Kiedy robi się chłodniej, nie szukam już ubrań, które pasują tylko do jednej konkretnej stylizacji. Znacznie bardziej interesują mnie rzeczy, które mogę rano narzucić do jeansów, później połączyć z eleganckimi spodniami, a za kilka dni wyciągnąć ponownie i zestawić zupełnie inaczej. Bez kombinowania i przede wszystkim bez kupowania połowy nowej szafy.

WIDEO…

player placeholder

Dlatego zwróciłam uwagę na zielony sweter z Pepco w niskiej cenie. Ma prosty fason, okrągły dekolt, długie rękawy i domieszkę wełny. Najciekawszy jest jednak dla mnie jego melanżowy odcień zieleni. Moss green ma w sobie coś z estetyki, którą od lat kojarzę ze skandynawskimi stylizacjami: spokój, naturalność i brak przesady. I choć sam sweter jest bardzo prosty, właśnie w tym widzę jego największą zaletę.

Moss green zamiast kolejnego beżu. Ten odcień zieleni potrafi odświeżyć rzeczy, które już mam w szafie

Jesienna szafa bardzo łatwo wpada w kolorystyczną rutynę. Sama łapię się na tym, że gdy chcę kupić sweter na kilka sezonów, automatycznie spoglądam w stronę beżu, szarości albo granatu. Są bezpieczne, ale po pewnym czasie wszystkie zestawy zaczynają wyglądać dość podobnie.

Zobacz także:

Moss green jest ciekawą alternatywą, ponieważ nadal pozostaje stonowany. Nie jest to intensywna, czysta zieleń, która od razu przejmuje całą stylizację. Sweter z Pepco ma przygaszony, melanżowy kolor, który dobrze odnajduje się w spokojnej palecie. Właśnie dlatego od razu pomyślałam o stylizacjach inspirowanych skandynawską prostotą.

Najłatwiejszy zestaw? Niebieskie jeansy, zielony sweter i proste buty w brązie albo czerni. Tutaj naprawdę nie potrzeba wielu dodatków. Jeżeli chcę, żeby całość wyglądała bardziej elegancko, jeansy zamieniłabym na spodnie w kolorze czekoladowego brązu lub grafitu. Zieleń świetnie odnajduje się w takim spokojnym towarzystwie.

Podoba mi się też połączenie moss green z kremem. Jasne spodnie albo spódnica sprawiają, że przygaszona zieleń staje się bardziej widoczna, ale nadal nie daje krzykliwego efektu. Do tego złote kolczyki, skórzana torebka i właściwie stylizacja jest gotowa.

Co istotne, taki kolor nie jest zarezerwowany dla konkretnego wieku. Po 50. roku życia nie trzeba ograniczać garderoby do neutralnych barw. Sama znacznie chętniej sięgam po kolor właśnie wtedy, kiedy jest zgaszony i łatwy do połączenia z klasyką. Moss green spełnia oba te warunki.

Sweter z Pepco z wełną
Fot. pepco.pl

Sweter z wełną za 50 zł zwrócił moją uwagę z jeszcze jednego powodu. Prosty krój daje znacznie więcej możliwości niż wymyślny fason

Cena jest tutaj mocnym argumentem, ale nie chciałabym sprowadzać tego modelu wyłącznie do taniego zakupu. Pepco wyceniło sweter na 50 zł, a według opisu producenta dzianina ma domieszkę wełny. Producent wskazuje ją jako cechę, dzięki której model sprawdzi się jako dodatkowa warstwa w chłodniejsze dni.

Sam fason jest bardzo klasyczny. Okrągły dekolt, długie rękawy, prosty krój oraz ściągacze przy mankietach i dole. Nie ma tu dekoracji, które za rok mogłyby wyglądać na mocno związane z jednym sezonem. I właśnie za taką prostotę najbardziej cenię niedrogie swetry.

Przy prostym swetrze ogromne znaczenie ma dół stylizacji. Z szerokimi spodniami otrzymamy bardziej współczesny, luźny zestaw. Z klasycznymi jeansami całość będzie codzienna. Z prostą spódnicą można pójść w stronę spokojniejszej elegancji.

Właśnie takie ubrania najlepiej pokazują mi, że garderoba nie potrzebuje ciągłej rewolucji. Czasami jeden nowy kolor wystarcza, żeby spodnie, które noszę od kilku lat, nagle dostały zupełnie inne towarzystwo.

Skandynawski efekt nie wymaga szafy pełnej nowych ubrań. Z moss green najlepiej działa prostota i kilka dobrze dobranych dodatków

Określenie „skandynawski styl” bywa używane bardzo szeroko, ale mnie interesuje w nim przede wszystkim łatwość łączenia prostych rzeczy. Bez przesadnej liczby ozdób, bez konieczności dopasowywania wszystkiego pod linijkę i bez stylizacji, w której każdy element próbuje zwrócić na siebie uwagę.

Sweter z Pepco dobrze pasuje do takiego myślenia właśnie dlatego, że jego fason jest oszczędny. Charakter robi tutaj przede wszystkim kolor. Sama zaczęłabym od tego, co prawdopodobnie już jest w szafie: jeansów, klasycznych spodni, płaszcza, prostych botków albo mokasynów.

Przy moss green szczególnie podoba mi się zestawienie z brązem. Brązowa torebka i buty mogą wizualnie ocieplić zieleń, a jednocześnie nie tworzą mocnego kontrastu. Czerń da bardziej zdecydowany efekt. Krem i jasny beż rozświetlą zestaw. Granat z kolei pozwoli pozostać przy klasyce, ale bez kolejnego połączenia granatu z bielą czy szarością.

Można też wykorzystać dodatki, żeby zmienić charakter tego samego swetra. W codziennym wydaniu wystarczy duży szal i jeansy. Gdy zależy mi na bardziej uporządkowanym efekcie, wybrałabym prostą biżuterię, eleganckie spodnie i niewielką torebkę. Jeden sweter, a wizualnie dwa zupełnie różne zestawy.

Nie próbowałabym natomiast dodawać do niego wszystkiego naraz. Melanżowa dzianina już sama daje kolorowi pewną głębię. Przy takim odcieniu znacznie lepiej wygląda kilka spokojnych elementów niż mnogość wzorów i bardzo kontrastowych dodatków.

I chyba właśnie dlatego ten model zwrócił moją uwagę. Za 50 zł dostajemy sweter o prostym fasonie, w mniej oczywistym kolorze i z domieszką wełny. Nie musi udawać projektanckiego ubrania, żeby dobrze wyglądać. Wystarczy potraktować moss green jak nowy neutralny kolor i połączyć go z tym, co od dawna sprawdza się w naszej szafie.


Czytaj także: