Kiedy zbiorę z jabłoni ostatnie owoce, nie odkładam jeszcze ogrodniczych narzędzi. To właśnie wtedy mam najlepszą okazję, żeby dokładnie przyjrzeć się drzewu i przygotować je do zimy. Nawet jeśli latem uginało się od zdrowych, dorodnych jabłek, w jego koronie mogą kryć się pozostałości, które zwiastują problemy w kolejnym sezonie. Dlatego każdego roku po zbiorach robię dokładne porządki. Jeden szczegół jest dla mnie szczególnie ważny, bo jego przeoczenie może sprzyjać rozwojowi chorób jabłoni.

WIDEO…

player placeholder

Po zbiorach dokładnie oglądam jabłoń. Zaschnięte owoce na gałęziach to niepokojący sygnał

Na gałęziach wypatruję owoców mocno pomarszczonych, skurczonych i brunatnych, czasem niemal czarnych. To tak zwane mumie, które mogą pozostać na drzewie długo po zbiorach. Odróżniam je od przeoczonego, późnego jabłka, które zachowało zwykły kształt i nie jest wyraźnie zasuszone: patrzę przede wszystkim na to, czy owoc stracił objętość i wyraźnie się pomarszczył, bo niewielkie jabłko schowane wśród gałązek z daleka może wyglądać po prostu jak niezebrana resztka plonu.

Dodatkową wskazówką jest wygląd owoców, zanim zaschły: brunatne plamy gnilne oraz szarobeżowe brodawki ułożone w kręgi pasują do brunatnej zgnilizny jabłek. Zwracam uwagę na cały zestaw objawów, bo sam ciemny kolor owocu nie wystarcza do rozpoznania choroby. Przy takim obrazie zaschnięte pozostałości w koronie wymagają szczególnej uwagi.

Zobacz także:

Przyglądam się również korze na pędach, zwłaszcza wyraźnie odgraniczonym, brunatnym lub zapadniętym zmianom. Nie zakładam, że każda z nich ma tę samą przyczynę co zgnilizna owoców. Podobne zagłębienia daje choćby rak drzew owocowych. Ważną wskazówką jest miejscowe obumarcie kory, a nie samo naturalne ciemnienie starszej gałązki. Porównuję podejrzany fragment z sąsiednim odcinkiem tego samego pędu i szukam granicy między korą o zwykłym wyglądzie a miejscem, które jest zapadnięte lub wyraźnie zmienione.

Usuwam mumie i chore pędy, żeby ograniczyć źródło przyszłorocznej zgnilizny

Czynnością, którą zawsze robię jesienią są porządki sanitarne w koronie jabłoni: usunięcie zaschniętych owoców oraz wycięcie porażonych pędów. Grzyby powodujące brunatną zgniliznę mogą zimować w mumiach i zmianach na pędach. Wraz z chorymi resztkami usuwam więc miejsca, z których zakażenie może rozpocząć się wiosną.

Twardy, pomarszczony owoc nadal może przechowywać patogen. Brak miękkiego miąższu i świeżej plamy gnilnej nie oznacza, że zagrożenie minęło. Dlatego o potrzebie działania decyduje obecność mumii, nawet jeśli od dawna nie przypomina ona gnijącego jabłka. Jesienny przegląd obejmuje więc również te pozostałości, na których nie widać już świeżej zgnilizny, a które nadal mogą być miejscem zimowania grzyba i początkiem kolejnych zakażeń.

Wiosną z przezimowanych ognisk uwalniają się zarodniki, a niektóre grzyby z tej grupy porażają również kwiaty. Mniej takich ognisk to mniejsza presja choroby na kwitnące drzewo, a później na owoce. Właśnie tą drogą jesienne porządki pomagają ograniczyć zgniliznę w następnym sezonie.

Pracuję bezpośrednio po zbiorach. Chore resztki od razu trafiają do worka

Zabieg wykonuję bezpośrednio po zbiorach w październiku, żeby chore resztki nie pozostały na drzewie na zimę. Przygotowuję czysty sekator oraz worek na odpady zmieszane i zdejmuję wszystkie zaschnięte owoce, także te schowane głębiej między gałązkami. Od razu wkładam je do worka. Obchodzę jabłoń z różnych stron, żeby żaden zasuszony owoc nie został, a potem osobno oglądam miejsca, gdzie gałęzie nachodzą na siebie.

Na porażonym pędzie odnajduję dolny brzeg brunatnej lub zapadniętej zmiany i odmierzam 10-15 cm poniżej zmiany, w stronę nasady gałęzi. Dopiero tam wykonuję cięcie, a odcięty fragment wkładam do tego samego worka. Oglądam przekrój: jeśli drewno nadal jest brunatne i zmienione, szukam zdrowej tkanki dalej ku nasadzie, zamiast kończyć na pierwszym cięciu.

Na koniec zbieram chore owoce, które spadły pod drzewo, oraz drobne fragmenty pozostałe po pracy. Nie wrzucam ich na kompost. Zamykam worek i utylizuję zgodnie z zasadami odbioru odpadów swojej gminy. Taka pielęgnacja sprawia, że wiosną jabłoń będzie mniej narażona na zgniliznę i ma szansę obficiej zakwitnąć i zaowocować.


Czytaj także: