Borówka pod koniec września powinna już powoli kończyć sezon i przygotowywać się do chłodniejszych miesięcy. Nie zawsze jednak wszystko idzie zgodnie z kalendarzem. Długa, ciepła jesień potrafi sprawić, że na krzewie pojawiają się oznaki dalszego wzrostu. Wtedy warto dokładnie obejrzeć pędy, ale nie działać pochopnie. Łatwo bowiem pomylić to, co jest zbędne o tej porze roku, z pąkami ważnymi dla przyszłorocznego plonu.

WIDEO…

player placeholder

Jesienne kwiaty borówki wyglądają niewinnie. Mogą jednak osłabić krzaczek przed zimą

Pod koniec września zajrzyj do borówki, szczególnie wtedy, gdy po letnich zbiorach znów wypuściła kwiaty. Zdarza się to częściej, niż wiele osób myśli, zwłaszcza po ciepłym i długim lecie. Na końcach młodych przyrostów możesz zobaczyć pojedyncze jasne kwiatki albo maleńkie, świeżo zawiązane owoce. Nie będą już miały szansy dojrzeć przed chłodami. Zamiast dać ci późny, smaczny zbiór, tylko pobiorą wodę i składniki pokarmowe, których borówka potrzebuje teraz do przygotowania się na zimę.

Właśnie to wytłumaczyła mi sąsiadka, kiedy zobaczyła moje krzaczki. Powiedziała, że jesienny kwiatek nie jest powodem do dumy, tylko sygnałem, że roślina jeszcze nie zakończyła sezonu. Przyznałam jej rację, ale dla pewności zapytałam później sprzedawcę w sklepie ogrodniczym. Usłyszałam niemal to samo. Takie potwierdzenie od dwóch osób dało mi do myślenia. Czasem najprostsza rada okazuje się najważniejsza, zwłaszcza gdy chodzi o przyszłoroczne owoce.

Zobacz także:

Borówka jesienią powinna zwolnić. Ma skupić się na drewnieniu pędów, odkładaniu zapasów i utrzymaniu zdrowych pąków, z których w kolejnym sezonie rozwiną się kwiaty oraz owoce. Gdy nadal próbuje tworzyć owoce, niepotrzebnie rozprasza energię. Nie chodzi o to, że jeden kwiatuszek od razu zniszczy cały krzew. Chodzi o rozsądne wsparcie rośliny wtedy, gdy jej najbardziej potrzeba spokoju.

Usuwaj zawiązki palcami i nie chwytaj za pędy. Ta delikatność chroni przyszłe plony

Ten zabieg wykonaj palcami. Nie bierz sekatora, bo nie ma tu czego przycinać. Chwyć sam kwiat albo maleńki, świeży zawiązek owocu i delikatnie wyłam go razem z szypułką. Rób to ostrożnie, bez szarpania. Kwiat powinien odejść łatwo, zwłaszcza gdy jest świeży i niewielki. Gdy czujesz opór, zmień ułożenie palców i spróbuj ponownie spokojnym ruchem.

Najważniejsze, żeby nie skracać końcówek pędów. To częsty błąd, bo człowiekowi wydaje się, że szybciej będzie odciąć cały fragment. Nie rób tego. Na końcach pędów borówka może mieć już pąki, które będą ważne w przyszłym roku. Niepotrzebne cięcie może pozbawić cię części owoców, na które czekasz przez cały sezon. Usuwasz tylko to, co kwitnie albo dopiero zaczyna zamieniać się w owoc. Resztę zostaw w spokoju.

Ja zwykle robię to w suchy dzień, kiedy krzaczek nie jest mokry po deszczu ani rosie. Nie dlatego, że borówka jest wyjątkowo kapryśna, ale po prostu łatwiej wtedy wszystko dobrze zobaczyć. Suche kwiaty i zawiązki nie ślizgają się pod palcami, a ty możesz dokładnie obejrzeć każdy pęd. Przy okazji zwracam uwagę, czy na liściach nie ma plam, uszkodzeń albo śladów chorób. Nie rozgrzebuję jednak krzewu bez potrzeby. Jesienią borówka nie lubi już intensywnych zabiegów.

Koniec września to dobry moment na oględziny. Potem daj borówce spokojnie odpocząć

Nie odkładaj tego zabiegu do późnej jesieni, bo chłodne noce mogą przyjść nagle. Nie musisz też sprawdzać krzewów codziennie. Wystarczy jedno dokładne oglądanie, a po kilku dniach możesz jeszcze rzucić okiem, czy nie pojawiły się kolejne pojedyncze kwiaty. Gdy jesień jest bardzo ciepła, borówka czasem próbuje ponownie ruszyć z wegetacją.

Po usunięciu jesiennych kwiatów nie pobudzaj krzaczka do wzrostu. Nie dawaj już nawozów z dużą zawartością azotu, nie przycinaj go na siłę i nie podlewaj przesadnie. Ziemia powinna być lekko wilgotna, ale nie mokra. Gdy jesień jest sucha, podlej borówkę porządnie, lecz rzadziej. Pamiętaj też o kwaśnym podłożu i ściółce z kory sosnowej, która pomaga utrzymać wilgoć oraz ogranicza nagłe wahania temperatury przy korzeniach.

Nie martw się, że odbierasz sobie owoce. Te jesienne zawiązki i tak nie zdążą dojrzeć, a ich pozostawienie nie przyniesie nic dobrego. Zyskasz za to większą szansę, że krzew zachowa siły, dobrze przetrwa zimę i w kolejnym sezonie odwdzięczy się porządnym plonem. Dlatego kiedy widzę jesienne kwiatki na borówce, nie waham się już ani chwili. Biorę je między palce, delikatnie usuwam i wiem, że robię dla krzaczka coś naprawdę dobrego.


Czytaj także: