Gdy rabata pustoszeje, łatwo zapomnieć o różach i zająć się innymi pracami. Po opadnięciu liści krzewy wyglądają niepozornie, ale nie warto zostawiać ich bez kontroli aż do wiosny. Na korze, w rozwidleniach pędów i przy miejscu szczepienia zimują jaja oraz drobne formy szkodników. To właśnie teraz masz szansę ograniczyć ich liczbę, zanim wiosną rozpanoszą się na pierwszych młodych listkach.

WIDEO

player placeholder

Ostatni oprysk róż wykonaj dopiero wtedy, gdy krzewy są naprawdę bez liści. Wtedy preparat trafia tam, gdzie zimują szkodniki, a nie na delikatne części roślin

Najważniejsza zasada brzmi: poczekaj, aż róża całkowicie zgubi liście i wejdzie w okres spoczynku. Nie pryskaj krzewu, na którym wciąż wiszą zielone albo częściowo przebarwione listki. Roślina powinna zakończyć już wzrost, a jej pędy muszą być zdrewniałe. Zwykle dzieje się to po pierwszych chłodach, ale nie kieruj się wyłącznie kalendarzem. Każdy ogród ma własny mikroklimat. Róże przy ciepłym murze często trzymają liście dłużej niż te rosnące na otwartej rabacie.

Olej parafinowy działa fizycznie. Pokrywa zimujące stadia szkodników cienką warstwą i utrudnia im dostęp do powietrza. Dzięki temu możesz ograniczyć między innymi problem z jajami mszyc, przędziorkami czy misecznikami, zanim zaczną żerować. Nie traktuj jednak tego oprysku jak cudownego środka na wszystkie choroby i kłopoty róż. Nie zwalczy on czarnej plamistości, mączniaka ani rdzy. Jego zadanie jest inne, ma zmniejszyć presję zimujących szkodników na starcie wiosennego sezonu.

Zobacz także:

Zanim sięgniesz po opryskiwacz, usuń spod krzewu chore liście, zaschnięte kwiaty i resztki, które zostały po jesiennym cięciu. Nie wrzucaj liści z plamami do zwykłego kompostu, zwłaszcza gdy róże chorowały w sezonie. Oczyść też pędy z luźnych, martwych fragmentów kory, ale rób to bardzo delikatnie. Nie uszkadzaj zdrowej tkanki. Przy okazji obejrzyj krzew, czy nie ma pędów czarnych, wyraźnie pomarszczonych albo pękniętych. Takie fragmenty wytnij czystym sekatorem, a dopiero potem planuj oprysk.

Olej parafinowy rozprowadź dokładnie po pędach i rozwidleniach. Skuteczność zabiegu zależy od dokładności wykonania zabiegu 

Gdy róża będzie już bez liści, przygotuj roztwór zgodnie z etykietą wybranego preparatu. Przy podanej dawce wymieszaj 15 ml ogrodniczego oleju parafinowego z 1 litrem wody. Najpierw wlej do opryskiwacza część wody, dodaj odmierzoną ilość oleju, zamknij pojemnik i dokładnie nim potrząśnij. Potem dolej resztę wody i ponownie wymieszaj ciecz. Nie przygotowuj zapasu na kolejny dzień. Zrób tylko tyle roztworu, ile zużyjesz od razu.

Ustaw końcówkę opryskiwacza tak, aby dawała drobną mgiełkę, a nie mocny strumień. Podejdź do róży z każdej strony i równomiernie pokryj wszystkie zdrewniałe pędy. Szczególną uwagę zwróć na rozwidlenia, zagłębienia przy oczkach oraz okolice zgrubienia po szczepieniu. To miejsca, które łatwo przeoczyć, a właśnie tam szkodniki lubią się chować. Oprysk ma zwilżyć korę, lecz nie powinien z niej kapać. Nie dopuszczaj do spływania cieczy do gleby.

Przy większym krzewie nie próbuj skończyć wszystkiego w minutę. Zatrzymaj się po każdej stronie, odsuń ostrożnie pędy w rękawicach i sprawdź dolne partie rośliny. Wysokie róże prowadzone przy podporze potraktuj jeszcze dokładniej, ponieważ w miejscach styku pędów i przy wiązaniach łatwo gromadzą się zimujące szkodniki. Nie pomijaj róż piennych. Ich korona znajduje się wyżej, więc dobrze obejrzyj także spód rozgałęzień. Pnia nie musisz zalewać preparatem, ale miejsca z uszkodzoną, spękaną korą warto lekko zwilżyć.

Załóż rękawice, długi rękaw i okulary ochronne. Nie wykonuj zabiegu w pobliżu dzieci, zwierząt ani otwartego karmnika dla ptaków. Po pracy umyj ręce, a opryskiwacz przepłucz zgodnie z zaleceniami producenta. Resztek cieczy nie wylewaj do kanalizacji, na kompost ani pod krzewy. Bezpieczne użycie środka jest tak samo ważne jak sam oprysk.

Pogoda może zdecydować, czy oprysk róż pomoże, czy tylko narobi kłopotu. Wybierz suchy dzień bez przymrozku i zachowaj odstęp po preparatach siarkowych

Nie patrz tylko na to, czy akurat świeci słońce. Przed zabiegiem sprawdź prognozę i wybierz dzień bez deszczu oraz bez silnego wiatru. Deszcz szybko spłucze ciecz z pędów, więc cała twoja praca pójdzie na marne. Wiatr z kolei utrudni dokładne pokrycie kory i może przenieść krople na inne rośliny. Najlepiej działaj w spokojny, suchy poranek albo wczesne popołudnie, gdy na pędach nie ma rosy.

Nie pryskaj róż podczas przymrozku ani wtedy, gdy nocą zapowiadany jest wyraźny spadek temperatury. Zmarznięte pędy są bardziej wrażliwe, a zabieg wykonany w złych warunkach nie będzie dla krzewu dobrym początkiem zimowej pielęgnacji. Poczekaj na dzień z dodatnią temperaturą i bez ostrego słońca. Nie działaj też wtedy, gdy roślina jest mokra po deszczu lub oszroniona. 

Bardzo ważny jest odstęp po oprysku siarką. Po zastosowaniu preparatu siarkowego odczekaj 2 do 3 tygodni, zanim użyjesz oleju parafinowego. Nie łącz tych zabiegów i nie rób ich jeden po drugim, nawet gdy pogoda nagle zrobi się sprzyjająca. Takie połączenie może obciążyć pędy i zwiększyć ryzyko uszkodzeń. Zapisz sobie datę ostatniego oprysku w notesie ogrodowym albo zaznacz ją w telefonie. Dzięki temu nie będziesz później zgadywać, czy bezpieczny czas już minął.

Po zimowym oprysku zostaw róże w spokoju. Nie pobudzaj ich nawozem, nie oblewaj wodą bez potrzeby i nie ścinaj już pędów. Gdy przyjdą silniejsze mrozy, zabezpiecz podstawę krzewu kopczykiem z ziemi albo dojrzałego kompostu, zależnie od tego, jak zwykle zimują u ciebie róże. Wiosną wróć do obserwacji. Obejrzyj młode przyrosty, zanim szkodniki zdążą się rozpanoszyć. Taka spokojna kontrola, połączona z zimowym opryskiem bezlistnych róż, daje krzewom naprawdę łatwiejszy start wiosną.


Czytaj także: