Ścinanie lawendy wydaje się prostą sprawą, ale tu naprawdę liczy się chwila. Zbyt wczesny zbiór daje mniej wyraźny zapach, a zbyt późny sprawia, że podczas suszenia dużo kwiatków spada na podłogę. Sama przez lata uczyłam się tego metodą prób i błędów, aż w końcu zaczęłam robić dokładnie to, co robiły nasze mamy i babcie. Zamiast pilnować konkretnej daty, obserwuję roślinę.
WIDEO…
To ważne, bo lawenda w każdym ogrodzie rozwija się trochę inaczej. Wpływa na to słońce, rodzaj ziemi, podlewanie, a nawet chłodne noce. Jedna kępka przy nagrzanym murze może być gotowa do cięcia dużo wcześniej niż ta rosnąca po drugiej stronie działki. Gdy poznasz kilka prostych znaków, od razu zobaczysz, kiedy warto chwycić za sekator.
Najlepszy moment na zbiór lawendy widać na kłosach. Nie czekaj, aż wszystkie kwiaty otworzą się szeroko
Najlepiej ścinaj lawendę wtedy, gdy na każdym kłosie otworzyła się mniej więcej jedna trzecia kwiatków. Dolna część kwiatostanu powinna już mieć kolor i zapach, ale na górze nadal muszą być widoczne zwarte, zamknięte pączki. To właśnie jest ten moment, którego szukała moja babcia. Mówiła, że lawenda ma wtedy najwięcej tego, co najcenniejsze, czyli olejków odpowiedzialnych za zapach.
Nie czekaj, aż cały kwiatostan zrobi się puszysty i w pełni rozkwitnięty. Taka lawenda pięknie wygląda na rabacie, ale do suszenia jest mniej wygodna. Kwiatki szybko stają się kruche, łatwo odpadają, a po kilku tygodniach w wazonie zostają głównie szare łodyżki. Gdy zetniesz pędy odrobinę wcześniej, po wysuszeniu zachowają ładniejszy fioletowy kolor i będą mocniej pachnieć.
Spójrz też na samą roślinę. Kwiatostany powinny być sztywne, proste i suche w dotyku. Nie zbieraj lawendy po deszczu, przy porannej rosie ani wtedy, gdy na kwiatach widać wilgoć. Mokre pędy mogą zapleśnieć w czasie suszenia, nawet wtedy, gdy zawiesisz je w przewiewnym miejscu. Najlepsza pora na cięcie przypada późnym rankiem albo wczesnym popołudniem, kiedy rosa już zniknęła, a słońce nie praży jeszcze najmocniej.
W upalny dzień nie zwlekaj jednak do wieczora. Lawenda po całym dniu gorąca bywa lekko wiotka i szybciej traci zapach. Ja wychodzę do ogrodu wtedy, gdy jest jasno, sucho i spokojnie. Biorę koszyk, ostre nożyce i od razu ścinam tylko te pędy, które wyglądają zdrowo. Nie mieszam ich z pożółkłymi, pokrzywionymi albo zaatakowanymi przez szkodniki gałązkami.
Ścinaj lawendę nisko, ale nie wchodź nożycami w stare drewno. Dobre cięcie pomoże jej zakwitnąć jeszcze raz
Podczas zbioru nie urywaj pojedynczych kłosów tuż pod kwiatem. Zostawisz wtedy na krzaku długie, nieładne patyczki, a roślina będzie wyglądała na zaniedbaną. Chwyć kilka pędów w dłoń i zetnij je razem z zieloną częścią łodygi. Zazwyczaj wystarczy zostawić nad liśćmi kilka centymetrów zielonego przyrostu. Dzięki temu lawenda zachowa ładny, zwarty kształt.
Najważniejsza zasada jest prosta, nie tnij w twarde, brązowe drewno. Na dole starszych kęp często nie ma już liści ani świeżych pąków. Gdy mocno skrócisz lawendę w tym miejscu, może długo się regenerować, słabo rosnąć, a czasem nawet całkiem zamierać. Zawsze zostawiaj część zielonych pędów z liśćmi. To z nich roślina wypuści nowe gałązki.
Po pierwszym kwitnieniu warto zebrać większą część kwiatostanów, zwłaszcza gdy zależy ci na suszu do domu. Lawenda często odwdzięcza się wtedy drugim, skromniejszym kwitnieniem pod koniec lata. Nie będzie ono tak obfite jak pierwsze, ale nadal możesz zebrać pachnące kłosy do małych woreczków zapachowych. Pamiętaj tylko, że późniejsze kwiaty bywają drobniejsze i szybciej przekwitają.
Po cięciu nie zasypuj lawendy nawozem ani nie podlewaj jej przesadnie. To roślina, która znacznie lepiej znosi lekką suszę niż mokre korzenie. Usuń chwasty wokół kępy, delikatnie spulchnij ziemię tylko na powierzchni i zostaw ją w spokoju. Gdy lato jest bardzo suche, podlej lawendę rzadko, ale porządnie, kierując wodę na ziemię, a nie na liście i łodygi.
Suszenie lawendy zacznij od razu po zbiorze, bo tu łatwo stracić kolor. Ciemne i przewiewne miejsce zrobi większą różnicę niż ciepły parapet
Nie zostawiaj świeżo ściętej lawendy w koszyku na kilka godzin, szczególnie w słońcu. Pędy szybko się nagrzewają, więdną i tracą część aromatu. Gdy wrócisz z ogrodu, od razu przejrzyj zbiory. Odrzuć liście, suche owady, przekwitnięte końcówki i wszystko, co wygląda podejrzanie. Nie myj kwiatów wodą, bo dodatkowa wilgoć tylko utrudni suszenie.
Podziel lawendę na niewielkie bukieciki. W jednym powinno znaleźć się tyle pędów, aby objęła je twoja dłoń, mniej więcej piętnaście do dwudziestu kilku łodyżek. Grube wiązki schną nierówno. Z wierzchu wyglądają dobrze, a w środku mogą pozostać wilgotne i zacząć pleśnieć. Każdy bukiecik zwiąż gumką recepturką albo bawełnianym sznurkiem. Gumka jest bardzo praktyczna, bo podczas schnięcia łodygi się kurczą, a ona nadal trzyma je mocno.
Zawieś bukieciki kwiatami w dół. Wybierz suche, zacienione i przewiewne miejsce, na przykład strych, zadaszony ganek, suchy schowek albo pokój, w którym często otwierasz okno. Nie susz lawendy nad kuchenką, przy kaloryferze ani na pełnym słońcu. Wysoka temperatura i ostre światło sprawiają, że fiolet szybko blednie, a zapach robi się słabszy. W domu warto rozwiesić pędy na sznurku albo położyć je luźno na czystej siatce.
Suszenie trwa zwykle od siedmiu do czternastu dni. Czas zależy od grubości łodyg, temperatury i wilgotności powietrza. Co kilka dni dotknij jednego pędu. Gdy łodyżka łamie się z lekkim trzaskiem, a kwiatki są suche, lawenda jest gotowa. Nie trzymaj jej jednak zbyt długo bez potrzeby, bo będzie się kruszyć przy każdym poruszeniu.
Wysuszone bukiety możesz włożyć do wazonu bez wody i postawić w sypialni, salonie albo przedpokoju. Część kwiatów obierz z łodyżek i przesyp do bawełnianych woreczków. Włóż je między pościel, do szuflady z bielizną albo do szafy. Zapach lawendy pomaga odświeżyć tkaniny, a przy okazji odstrasza mole. Gdy aromat osłabnie, lekko ugnieć woreczek w dłoniach. Kwiatki uwolnią jeszcze trochę zapachu.
Ja zawsze zostawiam też kilka całych pęczków na zimę. Kiedy za oknem jest szaro, a ogród śpi pod zimnym deszczem, wystarczy spojrzeć na tę lawendę, żeby przypomnieć sobie lato. Najlepsze jest jednak to, że właściwie zebrana i dobrze wysuszona roślina nie potrzebuje żadnych ozdobników. Sama pachnie, sama wygląda pięknie i od razu robi w domu przytulniej.
Czytaj także:
- Wrzuć te nasiona do gruntu, a wiosną rośliny eksplodują kwiatami. Jak ci się poszczęści, zakwitną jeszcze jesienią
- W sierpniu sypię na grządkę te chińskie nasionka. Po 30 dniach już zaczynam zbiory
- Co tydzień psikam tą domową miksturą pelargonie i surfinie. Dzięki temu nie martwię się mączniakiem



























