Kiedy robi się chłodniej, zwykle wracam do prostego zestawu: jeansy, sweter, płaszcz i botki. Problem zaczyna się wtedy, gdy buty wyglądają dobrze tylko z jednym rodzajem spodni albo są tak eleganckie, że zupełnie nie pasują do codziennych ubrań. Dlatego model z CCC zainteresował mnie przede wszystkim połączeniem dwóch światów. Z jednej strony ma jasny, spokojny kolor, z drugiej mocną podeszwę i kożuszkowe wykończenie, które nadaje mu bardziej swobodny charakter. Chodzi o beżowe, skórzane botki marki Go Soft.
WIDEO…
Botki z kożuszkiem z CCC łączą miękkie wykończenie z mocną podeszwą. Właśnie ten kontrast zwrócił moją uwagę
Patrząc na ten model, najpierw zauważyłam jasny kożuszek przy cholewce. Nie jest całkiem schowany wewnątrz buta, lecz staje się częścią całej stylizacji. Dzięki temu botki wyglądają mniej surowo niż typowe modele na grubej podeszwie. Beż dodatkowo łagodzi ich charakter.
Podoba mi się też to, że projektanci nie próbowali zrobić z nich bardzo eleganckich butów. Masywniejszy spód jest wyraźny i właśnie dlatego najchętniej zestawiłabym go z prostymi ubraniami. Na zdjęciach produktowych CCC botki pokazano między innymi z luźniejszymi jeansami z podwiniętą nogawką. Taki zestaw dobrze prezentuje proporcje buta i nie zasłania kożuszkowego wykończenia.
Dla mnie to ciekawa podpowiedź zwłaszcza dla pań, które po 60. roku życia nie chcą rezygnować ze współczesnych fasonów, ale nie mają ochoty budować stylizacji z rzeczy, które za chwilę przestaną im się podobać. Jasne botki na grubszej podeszwie nie wymagają wymiany połowy garderoby. Mogę wyobrazić je sobie zarówno przy klasycznych granatowych jeansach, jak i spodniach w kolorze czekoladowym, oliwkowym czy grafitowym.
Sama szczególnie chętnie połączyłabym je z kremowym golfem i prostymi jeansami. Do tego wystarczyłby karmelowy płaszcz albo pikowana kurtka. Jasny dół sprawiłby, że typowo jesienny zestaw nie wyglądałby ciężko.
Kożuszek ma tutaj jeszcze jedną funkcję wizualną. Przyciąga wzrok do górnej części buta i tworzy miękkie przejście pomiędzy cholewką a nogawką spodni. To drobiazg, ale właśnie takie szczegóły często decydują o tym, czy codzienna stylizacja wygląda ciekawie.
Wygodne buty po 60. roku życia nie muszą wyglądać zachowawczo. Ten fason pokazuje, jak połączyć praktyczny charakter z nowoczesną formą
Przy wyborze jesiennych butów sama coraz mniej interesuję się tym, jak prezentują się przez pięć minut przed lustrem. Zastanawiam się raczej, czy chciałabym wyjść w nich rano, zrobić zakupy, przejść kawałek miasta i nadal mieć je na nogach po południu. To zupełnie inne kryterium.
Go Soft jest marką, której sama nazwa mocno kojarzy się z komfortem. Botki mają płaską, grubszą podeszwę i cholewkę sięgającą ponad kostkę. Mają również praktyczne zamknięcie na suwak.
Taki fason szczególnie ciekawie wypada w codziennej garderobie dojrzałej kobiety, ponieważ nie próbuje udawać delikatnego obuwia. Jest konkretny, zauważalny i współczesny. Nie widzę powodu, żeby po sześćdziesiątce ograniczać się wyłącznie do smukłych, bardzo klasycznych botków.
Masywniejsze modele najlepiej traktować jako przeciwwagę dla spokojniejszych ubrań. Zamiast dokładać do nich kolejne sportowe elementy, zestawiłabym je na przykład z prostym wełnianym płaszczem, dużym szalem i skórzaną torebką. Buty przełamią klasykę i sprawią, że całość będzie wyglądała mniej formalnie.
Innym pomysłem są dzianiny. Dłuższy kardigan, proste spodnie i botki z widocznym kożuszkiem tworzą zestaw, który nie potrzebuje wielu dodatków. W przypadku beżowego obuwia dobrze sprawdzą się również różne odcienie tej samej palety, od kremu przez karmel aż po brąz. Nie trzeba dobierać wszystkiego idealnie pod kolor. Niewielkie różnice odcieni sprawiają, że zestaw wygląda ciekawiej.
Beżowe botki można nosić znacznie częściej niż tylko do jasnych ubrań. Ja zestawiłabym je także z granatem, brązem i klasycznym denimem
Największy potencjał tego modelu widzę właśnie w kolorze. Czarne buty są proste w stylizowaniu, ale jesienią czasem dodatkowo obciążają zestaw, szczególnie gdy płaszcz, spodnie i torebka również są ciemne. Beż działa inaczej. Rozjaśnia dół i może stać się spokojnym kontrapunktem dla granatu, grafitu czy ciemnego brązu.
Nie ograniczałabym się przy tym do spodni. Takie botki widzę również przy dzianinowej sukience midi. Wybrałabym prosty fason w czekoladowym albo ciemnogranatowym kolorze, a na wierzch założyłabym dłuższy płaszcz. Masywniejsza podeszwa odebrałaby sukience nadmierną formalność, a jasne wykończenie przy cholewce nawiązałoby do miękkiej dzianiny.
Przy spódnicy zrobiłabym podobnie. Zamiast bardzo eleganckiej góry wybrałabym sweter i prosty płaszcz. W ten sposób botki nie wyglądają jak przypadkowo dołożone zimowe obuwie, tylko jak zamierzona część zestawu.
Na co dzień najłatwiejsze pozostają jednak jeansy. Tutaj naprawdę trudno przesadzić. Prosta albo nieco luźniejsza nogawka, miękki sweter i beżowe botki wystarczą, żeby stworzyć wygodny zestaw na zakupy, spacer czy spotkanie przy kawie. Sama podwinęłabym nogawkę odrobinę nad cholewką, jeżeli jej długość na to pozwala. Kożuszek jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tego modelu, więc szkoda całkowicie go zasłaniać.
Czytaj także:
- Te sztyblety dopiero trafiły na półki w Deichmann, a już potaniały. Nie ściskają palców i mają futerko w środku
- Wygląda jak wełniany, ale to płaszcz z Lidla za lekko ponad stówkę. 60-latki wykupują kraciasty wariant
- Znalazłam najwygodniejsze sneakersy na jesień. Mają aż 3 technologie, więc to raj dla problematycznych stóp