję tylko wtedy, gdy ziemia nie jest zamarznięta ani zalana wodą. Obok ustawiam wiadro z czystą wodą, na tyle szerokie, żeby pojemnik zmieścił się swobodnie i żebym mogła go pewnie chwycić, kiedy przyjdzie pora wyjęcia krzewu.
Wstawiam krzew do wiadra razem z doniczką z otworami odpływowymi i zanurzam całą bryłę korzeniową; pędy oraz liście pozostają nad wodą. Jeśli suchy pojemnik wypływa, przytrzymuję go za brzeg, utrzymując podłoże pod powierzchnią. Zostawiam bryłę na kilka minut, aż przestaną wypływać bąbelki, obserwując wodę przy bokach doniczki i nad podłożem.
Gdy pęcherzyki przestają się pojawiać, wyjmuję pojemnik i czekam, aż nadmiar wody odcieknie przez dno. Zsuwam doniczkę, podtrzymując bryłę od spodu, po czym od razu przenoszę krzew do przygotowanego dołka. Ustawiam górną powierzchnię bryły na poziomie otaczającej ziemi, zasypuję boki, delikatnie dociskam grunt i podlewam całość, także w obrębie dawnej doniczki.
Jak pielęgnować kalikarpę po posadzeniu? Pilnuj wilgotności ziemi, szczególnie przy korzeniach
W kolejnych dniach sprawdzam podłoże tam, gdzie wcześniej znajdowała się doniczka, a nie wyłącznie na skraju dołka. Zaglądam pod powierzchnię, bo sam wygląd wierzchu ziemi może być mylący. Podłoże szkółkarskie i ziemia ogrodowa mogą wysychać w innym tempie, dlatego sprawdzam je osobno, nawet jeśli z góry wyglądają już jak jedna rabata.
Do konewki wracam, gdy dawna bryła zaczyna przesychać, a nie w ustalony dzień tygodnia. Jeśli pod powierzchnią wciąż jest wyraźnie wilgotno, czekam z podlewaniem. Po deszczu sprawdzam również środek posadzonej bryły.
Jeśli kalikarpa dobrze przyjmie się w nowym miejscu, w kolejnych sezonach odwdzięczy się coraz piękniejszym wyglądem. Mam nadzieję, że za kilka lat moja pięknotka stanie się jedną z największych ozdób jesiennego ogrodu, a jej fioletowe koraliki będą cieszyć oczy długo po opadnięciu liści.
Czytaj także:
- Sąsiadka pokazała mi, jak zasuszyć kwiaty hortensji. Dzięki metodzie 3 kroków zachowują piękne kolory
- Cięte chryzantemy nie więdną, gdy zaniosę je na cmentarz. Kwiaciarka pokazała mi kąpiel, która stawia je „na nogi”
- Gdy pęd zamiokulkasa żółknie, nie panikuję. Sprawdzam 1 rzecz i wiem, czy trzeba działać, czy można spać spokojnie