Mój skrzydłokwiat potrafi wypuszczać nowe liście nawet w październiku, choć jesienią zwykle wyraźnie zwalnia tempo wzrostu. Kiedyś nawoziłam wszystkie rośliny doniczkowe według jednego harmonogramu, niezależnie od pory roku. Z czasem przekonałam się jednak, że znacznie lepiej kierować się ich rzeczywistymi potrzebami.
WIDEO…
Skrzydłokwiat lubi jasne stanowiska z rozproszonym światłem, a gdy dni stają się krótsze, ma mniej energii do wzrostu. Dlatego zanim przygotuję domową odżywkę, sprawdzam, czy roślina nadal rozwija nowe liście lub pąki kwiatowe. Jeśli tak, mogę rozważyć delikatne dokarmianie. Jeśli natomiast przestała rosnąć, pozwalam jej odpocząć i odkładam nawożenie na później.
Jesienią patrzę na środek kępy, tam szukam oznak trwającego wzrostu
Interesuje mnie to, co dopiero się rozwija: nowy liść albo pojawiający się pąk kwiatostanowy. Rozróżniam przy tym obecność młodego przyrostu od jego dalszego rozwoju. Jeśli przez kolejne obserwacje widzę zmianę, mam wyraźniejszy sygnał aktywności niż wtedy, gdy patrzę wyłącznie na starsze, dorodne liście. Zasada łączenia nawożenia z aktywnym wzrostem jest szczególnie przydatna poza jasną częścią roku.
Nie oczekuję też, że wszystkie doniczki w mieszkaniu będą jesienią rosły jednakowo. Skrzydłokwiat toleruje słabsze oświetlenie, ale tolerancja cienia nie oznacza takiego samego tempa wzrostu jak w jaśniejszym miejscu. Dlatego kondycję oceniam przy konkretnej roślinie, a nie według tego, jak wygląda egzemplarz stojący przy innym oknie.
Wybieram żelatynę spożywczą. Azot w niej zawarty może wspierać rozwój nowych liści
Do przygotowania domowej odżywki wykorzystuję zwykłą żelatynę spożywczą. To produkt, który zawiera dużo białka, a tym samym azotu - jednego z najważniejszych pierwiastków potrzebnych roślinom do prawidłowego rozwoju. Azot wspiera wzrost nowych liści i uczestniczy w tworzeniu chlorofilu, dzięki któremu mają one intensywnie zielony kolor.
Żelatyna dostarcza azotu w postaci organicznej, który stopniowo może być uwalniany do podłoża dzięki działalności mikroorganizmów. W ten sposób zawarte w niej składniki mogą stać się dostępne dla korzeni. Domowa mieszanka może stanowić dodatkowe źródło azotu i wspierać roślinę w okresie aktywnego wzrostu.
Warto jednak pamiętać, że żelatyna nie jest pełnowartościowym nawozem i nie dostarcza wszystkich potrzebnych składników mineralnych. Traktuję ją więc jako okazjonalne uzupełnienie pielęgnacji, dbając jednocześnie o odpowiednie oświetlenie, podlewanie i właściwe podłoże.
Odmierzam małą porcję i podlewam dopiero po sprawdzeniu podłoża
W połowie października stosuję tę mieszankę wyłącznie wtedy, gdy skrzydłokwiat nadal rozwija nowe liście lub pąk kwiatostanowy, a wierzch podłoża wysechł na głębokość 2-3 cm. Sprawdzam ziemię palcem, nie tylko wzrokiem. Jeśli pod suchą powierzchnią nadal czuję wilgoć na tej głębokości, odkładam zabieg. Nie stosuję go u roślin, które w ciemniejszym miejscu wyraźnie zahamowały wzrost.
Rozpuszczam 1 płaską łyżeczkę, około 3 g, żelatyny spożywczej w 1 litrze letniej wody. Odmierzam porcję i dokładnie mieszam. Przygotowuję świeży roztwór bezpośrednio przed użyciem, zużywam go od razu i nie zostawiam resztek do następnego podlewania.
Mieszankę podaję zamiast jednego zwykłego podlewania, najwyżej raz na 3 tygodnie. Litr oznacza ilość wody potrzebną do przygotowania roztworu, a nie obowiązkową porcję dla jednej doniczki. Wlewam tyle, ile zużyłabym przy jej zwykłym podlewaniu. Robię to powoli nad zlewem, czekam, aż nadmiar odpłynie przez otwory, i dopiero wtedy odstawiam doniczkę do osłonki.
Po podaniu odżywki zapisuję datę podania mieszanki, a potem regularnie wracam wzrokiem do tego samego młodego przyrostu. Zwykle zaczyna rozwijać się szybciej niż dotąd, o ile pozostałe warunki uprawy są dla rośliny odpowiednie. Jeśli wzrost ustaje, kończę jesienne dokarmianie.
Czytaj także:
- Ciotka Krystyna nauczyła mnie, jak wybierać cebule amarylisa. Do domu przynoszę tylko te, bez charakterystycznych znaków
- Gdy pęd zamiokulkasa nie chce się rozwinąć, wyciągam „zestaw naprawczy”. To najlepszy sposób, żeby ruszył jak z procy
- Sąsiadka zobaczyła mój nowy cyklamen i złapała się za głowę. Dowiedziałam się, że te 2 rzeczy są najważniejsze po zakupie