Gdy moje jabłka i gruszki zaczynają nabierać koloru, zawsze oglądam drzewo trochę dokładniej. Właśnie wtedy pojawiają się pierwsze ślady żerowania owadów, a po letnim gradzie lub silnym deszczu na skórce mogą zostać nieładne uszkodzenia. Szkoda mi potem zrywać owoce, które są smaczne, ale wyglądają tak, że aż żal położyć je na stole. Dlatego na najładniejsze sztuki zakładam papierowe woreczki. To prosty patent, który nie wymaga drogich preparatów ani specjalnych umiejętności.
WIDEO…
Nie osłaniam całego drzewa, bo przy większej jabłoni byłaby to praca na pół dnia, a może i dłużej. Wybieram przede wszystkim owoce zdrowe, duże i równo rozwinięte. Takie, które mają szansę dojrzeć na naprawdę dorodne jabłka lub gruszki. Kilkanaście czy kilkadziesiąt zabezpieczonych sztuk w zupełności mi wystarcza. Potem jesienią mam piękne owoce do jedzenia na świeżo, na szarlotkę i do przechowania w chłodnym miejscu.
Papierowe woreczki na jabłka chronią skórkę przed niemiłymi niespodziankami. Największe znaczenie ma chwila, w której je założysz
Woreczki zakładam wtedy, gdy owoce są już wyraźnie zawiązane i zaczynają rosnąć, ale jeszcze nie są duże jak jesienne jabłka. Najczęściej robię to po czerwcowym opadaniu zawiązków, kiedy drzewo samo pozbyło się części drobnych owoców. Nie warto spieszyć się za bardzo. Malutkie jabłuszka łatwo przypadkiem urwać albo uszkodzić przy zakładaniu osłony. Nie czekaj też do ostatniej chwili, gdy owoc jest już mocno wybarwiony i dojrzały. Wtedy woreczek może nie dać pełnej ochrony przed osami, ptakami czy owadami składającymi jaja.
Do osłaniania wybieram zdrowe owoce bez pęknięć, ciemnych plam i widocznych dziurek. Woreczek nie wyleczy jabłka, które już zostało zaatakowane przez szkodniki albo zaczęło gnić. Zamknięcie chorego owocu w papierze może tylko pogorszyć sprawę, zwłaszcza podczas wilgotnej pogody. Zerwij taki zawiązek i wyrzuć go, nie zostawiaj go pod drzewem. Dzięki temu ograniczysz ryzyko, że larwy lub zarodniki chorób zostaną w sadzie na kolejny sezon.
Najładniejsze owoce często rosną po dwa albo trzy w jednym miejscu. W takiej sytuacji zostawiam zwykle jeden, najwyżej dwa zawiązki. Mają wtedy więcej miejsca, lepiej się rozwijają i nie obcierają się o siebie na wietrze. To ważne, bo nawet papierowy woreczek nie ochroni skórki przed uszkodzeniem, gdy ciasno rosnące jabłka stale się o siebie uderzają. Wiem, że trudno jest usuwać zdrowe owoce, ale później naprawdę widać różnicę w ich wielkości i wyglądzie.
Nie zaciskaj woreczka przy szypułce zbyt mocno. Owoc musi oddychać i mieć miejsce, by spokojnie rosnąć
Najlepiej sprawdzają mi się zwykłe papierowe woreczki śniadaniowe, jasne i niepowlekane plastikiem. Możesz też kupić gotowe woreczki do zabezpieczania owoców, ale przy kilku drzewach domowe rozwiązanie jest zupełnie wystarczające. Nie używaj foliówek ani woreczków strunowych. W środku szybko zbiera się wilgoć, a brak przewiewu sprzyja gniciu. Papier osłania owoc, ale jednocześnie pozwala mu lepiej funkcjonować podczas upałów i chłodniejszych nocy.
Przed założeniem woreczka robię przy jego dnie niewielki otwór albo dwa maleńkie nakłucia. Dzięki temu po silnym deszczu woda nie zatrzymuje się przy owocu. Następnie delikatnie rozszerzam górną część woreczka i wsuwam do środka jedno jabłko lub jedną gruszkę. Rób to powoli, najlepiej jedną ręką podtrzymaj gałązkę, a drugą prowadź papier. Szypułka potrafi być zaskakująco delikatna, szczególnie u gruszek. Jedno gwałtowne pociągnięcie wystarczy, żeby owoc spadł na ziemię.
Górę woreczka zbieram luźno przy szypułce i mocuję miękkim sznurkiem, cienkim kawałkiem rafii albo paskiem papieru. Nie ściskaj tego miejsca jak paczki do wysyłki. Owoc przez kolejne tygodnie będzie rósł, a gałązka porusza się na wietrze. Zbyt ciasne wiązanie może uszkodzić szypułkę, zahamować dopływ składników albo sprawić, że jabłko przedwcześnie spadnie. Zostaw odrobinę luzu, ale tak, żeby woreczek nie zsunął się po pierwszym większym podmuchu.
Nie przyklejam papieru taśmą bezpośrednio do gałązki. W upalne dni klej może puścić, a przy zdejmowaniu łatwo naruszyć korę lub zerwać liście. Nie stosuję też drucików, bo mogą wrzynać się w pęd. Najbezpieczniejsza jest miękka rafia albo zwyczajny bawełniany sznurek. Po założeniu woreczków przyglądam się drzewu co kilka dni. Gdy któryś jest przemoczony, rozdarty lub zsunięty, od razu go poprawiam albo zakładam nowy.
Pod koniec lata zajrzyj do środka, zanim zerwiesz owoc. Ten mały rytuał mówi mi, które jabłka warto przechować najdłużej
Woreczki zdejmuję zwykle na kilka dni przed planowanym zbiorem albo wtedy, gdy chcę sprawdzić stopień dojrzałości owoców. Nie rób tego w czasie ulewy, bo mokry papier może przykleić się do skórki i niepotrzebnie ją uszkodzić. Wybierz suchy dzień, najlepiej przed południem, gdy rosa już obeschnie. Ostrożnie rozluźnij wiązanie i otwórz woreczek od dołu lub z boku. Nie ciągnij za niego gwałtownie, bo razem z papierem możesz oderwać owoc.
Po zdjęciu osłony jabłko często ma czystą, gładką skórkę. Czasem jest też trochę jaśniejsze niż owoce, które przez całe lato były wystawione na słońce. To normalne. Po kilku dniach bez woreczka może jeszcze delikatnie zmienić kolor, ale nie trzymaj go na drzewie tylko po to, żeby mocniej się wybarwiło. Dojrzałe owoce łatwo tracą jędrność, a przy ciepłej pogodzie szybko zainteresują się nimi osy.
Tak zabezpieczone jabłka i gruszki szczególnie lubię odkładać do przechowania. Przed schowaniem dokładnie je obejrzyj. Zostaw tylko sztuki twarde, całe i bez otarć. Układaj je w jednej warstwie w skrzynce wyłożonej papierem, szypułką do góry lub na bok, by nie uciskały się wzajemnie. Co tydzień zaglądaj do zapasów i od razu zabieraj każdy owoc, który zaczyna mięknąć. Jeden nadpsuty egzemplarz potrafi szybko zepsuć całą skrzynkę.
Ten sposób nie sprawi, że drzewo przestanie wymagać pielęgnacji. Nadal podlewaj je podczas suszy, usuwaj chore owoce i zbieraj opadłe jabłka spod korony. Papierowe woreczki traktuję jako dodatkową ochronę dla tych najcenniejszych owoców, a nie jako jedyne rozwiązanie wszystkich problemów. Mimo to co roku cieszę się, gdy rozwiązuję pierwsze woreczki i widzę zdrowe, dorodne jabłka. Wystarczy trochę cierpliwości i kilka minut pracy przy drzewie, żeby jesienny zbiór wyglądał zupełnie inaczej.
Czytaj także:
- Letni przysmak to mój sekretny nawóz do hortensji. Podaję i patrzę, jak wypuszcza nowe kwiaty
- Ta dekoracyjna roślina kwitnie jak malwa, a wygląda jak krzew. Zachwyca w ogrodzie aż do października
- Tym darmowym nawozem ratuję moją hortensję po ulewach. W mig odżywa i kwitnie jak nigdy przedtem



























