Jesienne maliny potrafią odwdzięczyć się pięknym plonem, ale pod jednym warunkiem. Nie mogą wejść w zimę jako gęsta, splątana kępa pełna słabych i chorych pędów. Po zakończeniu owocowania robię im krótki przegląd. Nie jest to wielkie cięcie ani rewolucja w malinowym rzędzie. Usuwam tylko to, co osłabia rośliny i może przysporzyć problemów w kolejnym sezonie.

WIDEO

player placeholder

Po zbiorach malin jesiennych nie tnę wszystkiego jak leci. Najpierw wybieram pędy, które wyraźnie ciągną krzak w dół

Gdy zrywam ostatnie owoce, pędy malin jesiennych często nadal wyglądają całkiem przyzwoicie. Mają liście, stoją i na pierwszy rzut oka nie budzą niepokoju. Właśnie dlatego nie robię cięcia w pośpiechu. Przechodzę wzdłuż rzędu, rozgarniam łodygi dłonią i zaglądam do środka każdej kępy. Tam zwykle widać najwięcej. Część pędów jest cienka jak ołówek, wygięta, połamana albo już zaschnięta od dołu. Takie łodygi nie będą dobrym wsparciem dla rośliny.

Usuwam przede wszystkim pędy chore. Zwróć uwagę na ciemne, brunatne plamy, pęknięcia kory, narośla oraz fragmenty wyraźnie zaschnięte. Nie zostawiaj też łodyg, na których widać ślady pleśni albo uszkodzenia po szkodnikach. Chory pęd nie stanie się zdrowy po zimie. Może za to być miejscem, z którego problem przejdzie na kolejne części krzewu.

Zobacz także:

Wycinam również pędy bardzo słabe, wiotkie i nisko pokładające się. Zwykle nie dają porządnych owoców, a po deszczu długo pozostają mokre. To sprzyja chorobom grzybowym. Sekator ustaw blisko ziemi i odetnij taki pęd czysto, bez szarpania. Użyj ostrego, umytego narzędzia. Po cięciu chorych łodyg przetrzyj ostrze alkoholem albo środkiem do dezynfekcji, zanim przejdziesz do następnej rośliny.

Nie wrzucaj wyciętych, podejrzanych pędów pod maliny ani do zwykłego kompostu. Zbierz je i usuń z ogrodu. Dzięki temu nie zostawisz przy krzakach zarodników chorób ani zimujących szkodników. Zdrowe, drobne resztki możesz wykorzystać inaczej, ale przy malinach wolę zachować ostrożność. Wiosną naprawdę widać, że taki jesienny porządek pomaga roślinom wystartować bez niepotrzebnego obciążenia.

Zagęszczone maliny jesienne potrzebują światła i przewiewu. Kilka usuniętych łodyg daje więcej niż garść nawozu

Najczęstszy błąd przy malinach to zostawianie każdego pędu, który wyrósł. Rozumiem ten odruch, bo szkoda wycinać coś, co wygląda na żywe. Jednak w ciasnej kępie rośliny wzajemnie się zacieniają. Liście dłużej schną po rosie i deszczu, owoce są mniej dorodne, a do środka trudno dotrzeć nawet podczas zbiorów. Z czasem maliny robią się coraz słabsze, choć podlewasz je i dokarmiasz.

Dlatego po usunięciu pędów chorych patrzę, czy krzaczek nie jest zbyt zbity. Wybieram wtedy kilka łodyg, które rosną do środka kępy, krzyżują się z innymi albo mocno się o nie ocierają. Wycinam też te, które wyrastają bardzo blisko siebie z jednego miejsca. Nie musisz liczyć każdego pędu co do sztuki. Popatrz po prostu, czy między zostawionymi łodygami swobodnie przejdzie światło i powietrze.

Najlepiej zostaw pędy najmocniejsze, proste, zdrowe i dobrze rozstawione. Niech każdy ma wokół siebie trochę miejsca. Gdy po przerzedzeniu spojrzysz na malinę z boku, nie powinna przypominać zwartego muru. Powinna być lekka, przejrzysta i uporządkowana. To ważne zwłaszcza tam, gdzie maliny rosną przy płocie, ścianie albo w miejscu osłoniętym od wiatru. W takich zakątkach wilgoć utrzymuje się najdłużej.

Sposób cięcia malin jesiennych zależy od tego, jak chcesz je prowadzić. Gdy zależy ci wyłącznie na późnych, jesiennych owocach, pełne cięcie wszystkich pędów przy ziemi wykonasz w odpowiednim terminie zgodnie z wybraną metodą uprawy. Teraz skup się na sanitarnym porządku. Usuń to, co słabe, chore i zbyt zagęszczające, a reszcie daj spokojnie przygotować się do zimy.

Po takim cięciu maliny szybciej budzą się wiosną. Teraz zadbaj jeszcze o ziemię pod krzewami

Gdy skończę selekcję pędów, zawsze sprzątam ziemię pod malinami. Zbieram opadłe liście, zgniłe owoce i resztki chwastów. Nie zostawiaj tam szczególnie owoców, które zaschły albo pokryły się nalotem. Takie drobiazgi wyglądają niegroźnie, ale mogą stać się zimowym schronieniem dla chorób i szkodników.

Potem delikatnie spulchniam wierzchnią warstwę ziemi między krzewami. Nie wkładaj narzędzia głęboko, ponieważ maliny mają płytki system korzeniowy i łatwo go uszkodzić. Wystarczy ruszyć skorupę ziemi motyczką albo małym pazurkiem. Dzięki temu woda lepiej wsiąknie, a podłoże nie będzie tak zbite.

Na koniec rozkładam cienką warstwę dojrzałego kompostu albo przesianej ziemi kompostowej. Nie przysypuj nim nasady pędów grubą warstwą. Zostaw wokół łodyg trochę wolnej przestrzeni, żeby nie gromadziła się tam wilgoć. Kompost odżywi glebę powoli, bez gwałtownego pobudzania malin przed zimą. To właśnie o tej porze jest najbezpieczniejsze.

Nie sięgaj jesienią po silne nawozy azotowe. Mogłyby zachęcić rośliny do wypuszczania miękkich przyrostów, które nie zdążą przygotować się na mróz. Maliny potrzebują teraz spokoju, porządku i zdrowej ziemi. Gdy zimą odpoczną bez chorych pędów i bez ścisku, wiosną szybciej ruszą z nową energią. A ty od pierwszych ciepłych dni zobaczysz, że jesienna chwila z sekatorem nie była stratą czasu.


Czytaj także: