Latem najbardziej lubię wyjść rano na taras z kawą, zanim słońce mocno przygrzeje. Nie chcę wtedy machać rękami nad filiżanką ani pilnować każdego kawałka drożdżówki. Osy potrafią skutecznie zepsuć taki spokojny moment, szczególnie gdy na stole stoi coś słodkiego, pachnącego albo mokrego od owocowego soku.

WIDEO

player placeholder

Nie walczę z nimi na siłę, bo przecież też są częścią ogrodu. Wolę odciągnąć je od miejsca, w którym siedzę z rodziną. W tym pomaga mi zwykłe, płytkie poidełko z wodą i kamieniami. Ustawiam je w odpowiednim kącie ogrodu, z dala od tarasu, leżaków i drzwi wejściowych. To drobna zmiana, ale w upalne dni naprawdę robi różnicę.

Płytkie poidełko dla os ustaw daleko od tarasu. Woda w ogrodzie odciągnie ich uwagę od kawy i słodkości

Osy w czasie upałów szukają przede wszystkim wody. Potrzebują jej dla siebie, ale zabierają ją też do gniazda. Gdy nie znajdą łatwego źródła w ogrodzie, przylatują tam, gdzie czują wilgoć i zapach jedzenia. Dlatego krążą przy szklankach, konewkach, mokrych ręcznikach, miseczkach po owocach i karmnikach dla ptaków.

Zobacz także:

Ja wybieram miejsce po drugiej stronie ogrodu, najlepiej przy żywopłocie, krzewach albo w spokojnym zakątku za rabatą. Ważne, żeby poidełko nie stało przy ścieżce, przy furtce ani tuż obok warzywnika, gdzie często zaglądasz. Osy powinny mieć do niego prosty dostęp, ale ty nie musisz codziennie przechodzić obok ich ruchliwej trasy.

Nie stawiaj naczynia pod samym tarasem z myślą, że owady szybko się napiją i odlecą. Efekt będzie odwrotny. Przyzwyczaisz je do tego miejsca i możesz zobaczyć ich więcej właśnie tam, gdzie chcesz odpocząć. Poidełko ma tworzyć dla nich osobny punkt w ogrodzie, a nie kolejną atrakcję obok stołu.

Wybieram miejsce lekko osłonięte, ale nie całkiem zacienione i wilgotne. Poranne słońce jest w porządku, natomiast pełny żar przez cały dzień szybko nagrzewa wodę i sprawia, że brud robi się w niej szybciej. Dobrze sprawdza się fragment ziemi przy większym krzewie, gdzie jest trochę spokoju, a jednocześnie nie zalegają liście i błoto.

Kamienie w poidełku uratują owady przed utonięciem. Nie nalewaj głębokiej wody, bo taki szczegół ma ogromne znaczenie

Do przygotowania poidełka nie potrzebuję niczego wyszukanego. Biorę płaską ceramiczną podstawkę pod doniczkę, szeroką miskę albo niskie gliniane naczynie. Najlepiej, gdy ma jasny kolor i szerokie brzegi. Ciemne naczynie szybko nagrzewa się na słońcu, a wysokie ścianki utrudniają owadom bezpieczne podejście do wody.

Na dnie układam kilka większych kamieni. Mogą to być zwykłe otoczaki z ogrodu, płaskie kamienie zebrane podczas spaceru albo kawałki czystej cegły. Przed użyciem porządnie je myję. Kamienie powinny wystawać ponad powierzchnię wody i tworzyć małe wysepki. Dzięki temu osa, pszczoła, motyl albo biedronka ma gdzie usiąść i spokojnie się napić.

Wody nalewam naprawdę mało, zwykle tyle, żeby dno było przykryte cienką warstwą. Nie rób z poidełka miniaturowego stawu. Głęboka woda jest niebezpieczna dla drobnych owadów, a poza tym szybciej robi się w niej bałagan. Kamienie mają być widoczne, stabilne i suche na górze. Gdy całe znikają pod wodą, odlej jej trochę.

Nie wkładam do poidełka cukru, miodu, syropu ani resztek kompotu. Taka mieszanka zwabi jeszcze więcej os w okolice ogrodu, może się kleić, fermentować i brzydko pachnieć. Zwykła czysta woda w zupełności wystarczy. Chodzi o to, żeby dać owadom miejsce do picia, a nie urządzać im słodki bufet.

Czasem obok naczynia układam dwa lub trzy suche kamienie także na ziemi. Po deszczu owady lubią przysiąść na nagrzanej powierzchni, zanim polecą dalej. Nie jest to konieczne, ale taki mały detal sprawia, że zakątek wygląda naturalnie. Przy okazji poidełko nie rzuca się w oczy i nie psuje widoku na rabaty.

Codziennie wymieniaj wodę, a taras będzie przyjemniejszy. Zobacz, co jeszcze robię, gdy osy latają przy stole

W upały zaglądam do poidełka codziennie rano. Wylewam starą wodę, opłukuję naczynie i nalewam świeżą. Zajmuje mi to chwilę, a mam pewność, że woda nie stoi długo, nie pachnie nieprzyjemnie i nie zamienia się w miejsce pełne drobinek ziemi. Po większym deszczu też warto sprawdzić poziom, bo kamienie mogą całkiem zniknąć pod wodą.

Raz na kilka dni szoruję podstawkę szczoteczką i gorącą wodą. Nie używam mocnych środków chemicznych, ponieważ z poidełka piją różne owady, a czasem przylatują też małe ptaki. Gdy naczynie zrobi się śliskie od nalotu, opróżnij je, wyszoruj dokładnie i ułóż kamienie od nowa. Taka pielęgnacja jest prosta, ale potrzebna.

Na tarasie pilnuję za to kilku zwyczajów. Słodkie napoje przykrywam, owoce chowam po jedzeniu, a talerze po cieście odnoszę od razu do kuchni. Nie zostawiam też pustych puszek i butelek po napojach na stole, bo osy chętnie zaglądają do środka. Kiedy podajesz sok dzieciom albo wnukom, użyj kubka z pokrywką i słomką.

Gdy osa przyleci blisko, nie macham rękami i nie próbuję jej strącać. Wiem, że to trudne, zwłaszcza gdy owad usiądzie na stole, ale gwałtowne ruchy tylko go pobudzają. Odsuwam talerz, spokojnie wstaję albo przykrywam jedzenie. Po chwili osa zwykle odlatuje dalej, zwłaszcza gdy ma już swoje poidełko w innym miejscu ogrodu.

Nie oczekuję, że jedno naczynie z wodą sprawi, że osy całkiem znikną z tarasu. To nie jest cudowny sposób na wszystkie letnie problemy. U mnie działa jako część prostego porządku w ogrodzie i wokół stołu. Owady dostają wodę tam, gdzie nie przeszkadzają, a ja odzyskuję spokojne poranki, obiady na świeżym powietrzu i kawę wypitą bez nerwowego rozglądania się na boki.


Czytaj także: