Jesienią najchętniej noszę buty, które potrafią nadać charakter nawet najprostszym ubraniom. Wystarczy przecież zmienić płaskie półbuty na zgrabne botki, żeby zwykłe spodnie i płaszcz wyglądały zupełnie inaczej. Szczególnie lubię fasony na słupku, bo dodają kilku centymetrów wzrostu, ale nie mają tej przesadnie wizytowej elegancji, którą kojarzę z cienkimi szpilkami. Ostatnio moją uwagę przyciągnęły botki Jenny z CCC. Mają ciekawy, przygaszony odcień i kilka detali, które sprawiają, że wyglądają na znacznie droższe, niż są w rzeczywistości.
WIDEO…
Te botki z CCC mają unikalny kolor. Właśnie ten odcień najbardziej zwrócił moją uwagę
Przyznam, że początkowo zainteresował mnie sam kolor. Botki Jenny nie są ani typowo szare, ani klasycznie beżowe. Ich odcień przypomina mieszankę jasnego taupe, chłodnego beżu i delikatnej szarości. W zależności od tego, z jakimi ubraniami je zestawimy, może wyglądać nieco cieplej lub chłodniej. I właśnie za takie nieoczywiste kolory lubię jesienne obuwie.
Czarne botki oczywiście mają swoje zalety, ale przy jasnych ubraniach potrafią stworzyć dość mocny kontrast. Tutaj efekt jest zdecydowanie łagodniejszy. Wyobrażam sobie te buty z kremowym płaszczem, jasnymi jeansami i miękkim swetrem w kolorze owsianki. Całość wyglądałaby spokojnie, elegancko i bardzo współcześnie, bez potrzeby dodawania wielu ozdób.
Sam fason również zasługuje na uwagę. Botki mają zaokrąglony nosek, marszczoną cholewkę i dość szeroki słupek. Marszczenia dodają im swobodnego charakteru, przez co nie przypominają sztywnych, klasycznych botków do biura. Z kolei delikatne przeszycia przy podeszwie i warstwowy wygląd obcasa sprawiają, że całość jest ciekawsza, choć nadal pozostaje stonowana.
Najbardziej podoba mi się jednak to, że nie trzeba mieć garderoby utrzymanej wyłącznie w beżach, żeby znaleźć dla nich zastosowanie. Takie szarobeżowe botki dobrze komponują się również z granatem, czekoladowym brązem, grafitem czy przygaszonym bordo. Szczególnie to ostatnie połączenie wydaje mi się interesujące na jesień. Bordowy sweter, ciemne jeansy i jasne botki stworzą zestaw, który wygląda elegancko, ale nie jest przesadnie wystudiowany.
W CCC model Jenny kosztuje 159,99 zł i został oznaczony jako bestseller.
Szeroki słupek dodaje centymetrów, ale nie wygląda ciężko. Ten fason może świetnie współgrać z jeansami i spódnicami midi
Obcas potrafi naprawdę dużo zmienić w proporcjach stroju. Nie chodzi nawet o sam wzrost, ale o sposób, w jaki układają się spodnie, jak prezentuje się długość płaszcza czy gdzie kończy się linia spódnicy. Dlatego tak chętnie zwracam uwagę na botki na stabilniejszym, szerszym obcasie.
W modelu Jenny słupek jest wyraźnie masywniejszy niż klasyczna szpilka. Taka konstrukcja z reguły daje większą powierzchnię podparcia, co zapewnia stabilność nawet na wilgotnej powierzchni.
Pod względem stylizacji widzę tutaj sporo możliwości. Najprostsza to oczywiście jeansy z prostą nogawką. Najchętniej wybrałabym model kończący się tuż nad cholewką, tak aby buty pozostały widoczne. Do tego biały T-shirt, kardigan i dłuższy płaszcz. Niby nic szczególnego, a słupek sprawia, że zestaw nabiera bardziej kobiecego charakteru.
Przy szerokich jeansach postawiłabym na nieco inną długość. Nogawka może delikatnie zachodzić na cholewkę, ale nie powinna tworzyć dużej ilości fałd nad stopą. Wtedy całość wygląda schludniej, a obcas pomaga zachować ładną linię spodni. Szczególnie dobrze wyobrażam sobie takie zestawienie z denimem w średnim odcieniu niebieskiego.
A co ze spódnicami? Tutaj również nie ograniczałabym się do jednego fasonu. Botki z marszczoną cholewką ciekawie wyglądają przy dzianinowej spódnicy midi, zwłaszcza takiej o prostym kroju. Zestawiłabym ją z dopasowanym golfem i luźniejszą marynarką. W takim stroju można wybrać się do pracy, na spotkanie czy do restauracji.
Podoba mi się też pomysł połączenia tych butów z sukienką koszulową. Najlepiej w granacie, oliwkowej zieleni albo czekoladowym brązie. Pasek podkreślający talię, niewielka torebka i botki na słupku wystarczą, żeby uzyskać elegancki efekt bez sięgania po typowo wizytowe obuwie.
Zwróciłabym jedynie uwagę na długość sukienki. Przy botkach sięgających ponad kostkę dobrze wygląda fason kończący się w okolicy kolan albo nieco niżej, z zachowaniem widocznego fragmentu nogi. Nie jest to oczywiście sztywna zasada, ale taki układ często daje lżejszy efekt niż przypadkowe przecięcie sylwetki kilkoma poziomymi liniami.
Szarobeżowe botki mogą zastąpić klasyczne czarne modele. Z odpowiednimi dodatkami wyglądają znacznie bardziej elegancko, niż sugeruje ich cena
Zauważyłam, że często to właśnie kolor butów decyduje o tym, czy cała stylizacja wygląda lekko, czy dość ciężko. Szczególnie w przypadku jesiennych zestawów, kiedy nosimy grubsze tkaniny, dłuższe płaszcze i kilka warstw ubrań.
Szarobeżowy odcień botków Jenny daje możliwość stworzenia bardzo przyjemnych dla oka połączeń tonalnych. Nie musimy przy tym dobierać torebki dokładnie pod kolor obuwia. Sama zdecydowanie chętniej wybrałabym karmelową albo ciemnobrązową. Takie zestawienie wygląda mniej zachowawczo niż komplet identycznych dodatków.
Na co dzień połączyłabym te botki z jasnymi spodniami, szarym swetrem i płaszczem w kolorze wielbłądziej wełny. Do tego prosta skórzana torebka, delikatne kolczyki i gotowe. Lubię takie stylizacje, bo każdy ich element można później wykorzystać osobno, bez konieczności kupowania kolejnych rzeczy.
Na bardziej eleganckie wyjście wybrałabym natomiast czarne spodnie z szerszą nogawką, kremową bluzkę i dopasowaną marynarkę. Jasne botki przełamałyby ciemniejszy dół stroju i nadały mu mniej formalny charakter. Można też zamienić spodnie na plisowaną spódnicę, a marynarkę na krótki kardigan.
W przypadku kobiet po 50. szczególnie cenię takie fasony za to, że nie wymagają rezygnowania z własnego stylu. Nie trzeba przecież nosić bardzo wysokich szpilek ani wybierać wyłącznie płaskiego obuwia. Słupek jest ciekawym rozwiązaniem pośrodku, choć jego wygodę zawsze najlepiej ocenić podczas przymiarki.
Czytaj także:
- Stylowe 60-latki nie mogą się oprzeć botkom Lasocki z CCC. Elegancki detal i cena -100 zł przyciąga wzrok
- Polki hurtowo wykupują ocieplane wide legi z Sinsay. Nie opinają nóg i nie uciskają brzucha, a niska cena kusi
- Nowość, a już bestseller Sinsay. Takie kurteczki królują wśród Skandynawek. Dają mnóstwo ciepełka i jakie stylowe