Przy płocie zawsze warto posadzić coś, co nie tylko zasłoni mniej ładny widok, ale też da ci prawdziwy pożytek. Ja bardzo lubię takie rośliny, które pracują przez cały sezon. Najpierw cieszą oczy kwiatami, potem dają owoce, a na końcu nie wymagają ciągłego biegania z konewką i nożycami.

WIDEO

player placeholder

Takim krzewem jest pigwowiec, często nazywany pigwą, choć to dwie różne rośliny. Pigwowiec nie zajmuje dużo miejsca, dobrze wygląda przy ogrodzeniu i potrafi poradzić sobie nawet tam, gdzie inne krzewy rosną słabiej. Gdy raz zobaczysz jego kwiaty, a później poczujesz zapach owoców podczas gotowania konfitury, trudno będzie ci przejść obok niego obojętnie.

Pigwowiec przy płocie robi wrażenie już wiosną. Jesienią odwdzięcza się owocami

Pigwowiec to niski, gęsty i ciernisty krzew, dlatego świetnie pasuje przy płocie. Może tworzyć naturalną zaporę, przez którą niełatwo przecisną się nieproszeni goście, a przy tym nie wygląda ciężko ani ponuro. Zależnie od odmiany dorasta zwykle do około metra, czasem półtora metra wysokości. Rozrasta się też na boki, więc z czasem dobrze wypełnia wolne miejsce przy siatce, murku albo drewnianym ogrodzeniu.

Zobacz także:

Największe wrażenie robi w kwietniu i maju. Na jeszcze nie do końca rozwiniętych pędach pojawiają się kwiaty w kolorze czerwonym, pomarańczowym, różowym lub jasnym, łososiowym. Są niewielkie, ale rosną bardzo licznie, dlatego cały krzew wygląda wtedy jak obsypany barwnymi plamkami. Przy szarym płocie taki widok naprawdę ożywia ogród. Ja lubię sadzić pigwowca tam, gdzie wiosną często patrzę przez okno, przy wejściu na działkę albo obok ławki.

Po kwitnieniu krzew nadal prezentuje się schludnie, bo ma drobne, zielone liście i zwarty pokrój. Nie musisz więc czekać aż do jesieni, żeby znów był ozdobą. Warto tylko pamiętać o jego kolcach. Nie sadź go tuż przy wąskim przejściu, przy którym codziennie nosisz zakupy, prowadzisz wnuki za rękę albo przechodzisz z koszem prania. Zostaw trochę miejsca, żeby gałązki nie zaczepiały o ubranie.

Owoce pigwowca są twarde, ale po przetworzeniu smakują znakomicie. Nie zrywaj ich zbyt wcześnie

Jesienią, zwykle od końca września do października, na krzewie dojrzewają żółte owoce. Wyglądem przypominają małe jabłka albo gruszki, a ich zapach (po przekrojeniu) jest tak intensywny, że czasem czuć go już z kilku kroków. Nie są jednak owocami do jedzenia prosto z krzewu. Miąższ pigwowca jest bardzo twardy i kwaśny, dlatego najlepiej wykorzystaj go po przwtworzeniu.

Najprostszy domowy sposób znam od lat. Umyj owoce, wytrzyj je, przekrój na ćwiartki i usuń pestki. Potem pokrój je drobniej, przełóż do wyparzonego słoika i zasyp cukrem. Na kilogram owoców daj mniej więcej 700 gramów cukru, choć możesz użyć go trochę mniej, gdy nie lubisz bardzo słodkich dodatków. Zakręć słoik i odstaw go na kilka dni w chłodne miejsce. Codziennie lekko nim poruszaj. Owoce puszczą sok, który zimą doskonale zastąpi cytrynę w herbacie.

Z pigwowca przygotujesz też aromatyczną konfiturę, galaretkę, syrop i dodatek do jabłkowego kompotu. Ja często dorzucam kilka kawałków do duszonych jabłek na szarlotkę. Dzięki temu deser ma wyraźniejszy zapach i przyjemną kwaskową nutę. Pamiętaj tylko, że krojenie tych owoców wymaga ostrego noża i odrobiny cierpliwości. Nie próbuj rozcinać ich małym, tępym nożykiem, bo łatwo wtedy o skaleczenie.

Kilka praktycznych rad:

  • Zbieraj owoce, gdy są intensywnie żółte i mocno pachną.

  • Nie czekaj na silne przymrozki, bo owoce mogą się uszkodzić.

  • Przed krojeniem dokładnie usuń pestki i twarde części środka.

  • Do przetworów dodaj jabłka, gruszki albo śliwki, gdy chcesz złagodzić kwaśny smak.

Ten krzew nie jest kapryśny, ale miejsce wybierz mu z głową. Kilka prostych zabiegów wystarczy, żeby obficie owocował

Pigwowiec najlepiej rośnie w miejscu słonecznym. W półcieniu też sobie poradzi, ale będzie miał mniej kwiatów, a więc i mniej owoców. Przy płocie wybierz mu stronę, na którą przez sporą część dnia zagląda słońce. Dobrze sprawdzi się też miejsce osłonięte od bardzo silnego wiatru. Młode pędy nie będą wtedy wysychać, a kwiaty łatwiej przetrwają chłodne, wiosenne noce.

Gleba nie musi być idealna. Krzew dobrze znosi przeciętną ziemię ogrodową, byle nie była stale zalana wodą. Przed sadzeniem wykop dołek trochę większy niż bryła korzeniowa, rozluźnij ziemię na dnie i dodaj do niej dojrzały kompost. Nie przesadzaj z nawozem, bo pigwowiec nie lubi, gdy stale go rozpieszcza się preparatami. Po posadzeniu porządnie go podlej, a ziemię wokół przykryj korą, liśćmi albo drobnymi zrębkami. Ściółka ograniczy chwasty i pomoże zatrzymać wilgoć.

Przez pierwszy sezon podlewaj krzew wtedy, gdy długo nie pada. Później, gdy dobrze się ukorzeni, zwykle radzi sobie sam. Cięcie też nie jest trudne. Wczesną wiosną usuń stare, połamane i krzyżujące się pędy. Co kilka lat wytnij przy ziemi najstarsze gałęzie, żeby zrobić miejsce młodym. Nie ogołacaj jednak krzewu zbyt mocno, bo pąki kwiatowe pojawiają się na pędach, które mają zakwitnąć w kolejnym sezonie.

Najlepiej posadź dwa pigwowce w niewielkiej odległości od siebie. Wtedy kwiaty lepiej się zapylą i jesienią łatwiej doczekasz się pełniejszych zbiorów. Możesz też połączyć je z berberysem, tawułą albo niskimi bylinami, ale zostaw krzewowi przestrzeń. Pigwowiec szybko pokaże ci, że przy płocie nie musi rosnąć tylko tuja. Wiosną da kolor, jesienią owoce, a zimą przypomni o sobie zapachem herbaty z domowym sokiem.


Czytaj także: