Jesienne ochłodzenie potrafi przyjść szybciej, niż się człowiek spodziewa. W dzień jest jeszcze przyjemnie, słońce świeci na rabaty, a nocą temperatura nagle spada tak mocno, że papryka zaczyna cierpieć. Ja nie zostawiam wtedy dorodnych owoców na krzakach do ostatniej chwili. Gdy widzę w prognozie kilka zimnych dni albo pierwsze przymrozki, idę na grządkę z bardzo konkretnym zamiarem. Dzięki temu nie patrzę potem z żalem na zmarnowany plon..

WIDEO

player placeholder

Nie czekaj, aż papryka zmarznie na krzaku. Zdrowe owoce dojrzeją także po zbiorze

Najważniejsza rzecz, którą robię przed znacznym ochłodzeniem, to zbieram wszystkie duże, twarde i zdrowe owoce papryki. Nie patrzę wyłącznie na kolor. Czerwona, żółta czy pomarańczowa papryka oczywiście może od razu trafić do kuchni, ale zielone sztuki również warto uratować. Wiele z nich ma już odpowiednią wielkość i wystarczająco dużo energii, żeby z czasem nabrać koloru poza rośliną.

Przy zbiorze oglądam każdy owoc dokładnie. Zostawiam sobie tylko paprykę bez miękkich plam, pęknięć, nalotu i śladów gnicia. Skórka powinna być napięta, a owoc ciężki jak na swój rozmiar. Nie zrywaj papryki szarpiąc ją z całej siły, bo łatwo uszkodzisz krzak albo sam owoc. Weź sekator lub ostre nożyczki i odetnij ogonek, zostawiając przy papryce niewielki kawałek. Dzięki temu miejsce po cięciu nie będzie się tak szybko psuło.

Zobacz także:

Małe, bardzo cienkie i wyraźnie niedorozwinięte owoce zwykle nie mają już dużych szans na ładne dojrzewanie. Ja wykorzystuję je od razu, na przykład do leczo, sosu lub marynaty. Z kolei duże zielone papryki odkładam osobno. Nawet gdy nie zrobią się całkiem czerwone, nadal będą smaczne, chrupiące i świetne do faszerowania, sałatek czy duszonych warzyw. 

Jeśli to możliwe, nie zbieraj owoców mokrych po deszczu ani po porannej rosie. Poczekaj, aż skórka dobrze obeschnie. Wilgoć zamknięta w koszyku lub pudełku bardzo sprzyja pleśni, a jesienią wystarczy kilka dni, by problem przeszedł na kolejne sztuki. Gdy musisz zebrać paprykę szybko, bo nadchodzi mróz, rozłóż ją po przyniesieniu do domu na ręczniku papierowym i zostaw na kilka godzin w suchym miejscu. Dopiero potem układaj ją do dojrzewania.

Jasne i suche miejsce działa lepiej niż ciepły parapet. Paprykę układaj luźno i codziennie sprawdzaj

Po zbiorze nie wkładam zielonej papryki od razu do lodówki. W chłodzie długo zachowa jędrność, ale dojrzewanie mocno zwolni, a czasem prawie całkiem się zatrzyma. Znacznie lepiej wybierz jasne, suche pomieszczenie, gdzie nie ma przeciągu i dużych skoków temperatury. Dobrze sprawdza się widna spiżarnia, chłodniejszy pokój, zamknięta weranda albo stół ustawiony niedaleko okna. Nie stawiaj owoców na lodowatym parapecie, zwłaszcza gdy nocą szyba mocno się wychładza.

Najlepsza będzie temperatura mniej więcej od 18 do 22 stopni. W takim miejscu papryka ma szansę powoli zmieniać kolor, ale nie więdnie tak szybko jak przy kaloryferze. Nie kładź jej też na szafce nad kuchenką. Zbyt wysoka temperatura sprawi, że skórka zacznie się marszczyć, a miąższ straci przyjemną chrupkość. Papryka potrzebuje spokoju, suchego powietrza i trochę światła, nie upału.

Rozłóż owoce pojedynczą warstwą w płytkim kartonie, skrzynce albo na dużej tacy. Pod spód daj papier, który wchłonie ewentualną wilgoć. Nie układaj papryki ciasno jedna na drugiej, bo w miejscu styku łatwo powstają miękkie plamki. Ja zostawiam między owocami trochę wolnego miejsca. Dzięki temu widzę od razu, która sztuka zaczyna się psuć i mogę ją oddzielić, zanim zarazi resztę.

Co dwa dni zaglądam do skrzynki i delikatnie obracam paprykę. To naprawdę drobiazg, ale bardzo pomaga. Owoc leżący stale w jednej pozycji może od spodu wilgotnieć albo nierówno mięknąć. Paprykę z najmniejszą plamką od razu odkładam do szybkiego wykorzystania. Nie czekam, aż zmiana zrobi się większa. Zdrowe owoce zostawiam dalej, a te, które zaczynają czerwienieć, przenoszę do kuchni, bo najczęściej są już gotowe do jedzenia.

Nie każda zielona papryka zrobi się czerwona. Mimo to wykorzystasz ją do ostatniego kawałka

Trzeba uczciwie powiedzieć, że nie wszystkie zebrane owoce zmienią kolor tak samo szybko. Najlepiej dojrzewają duże papryki, które zdążyły osiągnąć właściwy rozmiar na krzaku. Część zacznie czerwienieć już po kilku dniach, inne będą potrzebowały dwóch lub trzech tygodni. Zależy to od odmiany, ilości światła, temperatury i tego, jak dojrzała była papryka w chwili zbioru.

Możesz lekko przyspieszyć proces, kładąc obok papryki dojrzałe jabłko lub banana. Owoce wydzielają gaz, który wspiera dojrzewanie. Nie zamykaj jednak wszystkiego szczelnie w foliowej torbie. W środku szybko zbiera się wilgoć, a to prosta droga do pleśni. Wystarczy karton przykryty luźno papierem albo koszyk ustawiony w jasnym miejscu. Kontroluj zawartość częściej, bo przy takim sposobie papryka może dojrzewać nierówno.

Gdy papryka nabierze docelowego koloru, zjedz ją w ciągu kilku dni albo przełóż do lodówki. Dojrzałe owoce są delikatniejsze i nie powinny długo leżeć na stole. Część od razu kroję w paski i zamrażam. Bardzo lubię też upiec paprykę w piekarniku, zdjąć skórkę, a potem zamknąć ją w słoikach z oliwą, czosnkiem i ziołami. Z zielonych, niedojrzałych sztuk robię leczo, gulasz warzywny albo farsz do naleśników. Nic się nie marnuje, a zimą taki zapas przypomina smak końcówki lata.

I ostatnia rzecz: nie przejmuj się, gdy papryka zebrana przed chłodem nie będzie wyglądała tak idealnie jak ta kupiona w sklepie. Najważniejsze, że będzie twoja, zdrowa i uratowana przed zimnem. 


Czytaj także: