Jesienią najchętniej noszę proste płaszcze, klasyczne botki i torebki, które pasują niemal do wszystkiego. Zauważyłam jednak, że o charakterze całego zestawu często decyduje to, co zakładam pod szyję. Dobrze dobrany szalik potrafi połączyć kolory, dodać stylizacji miękkości i sprawić, że nawet kilkuletni płaszcz prezentuje się zupełnie inaczej. Dlatego przeglądając wyprzedaż Ochnik, zatrzymałam się przy karmelowym modelu z wełny. Ma dokładnie taki odcień, który lubię zestawiać z jesienną garderobą, a jego skład jest dodatkowym argumentem, żeby przyjrzeć mu się bliżej.

WIDEO…

player placeholder

Karmelowy szalik z Ochnik przeceniono o 60 zł. Najbardziej przekonał mnie jednak jego skład

Na wyprzedaży Ochnik znalazłam karmelowy szalik, który kosztuje obecnie 129,90 zł zamiast 189,90 zł. Różnica wynosi 60 zł, więc obniżka jest całkiem przyjemna, szczególnie że mówimy o dodatku wykonanym w 100% z wełny. W czasach, gdy nawet droższe akcesoria potrafią mieć w składzie sporą domieszkę włókien syntetycznych, taka informacja od razu zwraca moją uwagę.

Wełna ma naturalne właściwości termoizolacyjne, dlatego dobrze sprawdza się w dodatkach przeznaczonych na chłodniejsze dni. Pomaga utrzymać ciepło, a jednocześnie pozwala odprowadzać wilgoć. 

Zobacz także:

Podoba mi się również prostota tego modelu. Szalik ma klasyczny, podłużny fason, jednolity karmelowy kolor i frędzle na końcach. Nie ma dużych napisów ani kontrastowych wzorów, które mogłyby ograniczać możliwości stylizowania. Można swobodnie owinąć go wokół szyi albo zarzucić na ramiona i pozwolić końcom opaść wzdłuż płaszcza.

Właśnie takie dodatki najchętniej wybieram, gdy zależy mi na eleganckim efekcie bez przesady. Nie potrzebuję kolejnego szalika, który będzie pasował tylko do jednej kurtki. Wolę coś, co mogę założyć do wełnianego płaszcza, pikowanej kurtki, a nawet grubszego kardiganu podczas spaceru.

Zwróciłam też uwagę, że Ochnik pokazuje ten model w trzech wersjach kolorystycznych: karmelowej, jasnej i czarnej. Mnie najbardziej przekonuje pierwsza, bo daje więcej możliwości zabawy kolorami niż klasyczna czerń, a nadal pozostaje bardzo stonowana.

Karmelowy szalik Ochnik
Fot. ochnik.com

Kolor karmelowy wygląda szczególnie dobrze z jesiennymi płaszczami. Znalazłam kilka połączeń, które zawsze się sprawdzają

Karmel ma w sobie coś, co sprawia, że nawet bardzo proste ubrania nabierają bardziej dopracowanego charakteru. Nie jest tak jasny jak beż ani tak ciemny jak czekoladowy brąz. Ma ciepły, lekko złocisty odcień, który świetnie komponuje się z kolorami typowymi dla jesiennej garderoby.

Sama najchętniej połączyłabym szalik Ochnik z ciemnogranatowym płaszczem. Granat i karmel tworzą elegancki duet, który wygląda mniej przewidywalnie niż klasyczna czerń z beżem. Do tego proste jeansy, skórzane botki i niewielka torebka. Bez żadnych szczególnych zabiegów można uzyskać zestaw odpowiedni zarówno na codzienne wyjścia, jak i spotkanie przy kawie.

Bardzo lubię też połączenie karmelu z kremową bielą. Jasny sweter, beżowe spodnie i brązowe botki stworzą spokojną, spójną kolorystycznie stylizację. Szalik w nieco ciemniejszym odcieniu przełamie jasne ubrania i doda im głębi. Takie zestawy kojarzą mi się z dyskretną elegancją, którą często podpatruję w stylizacjach dojrzałych Francuzek.

A co z czarnym płaszczem? Tutaj karmelowy szalik może okazać się jeszcze ciekawszym wyborem. Czerń bywa dość surowa, szczególnie gdy nosimy ją od stóp do głów. Ciepły odcień przy twarzy łagodzi ten efekt i sprawia, że całość wygląda mniej formalnie. Dodałabym do tego złote kolczyki albo brązową torebkę, żeby delikatnie nawiązać do koloru szalika.

Nie ograniczałabym się jednak wyłącznie do neutralnych barw. Karmel świetnie wygląda także z butelkową zielenią, bordo czy ciemnym denimem. Szczególnie interesujące wydaje mi się zestawienie go z bordowym swetrem. Oba kolory mają ciepły charakter, ale odpowiednio się od siebie odcinają.

Co ciekawe, taki szalik może być również dobrym sposobem na odświeżenie płaszcza, który nosimy od kilku sezonów. Zamiast kupować kolejne okrycie, czasami wystarczy zmienić dodatki. Ja szczególnie lubię ten sposób, bo pozwala wykorzystać ubrania, które nadal dobrze wyglądają i świetnie spełniają swoją funkcję.

Wełniany szalik można nosić na kilka sposobów. Przy tym modelu długość daje sporo możliwości

Ochnik podaje, że szalik ma 190 cm długości i 45 cm szerokości. To całkiem spore wymiary, które pozwalają potraktować go nie tylko jako dodatek chroniący szyję przed chłodem, ale również jako element budujący całą stylizację.

Przy klasycznym płaszczu z klapami najchętniej zarzuciłabym go luźno na szyję, pozostawiając jeden koniec nieco dłuższy. Taki sposób wiązania dobrze wygląda przy rozpiętym okryciu i nie zasłania całkowicie jego fasonu. Jest też wygodny, gdy przemieszczamy się między samochodem, sklepem a kawiarnią i nie potrzebujemy szczelnie otulać szyi.

Na chłodniejsze dni wybrałabym pojedyncze owinięcie wokół szyi, z końcami schowanymi pod płaszczem albo swobodnie opadającymi z przodu. W przypadku szalika o szerokości 45 cm można też spróbować delikatnie złożyć materiał wzdłuż, żeby ograniczyć objętość przy kołnierzu.

Jest jeszcze jeden sposób, który bardzo lubię przy dłuższych szalikach. Można rozłożyć je szerzej na ramionach, niemal jak niewielki szal, i nosić na grubym swetrze lub kardiganie. Taki zabieg sprawia, że dodatek staje się bardziej widoczny, a całość nabiera swobodnego, nieco nonszalanckiego charakteru.

Przy wełnie zwracam również uwagę na pielęgnację. Naturalne włókna nie lubią przypadkowego traktowania, dlatego przed pierwszym praniem zawsze sprawdziłabym zalecenia na metce. Odpowiednie przechowywanie i delikatne czyszczenie pomagają dłużej zachować dobry wygląd materiału.


Czytaj także: