Są takie poranki, kiedy ostatnią rzeczą, na jaką mam ochotę, jest zastanawianie się, czy spodnie pasują do swetra i jaką górę dobrać do kurtki. Właśnie wtedy doceniam komplety. Ubieram dwie pasujące do siebie rzeczy, dodaję buty, torebkę i właściwie jestem gotowa.

WIDEO…

player placeholder

Do tej pory dresowe zestawy kojarzyły mi się przede wszystkim ze sportowym wydaniem, ale welur trochę zmienia zasady gry. Ma charakterystyczną powierzchnię, która sprawia, że nawet prosty komplet prezentuje się inaczej niż klasyczna bawełniana bluza ze spodniami. Dlatego, przeglądając ofertę Lidla, zatrzymałam się właśnie przy welurowym dresie Esmara. Na stronie kosztuje 67,90 zł, a ja od razu pomyślałam, że wcale nie ograniczałabym go do chodzenia po domu.

Dres z Lidla kosztuje 67,90 zł i nadaje się nie tylko jako homewear. Welur daje mi znacznie więcej możliwości stylizowania

Model, który zwrócił moją uwagę, składa się z dwóch części. Na zdjęciu widać bluzę z kapturem, zapinaną z przodu, oraz spodnie ze ściągaczami przy nogawkach. Wybrałam wzrokiem wersję czarną, bo właśnie ten kolor świetnie pasuje do pomysłu na dres noszony poza domem.

Zobacz także:

Czarny lubię przede wszystkim za to, że łatwo połączyć je z kolorami, które prawdopodobnie już są w szafie. Dobrze wypada obok czerni, brązu, beżu, kremu czy złamanej bieli. Nie trzeba więc kupować specjalnie nowych dodatków tylko po to, żeby znaleźć coś pasującego do kompletu.

Najciekawszy jest jednak sam welurowy materiał. To właśnie on sprawia, że patrzę na ten dres trochę inaczej niż na typowy sportowy komplet. Welur mocniej zaznacza swoją obecność w stylizacji, dlatego nie potrzebuję już wielu dodatkowych elementów. Wręcz przeciwnie, im prościej go zestawię, tym bardziej podoba mi się efekt.

Cena też ma tutaj znaczenie. Cały komplet kosztuje 67,90 zł.

Welurowy dres z Lidla
Fot. lidl.pl

Do welurowego dresu zakładam trzewiki zamiast sportowych butów. Jeden szczegół wystarczy, żeby cały zestaw wyglądał bardziej miejsko

Najprostszy pomysł podpowiada sneakersy, ale właśnie z nich chętnie bym zrezygnowała. Dres, sportowe buty i puchowa kurtka tworzą bardzo oczywiste połączenie. Nie ma w nim nic złego, tylko że welurowy komplet daje nam nieco więcej możliwości.

Ja założyłabym do niego masywniejsze trzewiki. Mogą być czarne albo brązowe, zależnie od tego, jakie już stoją w szafie. Mocniejszy but przełamuje miękki charakter weluru i od razu odsuwa cały zestaw od skojarzenia z ubraniem po domu. W przypadku czarnego szczególnie podoba mi się zestawienie z ciemnym brązem. Jest spokojniejsze od czerni, a jednocześnie nadal wygląda konkretnie.

Do tego wystarczy prosta torebka. Zamiast sportowej nerki wybrałabym model noszony na ramieniu albo większą shopperkę o dość oszczędnej formie. Nie dodawałabym też zbyt wielu ozdób. Małe kolczyki, zegarek czy delikatny łańcuszek spokojnie wystarczą.

A co założyć na wierzch? Przy czarnym najprościej pójść w neutralne kolory. Czarna kurtka stworzy wyraźniejszy zestaw, a beżowe lub kremowe okrycie rozjaśni całość. W ten sposób jeden komplet można nosić kilka razy i za każdym razem trochę zmieniać jego charakter.

Welurowy komplet można też rozdzielić i właśnie wtedy robi się naprawdę praktyczny. Bluzę nosiłabym osobno, a spodnie zestawiła z prostą górą

Kupując komplet, często automatycznie myślę o nim jak o jednej stylizacji. A przecież w szafie pojawiają się tak naprawdę dwie nowe rzeczy. To dla mnie największy argument za zestawami, zwłaszcza kiedy nie mam ochoty wydawać dużo pieniędzy na sezonowe odświeżanie garderoby.

Bluzę z welurowego dresu z Lidla potraktowałabym jak codzienną kurtkę na te dni, kiedy wystarczy lżejsza warstwa. Założyłabym pod nią biały lub kremowy T shirt, proste jeansy i wspomniane trzewiki. Czarny dobrze współpracuje z niebieskim jeansem, więc nie trzeba specjalnie kombinować z kolorami. Taki zestaw nadal jest swobodny, ale nie wygląda jak pełny strój sportowy.

Spodnie dają jeszcze inną możliwość. Tutaj postawiłabym na spokojną, gładką górę, najlepiej bez dużych nadruków. Przy charakterystycznej fakturze weluru nie potrzebuję już dodatkowego zamieszania. Prosty sweter, golf albo koszulka i codzienne buty pozwolą potraktować spodnie jako normalny element garderoby, a nie wyłącznie połowę kompletu.

Pełny zestaw zostawiłabym natomiast na dni, kiedy priorytetem jest prostota. Zakładam górę i dół, dorzucam trzewiki, torbę i wychodzę. Bez dobierania kolorów i bez porannego przekładania połowy szafy.

I chyba właśnie dlatego ten dres z Lidla zwrócił moją uwagę. Nie próbowałabym robić z niego eleganckiego kompletu, bo nie o to tutaj chodzi. Bardziej podoba mi się pomysł, żeby wygodny, dobrze znany zestaw wyjąć z domowego kontekstu. Za 67,90 zł dostaję bazę, którą mogę nosić razem albo rozdzielać, a charakter stylizacji zmieniać tym, co prawdopodobnie już mam. Dla mnie pierwszym wyborem są zdecydowanie trzewiki.


Czytaj także: