Za mokry kompost to częsty problem, szczególnie po kilku deszczowych tygodniach albo wtedy, gdy często wyrzucasz do niego obierki, fusy i resztki warzyw. Sama kiedyś zaglądałam do swojego kompostownika z niepokojem. Zamiast przyjemnego zapachu ziemi czułam kwaśną woń, a zawartość była ciężka, lepka i zbita jak mokra ścierka.
WIDEO…
Nie trzeba jednak od razu opróżniać całego pojemnika ani kupować specjalnych preparatów. W moim przypadku wystarczył zwykły, rozdarty niepowlekany karton. To prosty sposób, ale trzeba zrobić go z głową. Karton nie tylko wciąga nadmiar wilgoci, lecz także rozluźnia masę i wpuszcza do niej powietrze. A bez powietrza kompost nie ma szans dobrze pracować.
Za mokry kompost nie pachnie lasem, tylko ostrzega cię zapachem. Zobacz, po czym poznasz, że potrzebuje suchej warstwy!
Dobry kompost powinien być wilgotny jak dobrze wyciśnięta gąbka. Kiedy ściskasz garść materiału, nie powinna z niej kapać woda. Gdy ciecz wyraźnie spływa po dłoni, masz sygnał, że w środku jest za mokro. Nie lekceważ tego, bo zbyt duża ilość wilgoci szybko zamienia kompostownik w ciężką, beztlenową masę.
Najbardziej charakterystyczny jest zapach. Zdrowy kompost pachnie ziemią, liśćmi i lasem po deszczu. Mokry, źle napowietrzony wsad pachnie kwaśno, czasem przypomina zgniłe warzywa albo kanalizację. Taki zapach bierze się stąd, że zamiast pożytecznych procesów tlenowych zaczynają dominować procesy gnilne. Materiał rozkłada się wtedy wolniej, a ty masz w ogrodzie więcej kłopotu niż pożytku.
Spójrz też na wygląd zawartości. Zbyt mokry kompost jest ciemny, zbity i śliski. Obierki, skoszona trawa czy fusy tworzą mokre warstwy, które sklejają się ze sobą. Często pojawiają się też małe muszki, ponieważ przyciąga je wilgoć oraz fermentujące resztki. Nie panikuj, to nie znaczy, że kompostownik jest stracony. Potrzebuje po prostu równowagi.
Najczęściej do przemoczenia dochodzi wtedy, gdy wrzucasz dużo zielonych odpadków, a za mało suchych. Zielone składniki to między innymi świeża trawa, obierki, resztki owoców, liście warzyw, fusy po kawie i zwiędłe kwiaty. Są pełne wody. Suche składniki, czyli tak zwana brązowa warstwa, pomagają tę wodę przejąć i utrzymać dostęp powietrza. Właśnie tu bardzo dobrze sprawdza się karton.
Niepowlekany karton wyciąga wilgoć i robi miejsce dla powietrza. Porwij go drobno, a kompost szybciej odzyska równowagę!
Gdy sąsiadka powiedziała mi, żebym dorzuciła karton, początkowo pomyślałam, że to zbyt proste. Wzięłam jednak kilka zwykłych pudeł po przesyłkach, zdjęłam taśmę, etykiety i wszystkie plastikowe elementy. Potem porwałam karton na niewielkie kawałki. Nie musisz ciąć ich równo nożyczkami. Wystarczy, że podrzesz je rękami na paski i kawałki mniej więcej wielkości dłoni.
Wybierz karton szary, matowy i niepowlekany. Nadają się pudełka po paczkach, wytłoczki po jajkach oraz zwykłe kartonowe przekładki. Nie wrzucaj kartonów błyszczących, laminowanych, kolorowych opakowań po kosmetykach ani pudeł po mrożonkach. Takie opakowania bywają zabezpieczone warstwą tworzywa, lakierem albo folią. Z kompostu wyjmij też naklejki, taśmę klejącą, zszywki i okienka z plastiku.
Nie wrzucaj całego kartonu na wierzch i nie zostawiaj go w jednej zwartej warstwie. Wtedy tylko przykryje mokry materiał, ale nie pomoże mu w środku. Otwórz kompostownik i przerzuć jego zawartość widłami albo mocnym patykiem. Przy okazji rozbij zbite bryły. Następnie wsyp porcję porwanego kartonu, wymieszaj go z mokrą masą i dopiero wtedy dodaj następną porcję.
