Jesienią łatwo wpaść w tę pułapkę. Dni robią się krótsze, w mieszkaniu jest chłodniej, a my patrzymy na nasze rośliny i myślimy, że przydałoby się je wzmocnić. Tak się jednak składa, że zamiokulkas nie lubi, gdy troskę okazujesz mu na zapas. W jego przypadku mniej naprawdę znaczy więcej, szczególnie wtedy, gdy przestaje wypuszczać nowe pędy.
WIDEO…
Nie każdy zastój oznacza kłopot. Jesienią zamiokulkas po prostu zwalnia
Zamiokulkas przez większą część roku rośnie spokojnie, bez wielkiego pośpiechu. Nie zachowuje się jak pelargonia na balkonie ani jak domowe zioła na parapecie, które szybko pokazują każdy nowy listek. Jego tempo jest inne. Gdy dni robią się krótsze, roślina zwykle ogranicza wzrost i zaczyna oszczędzać energię. To naturalny moment wyciszenia, a nie sygnał, że trzeba od razu ratować ją odżywką.
Popatrz przede wszystkim na nowe przyrosty. Młody pęd zamiokulkasa jest wyraźnie jaśniejszy od starszych liści, sprężysty i z czasem ciemnieje. Jeżeli od co najmniej czterech tygodni nie pojawił się taki jasny pęd, odstaw nawóz aż do wiosny. Nie próbuj pobudzać rośliny kolejną dawką preparatu. Zamiokulkas nie wykorzysta wtedy składników tak, jak w okresie aktywnego wzrostu, a ich nadmiar może zostać w podłożu.
Wiele osób myli jesienny zastój z osłabieniem. Tymczasem zdrowa roślina może przez kilka tygodni, a nawet dłużej, stać zupełnie bez zmian. Liście są wtedy zielone, sztywne, nie opadają i nie żółkną masowo. Nie kombinuj wtedy, nie przesadzaj zamiokulkasa bez potrzeby i nie dokarmiaj na siłę. Daj mu odpocząć.
Nawóz dla zamiokulkasa odstaw na bok. Teraz ważniejsze jest rozsądne podlewanie
Kiedy zamiokulkas przestaje rosnąć, potrzebuje też mniej wody. To właśnie podlewanie, a nie nawóz, wymaga jesienią największej uwagi. Roślina gromadzi zapas wilgoci w grubych ogonkach i podziemnych kłączach. Dzięki temu zniesie krótkie przesuszenie dużo lepiej niż mokrą ziemię w doniczce. Przelanie jest dla niej znacznie groźniejsze niż to, że zapomnisz o wodzie przez kilka dni.
Zanim chwycisz za konewkę, włóż palec głębiej w ziemię. Nie oceniaj podłoża tylko po jego wierzchu, bo górna warstwa potrafi być sucha, gdy niżej wciąż jest wilgotno. Podlej zamiokulkasa dopiero wtedy, gdy ziemia dobrze przeschnie. Wlej niewielką ilość wody i po kilkunastu minutach wylej nadmiar z osłonki albo podstawki. Korzenie nie powinny stać w wodzie.
Odstaw też wszystkie pałeczki nawozowe oraz nawozy w płynie. Nawet mała dawka, podana co kilka podlewań, nie będzie teraz potrzebna. Nie licz na to, że dzięki niej roślina wypuści pęd. Zamiokulkas kieruje się przede wszystkim światłem i ciepłem. Gdy ma ich mniej, wybiera odpoczynek.
Postaw doniczkę w jasnym miejscu, ale nie przy zimnej szybie i nie tuż obok kaloryfera. Nagłe skoki temperatury, suche gorące powietrze oraz przeciągi potrafią bardziej zaszkodzić niż brak nawozu. Co kilka tygodni przetrzyj liście lekko wilgotną ściereczką. Kurz odbiera im blask i utrudnia dostęp światła, a czyste liście wyglądają od razu zdrowiej. Nie używaj nabłyszczaczy, bo zamiokulkas nie potrzebuje takiego kosmetycznego dopieszczania.
Do nawożenia wróć dopiero wtedy, gdy pojawi się nowy pęd. Wiosną roślina sama da ci znak
Najlepszy moment na powrót do nawożenia nie wynika wyłącznie z kartki w kalendarzu. Wiosna bywa przecież różna, raz jest jasna i ciepła, innym razem długa, chłodna i szara. Dlatego obserwuj roślinę. Gdy spod ziemi pokaże się nowy, jasny pęd, to znak, że zamiokulkas znów ruszył i zaczyna korzystać z energii. Wtedy możesz wrócić do dokarmiania.
Nie zaczynaj jednak od dużej porcji. Przygotuj nawóz do roślin zielonych zgodnie z etykietą, a najlepiej na pierwszy raz zastosuj słabszy roztwór. Podaj go po zwykłym podlaniu, nigdy do zupełnie suchej ziemi. Dzięki temu nie podrażnisz korzeni. Potem nawoź w czasie wzrostu regularnie, ale bez przesady, zwykle co kilka tygodni wystarczy.
Warto pamiętać, że zamiokulkas nie potrzebuje wielu zabiegów, żeby dobrze wyglądać. Nie jest rośliną, którą trzeba stale poprawiać, przesuwać i wzmacniać. Lubi stałe miejsce, umiarkowane podlewanie i cierpliwego opiekuna. Gdy nie wypuszcza pędów przez cztery tygodnie lub dłużej, potraktuj to jak wiadomość: teraz nie czas na nawóz. Daj mu spokój, kontroluj wilgotność ziemi i poczekaj na wyraźny sygnał.
Czasem największą przysługę robisz roślinie właśnie wtedy, gdy powstrzymasz się od działania. Zamiokulkas odwdzięczy ci się później mocnymi, błyszczącymi liśćmi i nowymi pędami. Trzeba mu tylko pozwolić działać we własnym tempie.
Czytaj także:
- Nie pozbywam się ziemi z kretowisk byle gdzie. Wiosną oszczędzam dzięki niej pieniądze i czas
- Nie zapomnij o różach, gdy już zgubią liście. Ten zabieg sprawi, że wiosną będą miały łatwiejszy start
- Usypuję okrąg wokół roślin w ogrodzie i mam spokój ze ślimakami. Naturalny środek mam za darmoszkę



























