Jesienią bardzo łatwo wpaść w schemat: jeansy, sweter, płaszcz i te same czarne botki, które pasują właściwie do wszystkiego. Sama dobrze znam ten zestaw, ale czasami wystarczy zmienić właśnie buty, żeby ubrania, które mam od kilku sezonów, dostały zupełnie inny charakter.
WIDEO…
Dlatego zwróciłam uwagę na brązowe botki Graceland z Deichmanna. Mają kilka szczegółów, które odróżniają je od zwykłych botków za kostkę. Najbardziej interesująca jest dla mnie miękko wyglądająca cholewka z paskiem wiązanym wokół kostki. Nie spotykam takiego rozwiązania zbyt często, więc zdecydowanie wzbudził moją ciekawość.
Ten detal robi z prostych botków coś znacznie ciekawszego. Wiązanie przy kostce od razu przyciągnęło mój wzrok
W botkach z Deichmanna najważniejszy jest dla mnie pasek oplatający cholewkę i zakończony długimi troczkami. Bez niego mielibyśmy klasyczne brązowe buty na słupku. Z nim całość nabiera bardziej swobodnego, lekko nonszalanckiego charakteru. To właśnie ten rodzaj detalu, który kojarzę z włoskimi stylizacjami, gdzie klasyczne elementy garderoby rzadko wyglądają zbyt grzecznie.
Podoba mi się też zestawienie tego wiązania z dość prostym obcasem. Słupek ma 6,8 cm, więc daje zauważalne podwyższenie, ale wizualnie jest znacznie mniej formalny niż cienka szpilka. Buciki mają również okrągły nosek i zapięcie na zamek. Materiał zewnętrzny jest tekstylny. Nie będę na tej podstawie obiecywać całodziennego komfortu, bo wygodę najlepiej ocenić po przymierzeniu. Sam kształt buta wygląda jednak znacznie bardziej codziennie niż typowe eleganckie botki na bardzo cienkim obcasie.
I właśnie dlatego widzę je nie tylko w zestawie na specjalne wyjście. Gdybym miała je nosić po swojemu, zaczęłabym od prostych granatowych jeansów o klasycznej nogawce, kremowego swetra i brązowej torebki. Buty zrobiłyby w takim zestawie całą robotę. Nie trzeba już wzorzystej bluzki, dużej biżuterii ani efektownego płaszcza.
Brąz jest tutaj dodatkowym atutem. Czerń bywa oczywistym wyborem na chłodniejsze miesiące, ale właśnie dlatego brązowe botki potrafią wyglądać ciekawiej. Dobrze łączą się z beżem, kremem, granatem, jeansem, khaki czy bordowym. Można więc wykorzystać sporą część garderoby, którą już mamy, zamiast budować stylizację od początku specjalnie pod nowe buty.
Botki z Deichmanna wyglądają elegancko, ale nie domagają się eleganckich ubrań. Ja właśnie tak nosiłabym je najczęściej
Najbardziej interesują mnie rzeczy, które pozwalają trochę oszukać formalność stylizacji. Eleganckie buty nie muszą przecież oznaczać sukienki, marynarki i torebki do ręki. Czasem znacznie lepszy efekt daje połączenie ich z ubraniami, które nosimy na co dzień.
Te botki zestawiłabym na przykład z prostymi jeansami i białą koszulą. Na wierzch wystarczy trencz albo klasyczny płaszcz. Słupek i wiązanie przy kostce sprawiają, że dół stylizacji ma charakter, natomiast reszta może pozostać bardzo spokojna. To dobry patent szczególnie wtedy, gdy szafa opiera się głównie na klasycznych ubraniach.
Drugie połączenie, które od razu przyszło mi do głowy, jest bardziej kobiece. Midi spódnica, cienki sweter wpuszczony częściowo w pas i właśnie brązowe botki. Przy takim zestawie zwróciłabym uwagę na długość spódnicy. Zamiast kończyć ją dokładnie nad cholewką buta, wybrałabym model pozostawiający trochę przestrzeni pomiędzy spódnicą a botkami. Stylizacja będzie wtedy wizualnie lżejsza.
Nie bałabym się również zestawienia brązu z czernią. Dawna zasada, według której czarne ubrania wymagają czarnych butów, nie jest mi do niczego potrzebna. Czarna dzianinowa sukienka i brązowe botki mogą wyglądać bardzo dobrze, szczególnie gdy powtórzymy odcień butów jeszcze jednym drobnym elementem, na przykład torebką albo paskiem. Nie muszą mieć identycznego koloru. Chodzi raczej o spójność całej palety.
Nie każda elegancja potrzebuje szpilki i właśnie za to lubię ten fason. Słupek pozwala zachować bardziej codzienny charakter
Najciekawsze jest dla mnie to, że te botki stoją gdzieś pomiędzy butami typowo eleganckimi a modelem na zwykły dzień. Obcas jest wyraźny, ale jego forma nie daje efektu wieczorowego obuwia. Okrągły nosek dodatkowo łagodzi całość. Podoba mi się natomiast, że przy całej swojej dekoracyjności model nie jest przesadzony. Nie ma tutaj mocno kontrastujących elementów ani fasonu, który narzucałby jeden sposób noszenia. Pasek z wiązaniem wystarcza, żeby botki wyglądały ciekawiej, a brązowy kolor pozwala spokojnie włączyć je do codziennej garderoby.
I chyba właśnie na tym polega ich najbardziej mediolański charakter. Nie na tym, że trzeba odtworzyć stylizację prosto z tygodnia mody, lecz na połączeniu rzeczy klasycznych z jednym detalem, który zmienia całość. Ja założyłabym je do ubrań, które już mam, zamiast wymyślać dla nich zupełnie nową garderobę. To prostsze, tańsze i zwykle daje znacznie ciekawszy efekt.
Czytaj także:
- Mahoniowe lordsy z Deichmanna są jak z feedu Pinteresta. Elegancki połysk, złote detale i głęboki kolor pasują do biura
- 50-latki na późną jesień sięgają po te trzewiki. Nie uciskają odstającego palucha i są mięciutkie w środku
- Fanki 00's style sprawiły, że te botki to bestseller CCC. Zamszowe wykończenie, głęboki odcień brązu i koturn, który wysmukla nogi