Przy małym przydomowym kompostowniku zwykle zaczynam od około jednej dużej torby porwanego kartonu. Nie musisz trzymać się aptekarskich proporcji. Obserwuj zawartość. Gdy nadal jest bardzo lepka i mokra, dosyp kolejną porcję. Karton ma być widoczny między resztkami, ale nie powinien całkowicie zdominować kompostu. Chodzi o to, żeby wilgotne składniki przeplatały się z suchymi.
Po wymieszaniu zostaw kompost na kilka dni w spokoju. Karton zacznie chłonąć wodę, a wolne przestrzenie między kawałkami ułatwią dostęp tlenu. W ciepłe dni możesz zauważyć, że środek robi się lekko ciepły. To dobry znak. Oznacza, że mikroorganizmy znów mają warunki do pracy. Po tygodniu zajrzyj do środka, powąchaj i sprawdź dłonią, czy materiał nie jest nadal mokry jak błoto.
Po dodaniu kartonu nie wracaj od razu do starych przyzwyczajeń. Pilnuj warstw, a kompost będzie dojrzewał bez przykrego zapachu!
Sam karton potrafi uratować za mokry kompost, ale później warto zmienić kilka drobnych rzeczy. Ja zaczęłam odkładać obok kompostownika worek z suchymi liśćmi, drobnymi gałązkami i porwanymi pudełkami. Dzięki temu nie mam problemu, gdy nazbiera mi się dużo obierek po gotowaniu rosołu, buraków czy jabłek na szarlotkę. Od razu dorzucam do nich suchy materiał.
Najprostsza zasada jest taka, że do każdej większej porcji mokrych odpadków dodaj garść lub dwie suchej warstwy. Po skoszeniu trawnika nie wsypuj całej trawy naraz. Jest mokra, ciężka i szybko zbija się w zwarte płaty. Rozsyp ją cienko, przełóż kartonem, suchymi liśćmi albo rozdrobnionymi gałązkami. Wtedy nie zacznie kwaśnieć i nie przyklei się do wszystkiego wokół.
W deszczowym okresie zadbaj też o pokrywę kompostownika. Pokrywa nie musi być szczelna jak wieko od garnka, ale powinna ograniczać ulewę wpadającą prosto do środka. Gdy masz otwarty pryzmowy kompost, przykryj go przepuszczalną matą, gałęziami albo warstwą suchych liści. Nie używaj szczelnej folii położonej bezpośrednio na odpadkach, bo zatrzyma wilgoć i odetnie dopływ powietrza.
Raz na dwa lub trzy tygodnie przemieszaj zawartość. Nie musisz przekopywać wszystkiego bardzo dokładnie. Wystarczy, że poruszysz materiał od boków do środka i rozluźnisz to, co jest zbite. Taki prosty ruch robi wielką różnicę. Kompost dostaje tlen, wilgoć rozkłada się równiej, a rozkład przebiega sprawniej.
Pamiętaj też, że karton to dodatek, a nie jedyny składnik. Kompost potrzebuje różnorodności. Wrzucaj do niego resztki roślinne z kuchni, liście, chwasty bez nasion, drobne gałązki, fusy, skorupki jajek i trochę ziemi ogrodowej. Unikaj mięsa, kości, tłustych potraw, dużej ilości pieczywa oraz odchodów zwierząt domowych. Takie rzeczy mogą przyciągnąć nieproszonych gości i zaburzyć cały proces.
Od kiedy stosuję rozdarty karton, przestałam bać się mokrej zawartości kompostownika. Zamiast narzekać, że znowu wszystko się skleiło, sięgam po suche pudełko i mieszam warstwy. To naprawdę jedna z tych ogrodowych rad, które brzmią niepozornie, a później zostają z tobą na lata. Warto mieć karton pod ręką, bo czasem właśnie on ratuje kompost przed zmarnowaniem.
Czytaj także:
- Suchą zgniliznę wierzchołkową zwalczam systemowo. Te 3 czynności robię obowiązkowo
- W zeszłym roku zapomniałam to zrobić z glicynią, w tym gorzko tego pożałowałam. Sierpień to najlepszy czas na ten zabieg
- Mszyce w ogrodzie zwalczam tanią jak barszcz domową miksturą. Po kilku godzinach rośliny są już wolne od szkodników



























