Czy biżuteria może opowiadać historię? 

Są rzeczy, które kupujemy pod wpływem chwili. Nowa sukienka, torebka, buty. A są takie, które mają zostać z nami na lata. Pierścionek należy do tej drugiej kategorii. 

WIDEO

player placeholder

Może przypominać o zaręczynach, narodzinach dziecka, awansie, trudnej decyzji albo po prostu o momencie, w którym powiedziałyśmy sobie: "Jestem z siebie dumna". Dlatego coraz częściej nie wybieramy go oczami - wybieramy emocjami. 

Jak zauważają jubilerzy, rozmowy z klientami coraz rzadziej zaczynają się od pytania o najmodniejszy model czy wielkość kamienia. Znacznie częściej dotyczą osoby, która będzie nosić pierścionek, jej stylu życia i tego, jakie znaczenie ma mieć ta biżuteria

Zobacz także:

- Coraz więcej klientów szuka pierścionka, który będzie pasował nie tylko do okazji, ale przede wszystkim do osoby. Liczy się wygoda, charakter i autentyczność - mówi Tomasz Osman, prezes marki SAVICKI. 

Zaręczyny coraz częściej są decyzją we dwoje 

Jeszcze niedawno obowiązywał jeden scenariusz: on wybierał pierścionek sam, organizował wielką niespodziankę, a ona miała powiedzieć "tak". Dziś wiele par nie widzi niczego romantycznego w zgadywaniu, jaki model spodoba się ukochanej. Coraz częściej wybierają pierścionek razem. Rozmawiają o stylu, oglądają różne modele i zastanawiają się nie nad tym, który robi największe wrażenie, ale który będzie noszony z przyjemnością przez kolejne lata. 

Jedna z historii szczególnie zapadła pracownikom SAVICKI w pamięć. Klient przez kilka tygodni wracał do salonu. Za każdym razem zadawał jedno pytanie: "Czy ona naprawdę będzie czuła się w tym sobą?". Choć początkowo planował kupić klasyczny, efektowny model z dużym kamieniem, ostatecznie wybrał subtelny, minimalistyczny pierścionek. Przy odbiorze powiedział: "Nie chcę jej imponować pierścionkiem. Chcę, żeby poczuła, że naprawdę ją znam". 

I chyba trudno o lepszy dowód na to, że dziś romantyzm wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu.  

Coraz więcej kobiet kupuje pierścionek... same sobie 

To chyba największa zmiana! Pierścionek przestaje być wyłącznie symbolem związku. Coraz częściej staje się symbolem relacji z samą sobą. Kupujemy go po awansie, po rozwodzie, po przeprowadzce albo po zakończeniu trudnego etapu życia. Nie dlatego, że ktoś nam go wręczył. Dlatego, że same chcemy upamiętnić ważny moment. 

- Za takimi zakupami często stoją osobiste historie. Klienci szukają czegoś, co będzie codziennym przypomnieniem ważnej zmiany albo własnej siły - mówi Tomasz Osman. 

Jedna z klientek przyszła do salonu niedługo po rozwodzie. Szukała prostego, cienkiego złotego pierścionka, bez kamieni. Podczas rozmowy powiedziała tylko jedno zdanie: "To pierwszy raz, kiedy kupuję pierścionek naprawdę dla siebie". Właśnie dlatego trudno dziś mówić o biżuterii wyłącznie jako o dodatku do stylizacji

"Nie chcę mieć tego, co wszyscy" 

Zmieniło się również to, jak patrzymy na design. Klasyczne wzory nadal mają swoich zwolenników, ale coraz więcej osób świadomie wybiera modele odważniejsze - asymetryczne, rzeźbiarskie, nowoczesne. Nie dlatego, że są modne, dlatego, że są ich. 

- Zwłaszcza młodsze pokolenie traktuje biżuterię jako sposób wyrażania siebie. Klienci często mówią: "To ma być moje", "To ma mieć charakter", "Nie chcę czegoś, co ma każdy" - zauważa Tomasz Osman. 

To już nie jest tylko ozdoba, to część osobowości. 

Największym trendem jest... brak trendów 

Paradoksalnie, największą zmianą ostatnich lat może być to, że coraz mniej interesuje nas to, co modne. Znacznie ważniejsze staje się to, czy dana rzecz będzie z nami za pięć, dziesięć czy dwadzieścia lat. Czy nadal będzie przypominać o tym, kim byłyśmy w ważnym momencie życia. Bo dziś pierścionek coraz rzadziej ma zachwycać innych. Ma przypominać nam o czymś ważnym. I może właśnie dlatego najpiękniejsze historie nie zaczynają się od wielkiego diamentu, zaczynają się od prostego pytania: "Czy to naprawdę jestem ja?". 


Czytaj także: