Czapki potrafią być naprawdę problematyczne. Jedne uciskają czoło, inne zsuwają się na oczy, a po zdjęciu kolejnych włosy sterczą we wszystkie strony. Do tego dochodzi kwestia wyglądu, bo przecież nie każda sportowa czapka dobrze komponuje się z klasycznym płaszczem czy bardziej elegancką kurtką. Dlatego przy wyborze zimowych dodatków coraz częściej zwracam uwagę nie tylko na kolor, ale przede wszystkim na fason i skład.
WIDEO…
Ostatnio zainteresowała mnie czapka beanie z domieszką wełny i alpaki z Sinsay. To dobrze znany, prosty model, który nie potrzebuje pomponów, ozdobnych aplikacji ani dużego logo. Najbardziej zaciekawiło mnie jednak połączenie dwóch rodzajów naturalnych włókien. Przy chłodniejszej pogodzie taki skład zdecydowanie zasługuje na uwagę.
Czapka z wełną i alpaką z Sinsay zwróciła moją uwagę. Taki skład jest idealny na chłodniejsze dni
Przyznam, że kiedy przeglądam czapki w popularnych sieciówkach, najpierw patrzę na ich skład. Sam wygląd niewiele mi mówi o tym, czy dany model będzie przyjemny w noszeniu i czy rzeczywiście ochroni głowę przed chłodem. W przypadku propozycji z Sinsay zainteresowała mnie domieszka wełny i alpaki. Oba włókna kojarzą mi się z ciepłymi swetrami, miękkimi szalikami i ubraniami, po które najchętniej sięgam zimą.
Wełna ma naturalne właściwości termoizolacyjne, dlatego od lat wykorzystuje się ją w odzieży na chłodniejsze miesiące. Pomaga zatrzymywać ciepło, a jednocześnie dobrze radzi sobie z wilgocią. Alpaka również ceniona jest za właściwości izolacyjne, niewielką wagę i delikatność włókien. Nie bez powodu pojawia się w składach droższych swetrów, szali i zimowych akcesoriów.
Ciekawi mnie też kwestia elektryzowania włosów. Zimą to jeden z najbardziej irytujących problemów, zwłaszcza gdy przez większą część dnia nosimy czapkę, a później zdejmujemy ją w pracy, sklepie czy restauracji. Naturalne włókna mogą zachowywać się pod tym względem korzystniej niż niektóre materiały syntetyczne.
Przy zakupie sprawdziłabym również, jak dzianina zachowuje się w kontakcie ze skórą. Nawet najlepszy skład na metce nie zastąpi wygody. Szczególnie gdy mamy wrażliwą skórę czoła, dobrze upewnić się, że czapka nie drapie i nie powoduje dyskomfortu po dłuższym noszeniu.
Prosty fason beanie pasuje nie tylko do puchówki. Z eleganckim płaszczem wygląda równie dobrze
W czapkach typu beanie najbardziej lubię ich prostotę. Nie mają sztywnego daszka ani przesadnie dekoracyjnej formy, dlatego łatwo dopasować je do różnych okryć wierzchnich. Taki fason od dawna pojawia się w jesiennych i zimowych stylizacjach i wcale nie trzeba traktować go jako chwilowej mody.
Sama najchętniej nosiłabym taką czapkę z długim, wełnianym płaszczem, prostymi spodniami i skórzanymi botkami. Szczególnie podoba mi się zestawienie miękkiej dzianiny z bardziej elegancką formą płaszcza. Całość wygląda swobodniej, ale nie traci elegancji. Nie trzeba przy tym dobierać szalika dokładnie w tym samym odcieniu. Czasami ciekawiej prezentują się dodatki w dwóch zbliżonych kolorach.
Beanie można również połączyć z pikowaną kurtką, jeansami i wygodnymi sneakersami. W takiej wersji nie potrzebujemy wielu dodatków. Wystarczy szalik, praktyczna torebka i buty, w których bez problemu przejdziemy kilka kilometrów. Lubię takie zestawy, bo sprawdzają się podczas zakupów, spaceru czy zwykłego dnia pełnego obowiązków.
Jest jeszcze jeden szczegół, na który zawsze zwracam uwagę. Sposób ułożenia czapki potrafi zmienić wygląd całej twarzy. Nie przepadam za mocnym naciąganiem jej aż do brwi. Wolę zostawić trochę przestrzeni nad czołem albo wypuścić kilka pasm włosów przy skroniach. Przy krótkiej fryzurze dobrze wygląda też delikatnie odsłonięta grzywka.
Nie ma jednak jednego sposobu noszenia beanie, który pasowałby wszystkim. Dużo zależy od kształtu głowy, fryzury i tego, jak elastyczna jest dzianina. Dlatego nawet najprostszy model najlepiej przymierzyć i sprawdzić, czy nie przesuwa się podczas ruchu.
Dobrze dopasowana czapka nie powinna wymagać ciągłego poprawiania. Przy zakupie zwróciłabym uwagę na kilka szczegółów
Najbardziej denerwują mnie czapki, które wyglądają dobrze tylko przez pierwsze pięć minut po założeniu. Wystarczy szybszy spacer, podmuch wiatru albo odwrócenie głowy i zaczyna się poprawianie. Dlatego przy fasonie beanie sprawdziłabym przede wszystkim, jak układa się przy czole i czy dobrze trzyma się z tyłu głowy.
Zbyt luźny model może się przesuwać, natomiast zbyt ciasny będzie uciskał skronie i zostawiał ślad na czole. Najlepiej, gdy dzianina delikatnie przylega do głowy, ale nie powoduje uczucia ściągnięcia. W przypadku czapki z Sinsay właśnie na to zwróciłabym uwagę podczas przymiarki. Sam fason beanie nie gwarantuje bowiem, że czapka nie będzie się zsuwać.
Ważna jest również fryzura. Przy włosach cienkich i delikatnych najlepiej sprawdzają się czapki, które nie wymagają mocnego naciągania. Z kolei przy gęstych włosach lubię zostawić odrobinę luzu, żeby po zdjęciu nakrycia głowy nie były całkowicie przyklapnięte. Często wystarczy też zmienić przedziałek albo nieco inaczej ułożyć włosy przed założeniem czapki.
Na elektryzowanie mam jeszcze jeden prosty sposób. Przed wyjściem nakładam na końcówki niewielką ilość odżywki bez spłukiwania, oczywiście dopasowanej do rodzaju włosów. Staram się też nie przesuszać ich gorącym nawiewem suszarki. Zimą, kiedy powietrze w ogrzewanych pomieszczeniach jest suche, takie drobiazgi potrafią poprawić wygląd fryzury.
Czapka z Sinsay zainteresowała mnie właśnie dlatego, że łączy klasyczny fason beanie z domieszką włókien, które dobrze kojarzą się z zimową garderobą. Nie potrzebuję od czapki niczego więcej niż ciepła, wygody i możliwości noszenia jej zarówno do codziennej kurtki, jak i eleganckiego płaszcza. A jeśli przy okazji dobrze układa się na głowie i nie wymaga ciągłego poprawiania, tym lepiej.
Czytaj także:
- 50-latki zgarniają je z półek bez wahania. Te buty za kostkę z CCC sprawiają, że krok jest lekki nawet po całym dniu na nogach
- Te buciki z CCC przypominają vintage cudo. Wyglądają szykownie, a wygodny obcas zapewnia stabilny krok
- Świetny skład, niska cena. W Lidlu dorwałam boski sweterek w odcieniu pumpkin spice. To praktycznie czysta wiskoza, a tylko 40,99 zł