Jesienią najchętniej noszę buty, które pasują do kilku różnych zestawów i nie wymagają zastanawiania się każdego ranka, czy dobrze wyglądają ze spodniami, które wybrałam. Lubię zamsz, zwłaszcza w odcieniach karmelu i ciepłego beżu. Przy prostym płaszczu czy zwykłych jeansach potrafi wyglądać naprawdę elegancko. Ostatnio zwróciłam uwagę na botki polskiej marki Badura dostępne w CCC. Przypominają trochę kowbojki, ale są znacznie spokojniejsze w formie, dlatego widzę dla nich miejsce również w bardziej klasycznej garderobie.
WIDEO…
Zamszowe botki Badura z CCC wyglądają na znacznie droższe. Ten kolor i fason robią swoje
Pierwsze, co przyciągnęło moją uwagę, to odcień tych botków. Nie jest to jasny, chłodny beż, który trudno dopasować do jesiennych ubrań, ale ciepły, karmelowy kolor. W połączeniu z zamszową fakturą prezentuje się bardzo szlachetnie. Takie buty kojarzą mi się z jesiennymi stylizacjami, które często oglądam na zdjęciach z ulic Mediolanu czy Paryża. Niby proste rzeczy, a całość wygląda na starannie przemyślaną.
Model Badura ma dość szeroką cholewkę, zaokrąglony nosek i niski, szeroki obcas. Po bokach widać charakterystyczne przeszycia oraz pionowe paski, które nadają mu lekko westernowego charakteru. Nie ma tu przesadnych zdobień, metalowych klamer ani masywnej podeszwy. I bardzo dobrze, bo właśnie ta prostota najbardziej mi się podoba.
Zwróciłam też uwagę na proporcje. Cholewka sięga ponad kostkę, a niewysoki obcas subtelnie podnosi sylwetkę bez efektu typowego dla eleganckich botków na wysokim słupku. Całość wygląda swobodnie, ale nie sportowo. Moim zdaniem to dobry kompromis dla osób, które nie przepadają za wysokimi obcasami, a jednocześnie chciałyby czasem zamienić sneakersy na coś bardziej kobiecego.
Niski obcas to dopiero początek. Przy wyborze wygodnych botków najważniejsze jest to, co znajduje się w środku
Przyznam, że jeszcze kilka lat temu wybierałam jesienne buty przede wszystkim oczami. Teraz dużo większą uwagę zwracam na to, jak stopa układa się wewnątrz i czy po kilku godzinach chodzenia nadal będę miała ochotę zostać w tej samej parze. Nawet najładniejsze botki tracą cały urok, kiedy zaczynam myśleć wyłącznie o tym, żeby je zdjąć.
Dlatego tak interesują mnie modele z odpowiednio wyprofilowaną wkładką. Jej zadaniem jest zapewnienie stopie podparcia i bardziej komfortowego ułożenia wewnątrz buta. Dobrze dopasowana wkładka może poprawić odczucia podczas chodzenia, szczególnie kiedy spędzamy sporo czasu na nogach.
W przypadku botków Badura uwagę zwraca również niski, szeroki obcas. Taki kształt zwykle daje stabilniejsze podparcie niż cienka szpilka. Sama chętnie wybieram podobne fasony na dni, w których wiem, że będę dużo chodzić, załatwiać sprawy na mieście albo przemieszczać się między spotkaniami.
Karmelowe botki pasują nie tylko do jeansów. Z eleganckim płaszczem wyglądają jeszcze ciekawiej
Najbardziej oczywiste połączenie to oczywiście jeansy. Sama wybrałabym granatowy model z prostą nogawką, kremowy sweter i długi płaszcz w odcieniu czekolady. Karmelowe botki ładnie rozjaśniłyby taki zestaw, a ich zamszowa faktura dodałaby mu trochę miękkości. Nie potrzebowałabym już wielu dodatków. Wystarczyłaby skórzana torebka i delikatna biżuteria.
Przy tym fasonie zwróciłabym jednak uwagę na długość spodni. Nogawka kończąca się dokładnie w połowie cholewki może niepotrzebnie tworzyć kilka poziomych linii. Znacznie bardziej podoba mi się efekt, kiedy spodnie swobodnie opadają na but albo kończą się tuż nad jego górną krawędzią. Przy szerszych jeansach botki mogą być niemal niewidoczne, ale karmelowy nosek wystający spod nogawki wygląda bardzo stylowo.
Drugi zestaw, który od razu przyszedł mi do głowy, to dzianinowa sukienka midi. Najlepiej w kolorze écru, ciemnej czekolady lub oliwkowej zieleni. Do tego beżowy płaszcz i nieduża torebka na ramię. Taki strój sprawdziłby mi się na rodzinny obiad, wyjście do kawiarni czy spokojne popołudnie w mieście. Botki nadałyby sukience mniej oficjalny charakter, ale nie odebrałyby jej elegancji.
Ciekawie wyglądałyby również z dłuższą spódnicą z denimu. To połączenie ma w sobie coś z estetyki western, ale w znacznie delikatniejszym wydaniu. Zamiast koszuli w kratę dobrałabym prosty golf i klasyczną marynarkę. Właśnie takie zestawienia lubię, bo pozwalają nosić charakterystyczne fasony bez przebierania się od stóp do głów w jeden konkretny styl.
A co z czernią? Wbrew pozorom karmelowe buty mogą wyglądać z nią bardzo dobrze. Wyobrażam sobie czarne spodnie, czarny cienki sweter i długi szary płaszcz. Botki stanowiłyby wtedy cieplejszy akcent kolorystyczny. Dodałabym jedynie pasek lub torebkę w podobnej tonacji, żeby całość wyglądała spójnie.
Nie zapominałabym też o pielęgnacji. Zamsz prezentuje się elegancko, ale wymaga trochę więcej uwagi niż gładka skóra. Przed pierwszym wyjściem zastosowałabym impregnat przeznaczony do tego materiału, a na deszczowe dni wybrałabym inną parę. Regularne czyszczenie odpowiednią szczoteczką pomoże zachować ładną fakturę cholewki.
Najbardziej przekonuje mnie w tych botkach to, że nie trzeba dopasowywać do nich całej garderoby. Jeansy, dzianinowa sukienka, wełniany płaszcz czy klasyczna marynarka to rzeczy, które wiele z nas już ma. A ciepły odcień zamszu sprawia, że nawet bardzo prosty zestaw nabiera bardziej dopracowanego charakteru.
Czytaj także:
- 50-latki zgarniają je z półek bez wahania. Te buty za kostkę z CCC sprawiają, że krok jest lekki nawet po całym dniu na nogach
- Te buciki z CCC przypominają vintage cudo. Wyglądają szykownie, a wygodny obcas zapewnia stabilny krok
- Świetny skład, niska cena. W Lidlu dorwałam boski sweterek w odcieniu pumpkin spice. To praktycznie czysta wiskoza, a tylko 40,99 zł