Moja kuzynka od lat przechowuje pelargonie przez zimę, a wiosną jej rośliny znów zachwycają bujnymi kwiatami. Kiedyś zapytałam ją, jak udaje jej się utrzymać je w tak dobrej kondycji. Okazało się, że sekret tkwi w odpowiednim przygotowaniu pelargonii, zanim trafią z balkonu do domu. Kuzynka pokazała mi, co zrobić, żeby rośliny lepiej zniosły zimowanie. Od tamtej pory co roku stosuję jej radę i nie chowam już pelargonii na zimę bez wcześniejszych porządków.

WIDEO…

player placeholder

Pelargonie przed zimowaniem wymagają przygotowania. Zbyt gęste pędy mogą sprzyjać rozwojowi chorób

Zanim wniosę doniczki czy skrzynki z pelargoniami do domu, oglądam kępę ze wszystkich stron, a nie wyłącznie od strony kwiatów. Zewnętrzne liście mogą wyglądać dobrze, choć środek jest mocno zagęszczony, a najniższe blaszki chowają się pod resztą rośliny. Sam ładny pokrój nie mówi jeszcze wszystkiego.

Na balkonie powietrze dociera do roślin inaczej niż w osłoniętym pokoju, szczególnie gdy kilka doniczek zajmuje jeden parapet. Gęsta korona, słaby ruch powietrza i wilgoć tworzą otoczenie sprzyjające chorobom grzybowym. Dlatego przed przeprowadzką przyglądam się całej kępie, także jej dolnej części.

Zobacz także:

Kuzynka pokazała mi, jak prześwietlać pelargonie. Dzięki temu łatwiej uniknąć pleśni podczas zimowania

Kuzynka stawia na znaczne prześwietlanie roślin, czyli usunięcie wybranych pędów nadmiernie zagęszczających roślinę. Pelargonie naturalnie tworzą rozgałęzione kępy, więc zwarta powierzchnia liści może zasłaniać ciasno wypełniony środek. Dlatego trzeba dokładnie obejrzeć to, co dzieje się pod gąszczem liści. Po takim zabiegu prześwietlania wewnątrz zostaje więcej wolnego miejsca.

Najważniejsza jest cyrkulacja powietrza w miejscu zimowania. Mniejszy ścisk między liśćmi pomaga ograniczyć wilgotne zakamarki, w których łatwiej rozwija się szara pleśń. Właśnie tak jesienne prześwietlenie zmniejsza ryzyko gnicia liści i pędów w czasie zimowania.

Nie chodzi przy tym o nadanie wszystkim pelargoniom jednakowej wielkości. Liczy się układ pędów w danej doniczce: rozłożysta roślina może mieć luźny środek, a niewielka kępa być bardzo zbita. Zakres zabiegu dopasowuję do tego, co widzę w jej wnętrzu.

Jak przycinać pelargonie przed wniesieniem do domu? Usuń pędy rosnące do środka i zbędne liście

Pracuję tuż przed wniesieniem pelargonii do domu w październiku, zanim nadejdą przymrozki. Jeśli chłód nadchodzi wcześniej, przyspieszam przeprowadzkę, bo pelargonie nie są odporne na mróz. Przygotowuję czysty, zdezynfekowany sekator i stawiam doniczkę tak, żebym mogła swobodnie ją obracać.

Najpierw odnajduję pędy krzyżujące się i rosnące do środka. Każdy przeznaczony do usunięcia śledzę aż do miejsca, z którego wyrasta, po czym wycinam go przy nasadzie. Pracuję po kolei, odchylając sąsiednie pędy, żeby ostrze nie zahaczyło o te, które zostają.

Następnie usuwam liście dotykające podłoża, odcinając ich ogonki blisko pędu, bez uszkadzania jego skórki. Nie ogołacam całkowicie rośliny: zostawiam zdrowe, dobrze rozmieszczone pędy z liśćmi, a po każdym cięciu ponownie oglądam środek. Na koniec zbieram wycięte fragmenty z ziemi i obrzeża doniczki.

Jak pielęgnować pelargonie podczas zimowania? Zadbaj o odpowiednie stanowisko i regularnie kontroluj liście

Na zimowisku ustawiam pelargonie w jasnym, chłodnym miejscu, w którym nie ma mrozu. Sprawdzam, czy liście sąsiednich roślin nie wciskają się jedne między drugie; jeśli tak, rozsuwam doniczki. Prześwietlony środek powinien pozostać dostępny dla powietrza także po ustawieniu wszystkich roślin na zimę.

W kolejnych dniach oglądam nasady pędów i dolne liście, później wracam do tej kontroli regularnie. Szukam miękkich, brunatniejących fragmentów oraz szarego, puszystego nalotu, charakterystycznego dla szarej pleśni. Podejrzaną pelargonię odsuwam od pozostałych i ostrożnie usuwam porażone części, od razu wkładając je do worka.

Pod doniczkami i na ziemi nie zostawiam opadłych liści. Po jesiennych porządkach roślina nadal jest zielona, ale między jej pędami widać prześwity, a dolne liście nie leżą na podłożu. Nie martw się, że prześwietlone rośliny wyglądają na mocno przerzedzone. U mojej kuzynki zawsze wiosną od nowa się zagęszczają. U ciebie będzie tak samo.


Czytaj także: