Nie przepadam za czapkami, które trzeba co chwilę poprawiać, naciągać na uszy albo przeciwnie, podciągać, bo zsuwają się na oczy. Lubię takie, które wyglądają swobodnie i nie sprawiają wrażenia zbyt ciasnych. Szczególnie dobrze oceniam proste, dzianinowe modele z wywiniętym brzegiem. Pasują do eleganckiego płaszcza, ale nie wyglądają też zbyt poważnie przy puchowej kurtce.
WIDEO…
Przeglądając jesienne nowości Sinsay, zatrzymałam się przy beżowej czapce z dodatkiem wełny alpaki. Ma spokojny kolor, klasyczny fason i kosztuje 25,99 zł. Nie jest przekombinowana, nie ma dużego logo ani ozdobników, które za rok mogłyby się znudzić. Właśnie takie dodatki najłatwiej wykorzystać w codziennych stylizacjach.
W Sinsay znalazłam czapkę z dodatkiem wełny alpaki za 25,99 zł. Jej prosty fason wygląda znacznie drożej, niż sugeruje cena
Najbardziej spodobało mi się to, że czapka z Sinsay nie jest bardzo krzykliwa. Ma klasyczny, zaokrąglony kształt, prążkowaną dzianinę i szeroki, wywinięty brzeg. Taki fason znamy od lat, ale w jasnym beżu wygląda szczególnie dobrze. Jest miękki wizualnie, delikatniejszy od sportowych modeli z dużymi napisami i łatwo dopasować go do zimowej garderoby.
Dużym plusem jest dla mnie sam dodatek wełny alpaki. To włókno cenione za właściwości termoizolacyjne i przyjemną miękkość. W sklepie internetowym Sinsay model oznaczono jako nowość. Dostępny jest w jednym rozmiarze, a przy produkcie widnieje cena 25,99 zł. Na stronie można też zobaczyć kilka wariantów kolorystycznych. Mnie najbardziej przekonuje beż, ponieważ dobrze współgra z odcieniami brązu, kremu, szarości i czerni.
Zwróciłam uwagę również na wywinięcie. Ten detal ma znaczenie nie tylko dla wyglądu. Podwójna warstwa dzianiny przy brzegu może zapewniać dodatkową osłonę uszu i czoła, a jednocześnie nadaje czapce bardziej uporządkowany kształt. Nie jest to fason, który mocno opada z tyłu głowy. Raczej zgrabny, klasyczny model, który można nosić nieco niżej albo delikatnie odsunąć od linii włosów.
Beżowa czapka potrafi odmienić nawet zwykły zimowy płaszcz. Najchętniej połączyłabym ją z tymi kolorami
Beżowe dodatki mają jedną zaletę, którą szczególnie doceniam jesienią i zimą. Rozjaśniają stylizację w okolicy twarzy, a jednocześnie nie tworzą mocnego kontrastu z resztą ubrań. Gdy zakładam ciemny płaszcz, czarny szalik i równie ciemną torebkę, całość bywa trochę ciężka. Jasna czapka może nadać takiemu zestawowi więcej lekkości.
Do beżowego modelu z Sinsay dobrałabym przede wszystkim klasyczny karmelowy płaszcz. Do tego kremowy szalik, ciemnobrązowe rękawiczki i skórzane botki. Nie trzeba szukać dodatków w identycznym odcieniu. Wręcz przeciwnie, połączenie kilku zbliżonych tonów beżu i brązu często wygląda ciekawiej niż komplet kupiony z jednej kolekcji.
Druga propozycja jest bardziej codzienna. Granatowa kurtka puchowa, proste jeansy, wygodne zimowe buty i jasna czapka. Lubię takie zestawy, bo nie wymagają szczególnego planowania, a mimo to wyglądają schludnie. Beż dobrze łagodzi ciemny granat i sprawia, że sportowa kurtka nabiera nieco bardziej miejskiego charakteru.
Ciekawie wyglądałoby też połączenie z szarym płaszczem. Sama wybrałabym grafitową lub jasnoszarą wełnianą górę, bordowy szalik i beżową czapkę. Bordo dodaje charakteru, a jasny dodatek przy twarzy równoważy ciemniejsze kolory. To prosty sposób na wykorzystanie rzeczy, które prawdopodobnie już mamy w szafie.
Nie ograniczałabym się jednak wyłącznie do stonowanych stylizacji. Czapka w kolorze beżowym dobrze wygląda także przy butelkowej zieleni, czekoladowym brązie czy przygaszonym błękicie. Można ją potraktować jako spokojne tło dla bardziej wyrazistego płaszcza albo kolorowego szalika.
Podoba mi się również to, że taki fason nie jest przypisany do konkretnego wieku. Po pięćdziesiątce wcale nie trzeba rezygnować z dzianinowych czapek na rzecz eleganckich kapeluszy czy beretów. Prosty model z wywinięciem może wyglądać bardzo korzystnie, szczególnie gdy pozostawimy kilka pasm włosów przy twarzy albo nie naciągniemy go zbyt głęboko na czoło.
Dobra czapka nie powinna uciskać ani przegrzewać głowy. Przy zakupie sprawdzam kilka rzeczy, o których łatwo zapomnieć
Przy zimowych dodatkach wygoda jest dla mnie równie ważna jak wygląd. Nawet najładniejsza czapka szybko ląduje w kieszeni, gdy zaczyna uciskać skronie, zsuwa się na oczy albo powoduje swędzenie skóry. Dlatego nie kupuję już takich rzeczy wyłącznie na podstawie koloru i fasonu.
Pierwsza sprawa to elastyczność. Dzianina powinna dopasowywać się do obwodu głowy, ale nie może być nadmiernie napięta. Zbyt ciasny brzeg może pozostawiać ślady na czole, a nawet powodować ból głowy. Z drugiej strony przesadnie luźna czapka będzie się przesuwać podczas chodzenia. Najlepiej założyć ją na kilka minut i sprawdzić, czy pozostaje na swoim miejscu bez ciągłego poprawiania.
Druga rzecz to komfort cieplny. Wełna alpaki ma dobre właściwości izolacyjne, ale nie oznacza to, że każdy produkt z jej dodatkiem zapewni taki sam poziom ciepła. Znaczenie mają proporcje włókien, grubość dzianiny i sposób wykonania.
Zwróciłabym też uwagę na kontakt dzianiny ze skórą. Osoby wrażliwe na wełnę powinny sprawdzić, czy materiał nie powoduje nieprzyjemnego uczucia na czole i przy uszach. Alpaka bywa odbierana jako delikatniejsza od niektórych rodzajów tradycyjnej wełny, ale indywidualna tolerancja jest różna. Sam dodatek tego włókna nie gwarantuje, że gotowa czapka nie będzie drapać.
Czytaj także:
- Stylowe 60-latki nie mogą się oprzeć botkom Lasocki z CCC. Elegancki detal i cena -100 zł przyciąga wzrok
- Polki hurtowo wykupują ocieplane wide legi z Sinsay. Nie opinają nóg i nie uciskają brzucha, a niska cena kusi
- Nowość, a już bestseller Sinsay. Takie kurteczki królują wśród Skandynawek. Dają mnóstwo ciepełka i jakie stylowe