Jesienią coraz częściej zwracam uwagę na buty, które nie wyglądają zbyt sztywno i oficjalnie. Lubię elegancję, ale taką, którą można swobodnie nosić na co dzień, również do ulubionych spodni czy dzianinowej sukienki. Dlatego zainteresowały mnie botki z marszczoną cholewką. Ten charakterystyczny fason, nazywany slouchy, ma w sobie sporo luzu, a jednocześnie potrafi nadać całej stylizacji bardziej dopracowany wygląd. Szczególnie dobrze prezentuje się w ciemnych, ciepłych odcieniach brązu.

WIDEO…

player placeholder

Czekoladowe botki Gino Rossi z CCC wyglądają znacznie drożej niż kosztują. Cały sekret tkwi w marszczonej cholewce

Przeglądając ofertę CCC, zatrzymałam się przy zamszowych botkach Gino Rossi w głębokim, czekoladowym kolorze. Na pierwszy rzut oka przypominają modele, które można zobaczyć w niewielkich butikach z bardziej wyszukanym obuwiem. Nie mają przesadnych ozdób, błyszczących klamer ani dużych logotypów. Ich charakter budują fason, kolor i faktura zamszu.

Najbardziej podoba mi się miękko układająca się, marszczona cholewka. Zamiast sztywno przylegać do nogi, tworzy swobodne fałdy, które nadają butom lekko nonszalancki wygląd. Właśnie na tym polega urok fasonu slouchy. Botki wyglądają tak, jakby ktoś założył je bez większego zastanowienia, a mimo to cała stylizacja od razu nabrała charakteru.

Zobacz także:

Zwróciłam też uwagę na ich nosek o wydłużonej, lekko spiczastej linii oraz szeroki, geometryczny obcas. Takie połączenie bardzo mi odpowiada. Nosek dodaje butom elegancji, natomiast masywniejszy obcas sprawia, że nie wyglądają przesadnie delikatnie. To ciekawa alternatywa dla klasycznych botków na cienkiej szpilce.

Cena botków Gino Rossi w CCC wynosi 299,99 zł. Na pokazanej stronie sklepu widnieje również oferta rabatu 30% przy zakupie minimum dwóch dowolnych produktów. Promocja naliczana jest w koszyku, dlatego przed zakupem sprawdziłabym jej aktualne warunki.

Czekoladowe botki slouchy Gino Rossi z CCC
Fot. ccc.eu

Botki slouchy najlepiej wyglądają z prostymi jeansami i dzianiną. Tak stworzyłabym stylizację w paryskim stylu

Pierwsze, o czym pomyślałam, patrząc na te botki, to klasyczne niebieskie jeansy. Właśnie z takim zestawieniem prezentują się na zdjęciach produktowych i moim zdaniem jest ono wyjątkowo udane. Granatowy denim świetnie kontrastuje z ciemnym brązem, a marszczona cholewka sprawia, że nawet najprostszy zestaw wygląda ciekawiej.

Sama połączyłabym je z jeansami o prostych nogawkach, kremowym swetrem i dłuższym płaszczem w kolorze camelowym. Do tego niewielka skórzana torebka i właściwie nic więcej nie jest potrzebne. Całość byłaby elegancka, ale bez wrażenia, że zbyt długo zastanawiałam się przed szafą, co na siebie włożyć.

Przy takim fasonie zwróciłabym jednak uwagę na długość spodni. Marszczona cholewka sama w sobie ma dość wyrazistą formę, dlatego dobrze zostawić jej trochę miejsca. Można wybrać jeansy, których nogawki kończą się tuż nad butami, albo wąskie spodnie wsunięte do środka. Drugie rozwiązanie szczególnie dobrze pokazuje charakterystyczne marszczenia.

Czekoladowy brąz daje zresztą znacznie więcej możliwości niż tylko zestawienia z denimem. Bardzo podoba mi się jego połączenie z jasnym beżem, écru i odcieniem owsianki. Takie kolory tworzą spokojną, spójną całość, która wygląda elegancko nawet bez biżuterii.

Nie rezygnowałabym również z czerni. Dawniej połączenie czarnych ubrań z brązowymi butami bywało traktowane z dużą ostrożnością, ale dziś nie widzę powodu, żeby się go obawiać. Wyobrażam sobie czarną dzianinową sukienkę midi, czekoladowe botki i długi wełniany płaszcz. Brąz przełamuje jednolity kolor stylizacji, a zamsz dodaje jej ciekawszej faktury.

Na bardziej swobodną stylizację wybrałabym natomiast szarą spódnicę z dzianiny, miękki golf i dużą torbę. Przy spódnicach midi trzeba jedynie sprawdzić, gdzie kończy się jej brzeg względem cholewki. Osobiście lubię, gdy między nimi widać fragment nogi albo gdy spódnica lekko zachodzi na buty. Wtedy całość wygląda bardziej naturalnie.

Marszczone botki na słupku to ciekawa alternatywa dla klasycznych modeli. Przy zakupie sprawdziłabym jednak jedną rzecz

Botki slouchy mają jeszcze jedną zaletę, o której często zapominamy. Nie wymagają idealnie dopasowanej cholewki, żeby wyglądać dobrze. Ich forma opiera się właśnie na swobodnych marszczeniach, dlatego wizualnie różnią się od dopasowanych botków czy kozaków.

To szczególnie ciekawy fason dla osób, które lubią buty o nieco luźniejszym wyglądzie w okolicy kostki. Nie oznacza to oczywiście, że każdy model będzie odpowiedni dla każdej łydki. Ostatecznie znaczenie mają szerokość cholewki, jej wysokość oraz sposób, w jaki układa się na nodze.

Podoba mi się również obecność szerokiego obcasa. Jest on o wiele stabilniejszy niż szpilka, choć o rzeczywistej wygodzie można przekonać się dopiero po przymierzeniu. Sprawdziłabym przede wszystkim wysokość obcasa, ilość miejsca na palce oraz to, czy stopa nie przesuwa się podczas chodzenia.

Przy zamszowych botkach pamiętałabym też o pielęgnacji. Zamsz ma piękną, matową fakturę, ale wymaga większej uwagi niż gładka skóra. Przed pierwszym wyjściem zastosowałabym impregnat przeznaczony do tego rodzaju materiału, zgodnie z zaleceniami producenta. W deszczowe dni raczej wybrałabym inne obuwie, szczególnie gdybym planowała dłuższy spacer.


Czytaj także: