Chłodniejsze noce nie zawsze wystarczą, żeby ślimaki zniknęły z ogrodu. Dopóki jesień jest łagodna i wilgotna, nadal mogą żerować, a dodatkowo znajdują mnóstwo kryjówek pod opadłymi liśćmi, donicami czy resztkami roślin. Początek października wykorzystuję więc na ograniczenie ich liczby przed końcem sezonu. Najłatwiej zrobić to po deszczu, gdy same chętnie opuszczają swoje schronienia.

WIDEO…

player placeholder

Przynętę wyłóż wieczorem, gdy ślimaki zaczynają żerować. Nie syp jej pod sałatą ani przy hostach

Jako przynętę biorę zwykłe otręby pszenne. Wsypuję je na płaskie podstawki pod doniczki, stare talerzyki albo niewielkie kawałki tektury. Nie używam głębokich miseczek, bo chcę, żeby ślimak bez problemu wszedł na przynętę i żebym rano od razu widziała, co się na niej zebrało. Wystarczy niewielka porcja, mniej więcej mała garść na jedno miejsce. Nie ma sensu rozsypywać całej paczki, bo po wilgotnej nocy otręby i tak szybko nasiąkną wodą.

Rozstawiam dwie albo trzy takie kupki kilka metrów od sałaty i host. Najlepiej połóż je przy obrzeżu grządki, obok ścieżki, przy płocie albo w miejscu, gdzie ziemia długo trzyma wilgoć. Właśnie stamtąd ślimaki często wędrują w stronę roślin. Nie wykładaj otrębów pomiędzy główkami sałaty, bo wtedy tylko zaprosisz szkodniki bliżej ich nocnej stołówki. Wolę stworzyć im łatwiejszy przystanek po drodze, z dala od najcenniejszych liści.

Zobacz także:

Najlepszą porą jest wieczór, kiedy słońce już schodzi nisko, a ziemia przestaje się nagrzewać. Po podlaniu albo po deszczu przynęta działa szczególnie dobrze, bo ślimaki chętniej wychodzą z kryjówek. Nie odkładaj tego na suchy, gorący tydzień, kiedy prawie ich nie widać. Poczekaj na kilka wilgotnych nocy. Wtedy szybko przekonasz się, ile ich naprawdę kręci się po twoim warzywniku.

Rano zbierz ślimaki i od razu usuń rozmoknięte otręby

Wychodzę do ogrodu wcześnie, zanim zrobi się ciepło. Zaglądam pod podstawki, na tekturę i wokół niej, bo część ślimaków zatrzyma się właśnie przy krawędzi przynęty. Zbieram je do pojemnika, najlepiej w rękawiczkach ogrodowych i wynoszę szkodniki daleko od ogrodu.

Potem od razu zbieram rozmoknięte otręby. To ważne, bo wilgotna papka nie wygląda już zachęcająco, a do tego może przyciągać inne drobne stworzenia. Tekturę wyrzucam, a podstawki dokładnie myję i zostawiam do wyschnięcia. Następnego wieczoru przygotowuję świeżą porcję. Nie dosypuję nowych otrębów na stare, mokre resztki. Taka oszczędność tylko daje więcej pracy i nie pomaga w ochronie roślin.

Nie traktuję tej przynęty jak jedynego sposobu na ślimaki. To raczej sprytna pułapka, która ułatwia codzienne zbieranie ich z ogrodu. Najwięcej daje regularność. Przez trzy, cztery wilgotne poranki z rzędu potrafię wyłapać naprawdę sporą liczbę ślimaków, zanim zdążą dobrać się do sałaty. Potem warto wrócić do tej metody po każdym większym deszczu i zawsze wtedy, gdy zauważysz świeże ślady śluzu na ścieżce albo liściach.

Przynęta z otrębów działa lepiej, gdy ogród nie daje ślimakom wygodnych kryjówek. Posprzątaj kilka miejsc i chroń najdelikatniejsze rośliny

Po kilku wieczorach z otrębami warto rozejrzeć się po grządkach. Ślimaki uwielbiają mokre deski, doniczki stojące bezpośrednio na ziemi, sterty liści, gęste chwasty i zalegające pod roślinami resztki. Nie chodzi o to, żeby ogród był sterylny, bo przecież ma żyć i wyglądać naturalnie. Usuń jednak to, co długo pozostaje mokre i tworzy im bezpieczny hotel tuż obok warzywnika. Podnieś niepotrzebne przedmioty z ziemi, wyrwij chwasty przy krawędziach grządek i zbieraj opadłe liście, gdy robią się śliskie od wilgoci.

Sałatę podlewaj rano, a nie późnym wieczorem. Dzięki temu powierzchnia ziemi zdąży lekko przeschnąć przed nocą. Wodę kieruj przy korzeniach, zamiast moczyć całe liście i szeroki pas ziemi dookoła. Przy hostach sytuacja jest trudniejsza, bo lubią wilgoć i ślimaki też dobrze o tym wiedzą. Tam szczególnie pilnuję, aby przynęta leżała kilka metrów dalej, na trasie ich wędrówki. Młode rośliny możesz też osłonić obrzeżem z chropowatego materiału albo podnieść donice na nóżkach, żeby utrudnić ślimakom dotarcie do roślin.

Najważniejsze jest to, żeby nie zniechęcić się po jednej nocy. Czasem rano znajdziesz na otrębach tylko kilka ślimaków, a kolejnego dnia będzie ich znacznie więcej. Wiele zależy od pogody, wilgotności i tego, ile kryjówek mają w pobliżu. Ja traktuję tę metodę jak wieczorny rytuał po podlaniu. Wysypuję otręby na spodki, ustawiam je przy obrzeżu grządki, a rano robię szybki obchód. Dzięki temu sałata ma większą szansę zostać na talerzu, a hosty wreszcie przestają wyglądać jak sito.


Czytaj także: