Mam słabość do skandynawskiego podejścia do ubierania, bo wiele tamtejszych stylizacji można naprawdę przenieść do własnej szafy. Zamiast dziesięciu mocnych trendów naraz często pojawia się prosty płaszcz, jeansy, sweter i jeden element, który nadaje całości charakter. Jesienią bardzo często są nim buty.
WIDEO…
Chelsea boots są tutaj dobrym przykładem. Charakterystyczny fason nie jest nowością, ale regularnie wraca w nieco zmienionych proporcjach. Jesienią 2026 znów wróciły na ulice Kopenhagi.
Masywne botki wróciły jesienią 2026, ale tym razem nosiłyśmy je spokojniej. Skandynawski minimalizm podsunął mi najlepszy sposób na ten fason
Masywne botki mają za sobą kilka bardzo intensywnych sezonów. Przez pewien czas im grubsza była podeszwa, tym lepiej. Jesienią 2026 sytuacja zrobiła się ciekawsza, bo obok ciężkich modeli zaczęły pojawiać się znacznie smuklejsze buty. Nie oznaczało to jednak, że mocniejsze Chelsea boots nagle zniknęły. Nadal są obecne, tylko nie trzeba już stylizować ich w bardzo oczywisty sposób. Dla mnie najlepszym punktem odniesienia jest tutaj prostota. Zamiast zestawiać takie buty wyłącznie z czernią i ramoneską, wolę połączyć je z jasnymi jeansami, miękkim swetrem i dłuższym płaszczem. Od razu robi się lżej.
Podobny kierunek widać w kopenhaskich stylizacjach. Chelsea boots pojawiają się z szerokimi spodniami, prostymi jeansami, dzianinowymi sukienkami, golfami i oszczędnymi w formie okryciami. To właśnie ten sposób noszenia uważam za najbardziej interesujący dla dojrzałej garderoby. Nie trzeba udowadniać, że śledzi się trendy. Wystarczy zamienić delikatniejsze obuwie na model o nieco mocniejszej linii.
Co więcej, Chelsea boots same w sobie są fasonem, który trudno przypisać wyłącznie jednemu sezonowi. To klasyka, która może posłużyć przez lata.
Botki z CCC zwróciły moją uwagę przez szerszą cholewkę i mocną podeszwę. Wyglądają bardzo współcześnie
Przeglądając nowe kolekcje, trafiłam w CCC na botki Jenny za 149,99 zł. Sklep oznacza je obecnie jako nową kolekcję, a na stronie dostępne są rozmiary od 36 do 41. Od razu zwróciłam uwagę na ich proporcje. Cholewka nie przylega mocno do nogi, więc wizualnie model ma więcej przestrzeni w okolicy łydki. Podoba mi się sam pomysł na ten fason. Botki mają spokojny, ciemnobeżowy odcień, wyraźną czarną podeszwę oraz dużą boczną wstawkę charakterystyczną dla Chelsea boots. Kontrast między jasną górą a ciemnym dołem sprawia, że but nie ginie w stylizacji. Nie potrzeba już dodatkowych ozdób, klamer ani mocnych kolorów.
I właśnie tutaj widzę największą zaletę takiego modelu. Masywniejszy but potrafi dobrze zrównoważyć szerszą nogawkę spodni albo dłuższe okrycie. Sama zaczęłabym od najprostszego zestawu, czyli jeansów o prostym kroju, kremowego swetra i karmelowego płaszcza. Ciemny beż botków połączy te kolory, a czarna podeszwa doda całości wyraźniejszego konturu.
Przy spodniach zwróciłabym tylko uwagę na długość nogawki. Nie musi kończyć się dokładnie nad cholewką. Bardzo podoba mi się efekt, gdy proste jeansy lekko na nią zachodzą. Stylizacja wygląda wtedy swobodniej i mniej zachowawczo.
Druga możliwość to dzianinowa sukienka lub spódnica midi. Mocniejszy dół przełamuje ich bardziej kobiecy charakter, dlatego całość nie robi się przesadnie elegancka. Na górę wystarczy prosty płaszcz. Torebkę wybrałabym już niewielką i pozbawioną wielu ozdób. Przy takich butach naprawdę nie trzeba dodawać kolejnych mocnych elementów.
Botki na szerszą łydkę nie muszą być ciężkie w stylizacji. Jeden prosty zabieg sprawia, że proporcje wyglądają znacznie lżej
Przy masywniejszych botkach często pojawia się obawa, że optycznie zdominują całą stylizację. Moim zdaniem problemem zazwyczaj nie jest sam but, lecz to, co dzieje się bezpośrednio nad nim.
Gdy cholewka kończy się przy odsłoniętym fragmencie nogi, a do tego dochodzi mocna podeszwa, powstaje kilka poziomych linii na niewielkiej przestrzeni. Wolę więc nie rozcinać sylwetki na tyle części. Proste albo szersze spodnie mogą lekko opaść na but. Przy sukience z kolei postawiłabym na długość midi i spokojną górę. Nie chodzi o ukrywanie nóg, tylko o zachowanie płynniejszych proporcji całego zestawu.
Ciekawie wygląda również połączenie beżu z ciemnym denimem. Do tego oliwkowy, czekoladowy albo kremowy sweter i właściwie stylizacja jest gotowa. Skandynawski charakter takich zestawów bierze się dla mnie właśnie z ograniczonej palety kolorów, a nie z kupowania garderoby od konkretnej marki.
Nie rezygnowałabym też z tych botków przy bardziej klasycznych ubraniach. Mam wrażenie, że właśnie wtedy pokazują swoje drugie oblicze. Wełniany płaszcz, czarne spodnie i golf mogą wyglądać bardzo zachowawczo. Mocniejsza podeszwa oraz jaśniejszy kolor butów wystarczą, żeby zestaw nabrał współczesnego charakteru.
Jeżeli więc został ci w szafie płaszcz noszony od kilku sezonów, klasyczne jeansy albo prosta dzianinowa sukienka, zaczęłabym właśnie od nich. Chelsea boots nie potrzebują specjalnie przygotowanego tła. Ich największą zaletą jest to, że potrafią zmienić rzeczy, które już znamy.
Model z CCC dobrze pokazuje również, dlaczego ten fason tak łatwo wraca. Jest prosty, ale nie nijaki. Ma mocniejszą podeszwę, charakterystyczną boczną wstawkę i spokojny kolor, dlatego można potraktować go jako punkt między klasycznymi sztybletami a bardziej masywnymi botkami. Na zdjęciach cholewka wygląda też na mniej dopasowaną do nogi, co może zainteresować osoby szukające botków na szerszą łydkę. Przed zakupem sprawdziłabym jednak dopasowanie konkretnego rozmiaru, zamiast zakładać je wyłącznie na podstawie fotografii.
I chyba właśnie tak najbardziej lubię korzystać z trendów. Nie wymieniać połowy szafy, tylko znaleźć jeden element, który pozwoli inaczej nosić ubrania już wiszące na wieszakach. Chelsea boots robią to wyjątkowo łatwo.
Czytaj także:
- Nie parka i nie ramoneska. Taka kurteczka, jak z Mohito, to ideał na kapryśną jesień. Ma kaptur i piękny oliwkowy kolor
- Te sneakersy z CCC założysz w try miga. Dzięki jednemu detalowi perfekcyjnie dopasują się do wysokiego podbicia
- Boska spódniczka w kasztanowym kolorze to wybór jesieniar. Nowość z Sinsay już jest bestsellerem, bo daje cozy vibe