Na mojej rabacie długo czegoś brakowało. Rosły tam piękne kwiaty, ale po pierwszym zachwycie szybko kończyły kwitnienie i latem robiło się zwyczajnie pusto. Kłosowiec pojawił się tam trochę z przypadku, jednak już w pierwszym sezonie wiedziałam, że zostanie ze mną na dłużej. Ma długie, pachnące kwiatostany, ciekawie wygląda nawet wtedy, gdy nie kwitnie, a przy tym nie wymaga ciągłego doglądania. Trzeba mu tylko od początku przygotować właściwe miejsce.
WIDEO…
Najważniejsze jest słońce, lekka ziemia i rozsądna ilość wolnej przestrzeni wokół kępy. Nie wciskaj go między rośliny, które szybko się rozrastają, bo wtedy straci swój urok i będzie słabiej kwitł. Ja dałam mu osobne miejsce na przepuszczalnej rabacie, gdzie po deszczu nie stoi woda. Dzięki temu od wiosny wygląda zdrowo, a od lata aż do chłodniejszych dni zachwyca kolorem i zapachem.
Kłosowiec potrzebuje słońca i nie znosi mokrych korzeni. Daj mu rabatę, na której ziemia szybko obsycha
Kłosowiec najlepiej czuje się tam, gdzie słońce zagląda przez większą część dnia. W cieniu też urośnie, ale będzie się wyciągał, słabiej zakwitnie i może nie mieć tak intensywnego zapachu. Dlatego wybierz dla niego otwarte miejsce przy ścieżce, tarasie albo w środku rabaty, gdzie nic nie zasłania mu światła. Warto posadzić go blisko miejsca, obok którego często przechodzisz. Gdy potrzesz dłonią liście, poczujesz przyjemny, lekko anyżowy albo miętowy aromat. To właśnie jedna z tych roślin, które cieszą nie tylko oczy.
Dużo ważniejsza od samej żyzności ziemi jest jej przepuszczalność. Kłosowiec nie lubi ciężkiej, zimnej i długo mokrej gleby. Zimą taka ziemia potrafi być dla niego większym problemem niż mróz. Gdy masz gliniastą rabatę, nie rezygnuj z sadzenia. Wykop większy dołek i wymieszaj ziemię z grubym piaskiem, drobnym żwirem albo kompostem. Nie wsypuj samego torfu, bo może zatrzymywać za dużo wilgoci. Dobrze sprawdzi się też sadzenie na lekko podwyższonym miejscu, wtedy nadmiar wody łatwiej odpłynie od korzeni.
Przed posadzeniem usuń chwasty, szczególnie perz i powój. Później trudno będzie je wyciągać ze środka rozrośniętej kępy. Ziemię spulchnij na głębokość szpadla, ale nie przesadzaj z nawozem. Kłosowiec nie potrzebuje bardzo bogatego podłoża. W zbyt żyznej ziemi potrafi wypuszczać dużo liści kosztem kwiatów, a jego pędy bywają wiotkie. Wystarczy garść dojrzałego kompostu zmieszana z podłożem. Po posadzeniu podlej roślinę porządnie, żeby korzenie dobrze połączyły się z ziemią. Potem podlewaj tylko wtedy, gdy przez dłuższy czas nie pada.
Zostaw miejsce wokół kępy, a kłosowiec odwdzięczy się kwiatami. Ścisk na rabacie odbiera mu siłę i odbiera cały efekt
To właśnie ten błąd popełniałam najczęściej. Kupowałam małą sadzonkę, patrzyłam na nią i myślałam, że spokojnie zmieszczę obok jeszcze dwie albo trzy rośliny. Po roku okazywało się, że wszystko rosło jedno na drugim. Kłosowiec potrzebuje przestrzeni, żeby zbudować ładną, przewiewną kępę i wypuścić wiele sztywnych pędów kwiatowych. Zależnie od odmiany zostaw mu zwykle około 35 do 50 centymetrów wolnego miejsca z każdej strony. Przy większych odmianach warto dać nawet więcej.
Nie chodzi tylko o wygląd. Gdy powietrze swobodnie krąży między roślinami, liście szybciej wysychają po deszczu i porannej rosie. To ogranicza ryzyko chorób grzybowych. Kępa nie walczy też bez przerwy o wodę i światło z sąsiadami. Kłosowiec pięknie wygląda obok jeżówek, rudbekii, rozchodników, szałwii omszonej i traw ozdobnych, ale nie sadź go zbyt blisko nich. Wybierz rośliny, które nie tworzą agresywnych, rozłażących się kęp. Dobrze dobrane towarzystwo ma podkreślić jego pionowe kwiatostany, a nie je zasłonić.
Ja najbardziej lubię posadzić trzy kłosowce w luźnej grupie. Nie ustawiam ich w równym szeregu jak żołnierzyki. Sadząc je lekko nieregularnie, uzyskasz bardziej naturalny efekt, a rabata od razu wygląda pełniej. Między kępami zostaw wolne prześwity i uzupełnij je niższymi roślinami. Możesz wykorzystać macierzankę, niskie rozchodniki albo goździki. Nie przykrywaj jednak samej podstawy kłosowca grubą warstwą wilgotnej ściółki. Wokół szyjki korzeniowej rozsyp raczej drobny żwir. Taki zabieg pomaga utrzymać suchość przy korzeniach i bardzo ładnie porządkuje rabatę.
Usuwaj przekwitłe kłosy, a motyle będą wracały aż do jesieni. Kilka prostych zabiegów wystarczy, żeby bylina nie straciła urody
Największa przyjemność zaczyna się wtedy, gdy kłosowiec rusza z kwitnieniem. Na jego kwiatach siadają motyle, pszczoły i trzmiele, a rabata nagle przestaje być tylko dekoracją. Staje się żywym miejscem, przy którym naprawdę chce się usiąść z kawą. Kłosowiec zaczyna kwitnąć latem, a przy regularnej pielęgnacji potrafi utrzymać kwiaty aż do późnej jesieni, często do pierwszych silniejszych przymrozków. Nie zostawiaj jednak wszystkich przekwitłych kwiatostanów na roślinie.
Gdy pierwszy kłos wyraźnie przekwitnie, weź sekator i utnij go nad najbliższą parą zdrowych liści albo bocznych pędów. Nie bój się tego cięcia. Roślina szybciej wypuści kolejne kwiatostany, a cała kępa będzie wyglądała świeżo i schludnie. Ja zaglądam do niej co kilka dni, szczególnie w pełni lata. Nie zajmuje to dużo czasu, a różnicę widać od razu. Pamiętaj też, żeby nie przelewać rośliny. W czasie upałów podlej ją rano, prosto na ziemię, zamiast moczyć liście i kwiaty.
Jesienią nie spiesz się z mocnym cięciem. Gdy kwiaty skończą sezon, możesz zostawić część suchych pędów na zimę. Oszronione wyglądają bardzo ładnie, a dodatkowo trochę osłaniają środek kępy. W chłodniejszych rejonach kraju zabezpiecz podstawę rośliny lekką warstwą suchych liści, igliwia albo gałązek. Nie przykrywaj jej szczelnie folią ani mokrą korą, bo bardziej niż chłodu obawia się zawilgocenia. Wiosną, gdy miną większe mrozy, przytnij zeszłoroczne pędy nisko nad ziemią. Szybko zobaczysz nowe przyrosty.
Kłosowiec nie jest rośliną, przy której trzeba stać codziennie z konewką i sekatorem. Wystarczy, że dasz mu słońce, przepuszczalną ziemię i trochę miejsca dla siebie. Potem możesz już patrzeć, jak rabata zmienia się z tygodnia na tydzień. U mnie to właśnie on sprawił, że późnym latem ogród nadal ma kolor, zapach i ruch. A kiedy nad fioletowymi kłosami przelatują motyle, od razu wiem, że było warto zostawić mu ten kawałek wolnej rabaty.
Czytaj także:
- Biorę latarkę i oglądam w nocy pomidory. Ta gąsienica to jakaś plaga w tym roku
- Moje ogórki i pomidory nie więdną nawet w upały. Sprytny sposób podlewania podpowiedział mi wuj-ogrodnik
- Te drzewa i krzewy nie znoszą towarzystwa orzecha. Posadzisz obok niego, nie doczekasz się owoców



























