Mój sąsiad co roku jesienią ma ten sam problem – nie wie, co zrobić ze stertą liści zalegających w ogrodzie. Ostatnio, gdy szykował je do wywozu, poprosiłam, żeby zostawił mi kilka worków. Spojrzał na mnie ze zdziwieniem, a potem zapytał, do czego potrzebuję tylu liści. Zaprowadziłam go na moje wrzosowisko i wyjaśniłam, jak zamierzam je wykorzystać. Okazało się, że to, co dla niego było zbędnym odpadem, dla moich wrzosów może być cenną ochroną przed zimą. Od tamtej pory sąsiad odkłada dla mnie te konkretne liście, a ja nie muszę kupować dodatkowej ściółki.
WIDEO…
Wrzosy nie przestają potrzebować wody zimą. Mróz i suchy wiatr mogą im poważnie zaszkodzić
Wrzosy pozostają zimozielone, więc koniec kwitnienia nie oznacza końca utraty wody przez liście. Zimą suchy wiatr zwiększa tę stratę, a z zamarzniętej gleby korzenie nie mogą jej swobodnie uzupełniać. Przed chłodami zwracam więc uwagę także na wilgotność ziemi wokół wrzosów, nawet jeśli pędy wyglądają zdrowo.
Jednocześnie rośliny te źle znoszą długo mokre podłoże: potrzebują ziemi, przez którą nadmiar wody sprawnie odpływa. To ważne jesienią, gdy chłodniejsze dni mogą sprawić, że ziemia schnie wyraźnie wolniej niż latem.
Liście dębu to świetna ściółka dla wrzosów. Chronią ziemię przed wysychaniem i wychłodzeniem
Do ściółkowania wybieram liście dębu. Ich warstwa ogranicza parowanie z powierzchni rabaty i łagodzi zmiany temperatury gleby, dzięki czemu okolice korzeni wolniej wysychają i są mniej narażone na gwałtowne wychłodzenie. To właśnie połączenie obu działań pomaga wrzosom przetrwać zimę w lepszej kondycji.
Znaczenie ma rozdrobnienie liści przed rozłożeniem. Całe, szerokie liście mogą po deszczu sklejać się w zwartą warstwę, przez którą woda trudniej przenika do ziemi. Drobniejsze kawałki łatwiej rozłożyć równomiernie pomiędzy niskimi krzewinkami, a ich warstwa jest mniej podatna na takie zbijanie się.
Przy samych nasadach zostawiam odsłoniętą ziemię, żeby wilgotny materiał nie przylegał stale do pędów. Nie opieram też działania tej ściółki na zakwaszaniu: liście dębu mają niewielki wpływ na odczyn podłoża. Wrzosy nadal potrzebują odpowiednio kwaśnej gleby, a liście służą tutaj przede wszystkim do jej osłonięcia.
Jak ściółkować wrzosy liśćmi dębu? Rozdrobnij je i rozłóż warstwą o grubości 4-5 cm
Pracę planuję przed trwałym zamarznięciem gleby. Najpierw usuwam chwasty i podlewam rabatę, a liście rozkładam dopiero wtedy, gdy woda wsiąknie i ziemia pozostanie wilgotna. Nie rozkładam ich na mokrej, zalanej ziemi po ulewach. Jeśli rabata jest rozmokła, odkładam zabieg do czasu, aż nadmiar wody odpłynie.
Przygotowuję wyłącznie suche, zdrowe i rozdrobnione liście dębu. Niewielką porcję kruszę ręcznie w rękawicach, większą rozdrabniam kosiarką na równym, oczyszczonym z kamieni fragmencie trawnika, z dala od wrzosów. Gotowy materiał zbieram i przenoszę na rabatę.
Rozkładam warstwę 4-5 cm na ziemi pomiędzy roślinami, bez usypywania kopczyków. Wokół nasady każdego wrzosu zostawiam pusty pierścień 3-5 cm, a kawałki zawieszone na gałązkach zdejmuję ręką. Sprawdzam grubość w kilku miejscach rabaty i wyrównuję ją, szczególnie w wąskich przestrzeniach między sąsiednimi krzewinkami.
Ściółka z liści wymaga kontroli również jesienią i zimą. Uważaj, żeby nie zasypać nasady wrzosów
Po pierwszym silniejszym wietrze oglądam brzegi rabaty i przestrzenie między krzewinkami. Tam, gdzie liście się przesunęły, ponownie je rozprowadzam, jeśli zgromadziły się przy pędach, odsuwam je od nasad. Nie dosypuję kolejnej porcji automatycznie na całą powierzchnię. Najpierw sprawdzam, gdzie rzeczywiście odsłoniła się ziemia.
Po deszczu zaglądam pod ściółkę w kilku miejscach, także przy brzegu rabaty. Zanim ponownie podleję wrzosy, sprawdzam wilgotność ziemi pod liśćmi, bo sam wygląd ich wierzchniej warstwy nie wystarcza do oceny. Na zimę zostawiam równomiernie osłoniętą rabatę i widoczny, wolny pas ziemi wokół każdej nasady.
Metodę tę sprawdziłam przez ostatnie 6 lat. Sprawdza się doskonale i pozwala zadbać o wrzosy bez wydawania pieniędzy.
Czytaj także:
- Już wiem, co zrobić, żeby moja hortensja nie stała „po kolana” w wodzie. Teraz jesienne ulewy to dla niej pikuś
- To już czas zabrać fatsję japońską pod dach. Zanim to zrobisz, Zafunduj roślinie domowe SPA
- Przy rabacie tulipanowej jesienna zasada „im mniej tym lepiej” sprawdza się na medal. Nornice trzymają się z daleka