Wciornastki potrafią człowieka porządnie zdenerwować. Liść monstery jeszcze wczoraj wyglądał zdrowo, a dziś ma jasne przetarcia, drobne ciemne kropki i jakby stracił swój ładny połysk. Sama nieraz zaczynałam od przecierania, mycia i oglądania każdego zakamarka, ale przy pierwszych oznakach szkodników warto zrobić coś sprytniejszego. Wystarczy zawiesić przy roślinie specjalną, niedrogą saszetkę.

WIDEO

player placeholder

Wciornastki nie pojawiają się znikąd. Zobacz, co zdradza je na monsterze

Biologiczne zwalczanie wciornastków wymaga trochę cierpliwości. Im wcześniej zauważysz problem, tym większa szansa, że monstera szybko odzyska formę bez zastosowania oprysku.

Najpierw dobrze przyjrzyj się roślinie, bo wciornastki są małe, szybkie i łatwo je przeoczyć. Na dużych, zielonych liściach monstery zostawiają srebrzyste lub żółtawe smugi. Czasem ślady ich bytowania wyglądają jak otarcie, które powstało podczas przenoszenia doniczki. Z czasem plamy robią się większe, a na spodzie liści, przy nerwach albo w młodych, jeszcze zwiniętych liściach, zobaczysz malutkie czarne kropeczki. To często ślady ich żerowania.

Zobacz także:

Nie czekaj, aż każdy liść będzie oszpecony. Wciornastki szczególnie chętnie chowają się tam, gdzie trudno zajrzeć, więc sprawdzaj ogonki liściowe, nowe przyrosty i miejsca przy podporze. Weź biały arkusz papieru, podstaw go pod liść i lekko nim potrząśnij. Drobne, ruchliwe owady mogą wtedy spaść na kartkę i od razu zobaczysz, z czym masz do czynienia. Przy okazji obejrzyj inne rośliny stojące obok. Wciornastki łatwo przenoszą się na filodendrony, skrzydłokwiaty, alokazje i storczyki.

Ja na czas działania roztoczy odsuwam monsterę od najbliższych roślin, ale nie zamykam jej w ciemnym kącie. Nadal potrzebuje jasnego stanowiska z rozproszonym światłem i normalnej pielęgnacji. 

Saszetka z roztoczami działa po cichu. To larwy wciornastków są ich celem

Przy pierwszych oznakach wciornastków zawieś na monsterze saszetkę z roztoczami drapieżnymi Amblyseius swirskii albo Amblyseius cucumeris. Dobierz preparat zgodnie z instrukcją producenta, przede wszystkim do wielkości rośliny i skali problemu. Saszetkę zawieś na ogonku liściowym, podporze albo innym stabilnym miejscu, gdzie nie będzie zamoczona podczas podlewania. Nie kładź jej na wilgotnej ziemi i nie przyciskaj do mokrego liścia.

W środku saszetki znajdują się żywe roztocza, które stopniowo wychodzą na roślinę. Są maleńkie, dlatego nie licz na to, że będziesz je widzieć. One szukają młodych larw wciornastków na liściach i ograniczają ich liczebność, zanim pojawi się kolejne pokolenie szkodników. Zarówno Amblyseius swirskii, jak i Amblyseius cucumeris są wykorzystywane w biologicznej ochronie roślin właśnie przeciw młodym stadiom wciornastków. Saszetki zapewniają stopniowe uwalnianie drapieżnych roztoczy, dlatego ich działanie nie kończy się w dniu zawieszenia.

Nie otwieraj saszetki z ciekawości i nie wysypuj jej zawartości do doniczki, chyba że producent wyraźnie zaleca inne użycie. Zostaw ją na monsterze przez czas podany na etykiecie. Jedne saszetki działają krócej, inne uwalniają roztocze przez kilka tygodni. Nie zgaduj, ile ich potrzeba. Duża, mocno rozrośnięta monstera potrzebuje innego zastosowania niż młoda roślina z trzema liśćmi. Trzymaj się zaleceń z opakowania, bo dawka i długość działania zależą od konkretnego produktu.

Ważna sprawa: drapieżne roztocza nie są środkiem, który zabije dorosłe wciornastki w jednej chwili. Ich największą siłą jest systematyczne wyłapywanie larw. Dlatego przy dużej inwazji nie zrażaj się, gdy przez pierwsze dni jeszcze zobaczysz pojedynczego dorosłego owada. Oglądaj nowe liście. Gdy przestają pojawiać się na nich świeże srebrne ślady, to znak, że sytuacja zaczyna się uspokajać. W ochronie biologicznej wczesne wykrycie ma ogromne znaczenie, ponieważ roztocza najlepiej ograniczają młode larwy.

Nie zepsuj pracy roztoczy jednym opryskiem. Zadbaj o monsterę przez kolejne tygodnie

Po zawieszeniu saszetki nie stosuj świeżo użytych środków owadobójczych w pobliżu rośliny. To bardzo ważne, bo preparat, który ma zabić wciornastki, może też zaszkodzić drapieżnym roztoczom. Wtedy saszetka zadziała słabo albo wcale, a ty uznasz, że metoda nie ma sensu. Przed zakupem przeczytaj etykietę użytego wcześniej preparatu i sprawdź, jak długo może pozostawać niebezpieczny dla organizmów pożytecznych. Gdy masz wątpliwość, zapytaj sprzedawcę roztoczy lub producenta środka, zamiast działać na chybił trafił.

Przez ten czas podlewaj monsterę rozsądnie. Nie lej wody na saszetkę, nie zraszaj jej bez potrzeby i nie przestawiaj rośliny co dwa dni z miejsca na miejsce. Zadbaj, żeby liście były czyste, ale nie rób intensywnego mycia tuż po wypuszczeniu roztoczy. Ja usuwam tylko liście bardzo mocno zniszczone, żółte albo suche. Zdrowe zostawiam, bo to na nich roztocze szukają larw. Warto też regularnie przeglądać roślinę rano, przy dobrym świetle. Taka krótka kontrola zajmie ci kilka minut, a pozwoli szybko zauważyć, czy problem wraca.

Postaw obok żółtą albo niebieską tabliczkę lepową, ale traktuj ją jako pomoc w obserwacji, a nie jedyne rozwiązanie. Dorosłe wciornastki mogą się na niej złapać, dzięki czemu łatwiej ocenisz, czy ich liczba maleje. Tabliczki nie wieszaj jednak tuż przy saszetce i nie dotykaj nią liści. Nie chcesz przypadkiem łapać swoich małych pomocników.

Po kilku tygodniach oceń stan monstery. Nowe liście powinny rozwijać się bez świeżych przebarwień, a na starych nie powinno przybywać nowych uszkodzeń. Pamiętaj, że dawne srebrne plamy nie znikną, bo uszkodzony liść już się nie zregeneruje. Patrz więc przede wszystkim na młode przyrosty. To one najlepiej powiedzą ci, czy biologiczne zwalczanie wciornastków działa.

Ja lubię tę metodę, bo nie muszę wynosić wielkiej monstery do wanny, szorować każdego liścia ani martwić się ostrym zapachem oprysków w domu. Pamiętaj jednak, że trzeba dać roztoczom czas. Zawieś saszetkę odpowiednio wcześnie, trzymaj się instrukcji i nie przeszkadzaj swoim sprzymierzeńcom, a zrobią swoją robotę bez pudła.


Czytaj także: