Po sezonie borówki często zostawiamy same sobie, bo przecież owoce są już zebrane, liście zaczynają się przebarwiać, a w ogrodzie czekają inne prace. Dopiero gdy zobaczyłam kilka wyłamanych gałązek i krzew rozłożony niemal na ziemi, zrozumiałam, że warto poświęcić borówkom kilka minut i zabezpieczyć je przed uszkodzeniami. Wystarczą bambusowe paliki oraz miękki sznurek jutowy.
WIDEO…
Ciężki śnieg może łamać pędy borówki. Podparcie gałązek skutecznie je chroni
Największym wrogiem borówki nie jest sam mróz. Zdrowe, dobrze przygotowane krzewy zwykle radzą sobie z niską temperaturą znacznie lepiej, niż nam się wydaje. Problem zaczyna się wtedy, gdy spadnie mokry, lepki śnieg. Taki śnieg oblepia cienkie gałązki, zbiera się między rozłożystymi pędami i robi się naprawdę ciężki. W ciągu jednej nocy może przygiąć cały krzew do ziemi.
Najbardziej narażone są starsze borówki, które mają długie, szeroko rozchodzące się pędy. U młodych krzaczków gałązki zwykle rosną bardziej pionowo, ale i je warto obserwować. Wystarczy, że śnieg przykryje krzew grubą warstwą, a pędy zaczną się wyginać. Część wróci później na swoje miejsce, lecz niektóre pękną albo zostaną nadłamane. Takie uszkodzenia nie zawsze widać od razu. Wiosną gałązka może słabiej rosnąć, zasychać od końca albo dać mniej pąków kwiatowych.
Właśnie dlatego pod koniec września oglądam swoje borówki. Nie czekam, aż prognozy pokażą śnieg, bo wtedy ziemia może być już twarda, mokra albo częściowo zmarznięta. Paliki dużo łatwiej wbić, kiedy podłoże jest jeszcze miękkie. Zabezpieczenie zakładam przed pierwszym mokrym śniegiem, nawet gdy jesień jest ciepła i nic nie zapowiada zimy. Wolę zrobić to wcześniej, spokojnie i bez pośpiechu.
Trzy bambusowe paliki wystarczą, żeby podeprzeć rozłożyste pędy. Sznurek jutowy poprowadź luźno
Do jednego krzewu przygotuj trzy bambusowe paliki. Nie muszą być bardzo grube, ale wybierz takie, które są proste i solidne. Przydadzą się też wtedy, gdy zimą śnieg będzie naprawdę ciężki. Weź miękki sznurek jutowy. Nie używaj cienkiego drutu, żyłki ani ostrej linki, bo mogą wrzynać się w korę i uszkadzać delikatne pędy.
Każdy palik wbij w ziemię mniej więcej 25 do 30 centymetrów od środka krzewu. Ustaw je wokół borówki tak, aby tworzyły luźny trójkąt. Nie wbijaj ich tuż przy podstawie rośliny. W tym miejscu łatwo uszkodzić korzenie, a poza tym podparcie będzie za ciasne. Gdy paliki staną w odpowiedniej odległości, sprawdź ręką, czy trzymają się pewnie. Nie musisz wbijać ich bardzo głęboko, ale powinny przetrwać jesienny wiatr i napór śniegu.
Teraz poprowadź sznurek wokół palików, mniej więcej na połowie wysokości pędów. To ważne miejsce. Sznurek założony zbyt nisko nie utrzyma rozchodzących się gałązek, a umieszczony przy samych wierzchołkach może zepchnąć pędy do środka i je odkształcić. Zrób luźną obręcz. Nie ściskaj krzewu, nie związuj pędów w ciasny pęk i nie próbuj na siłę ustawić wszystkich gałązek pionowo.
Ja zostawiam tyle miejsca, żeby pędy mogły się lekko poruszać, ale nie rozjeżdżały się szeroko na boki. Sznurek ma tylko delikatnie je podtrzymać. Dzięki temu śnieg nie będzie rozpychał krzewu od środka, a gałązki nie położą się pod jego ciężarem. Przy bardzo rozrośniętej, starej borówce możesz poprowadzić drugi sznurek trochę wyżej. Zrób to jednak tylko wtedy, gdy pędy naprawdę tego wymagają. Zbyt dużo wiązania nie służy roślinie.
Wiosną nie zostawiaj podpory na cały sezon. Zdejmij ją, gdy śnieg przestanie zagrażać pędom
Zimowe zabezpieczenie nie powinno zostać na borówce aż do lata. Gdy śnieg stopnieje i minie ryzyko jego ponownego ciężkiego opadania, zdejmij sznurek. Najczęściej robię to wiosną, gdy ziemia odmarza, a na krzewie widać już wyraźnie, że zaczyna budzić się do życia. Nie kieruj się jedną datą w kalendarzu. Spójrz na pogodę i na to, co dzieje się w twoim ogrodzie.
Najpierw rozwiąż sznurek ostrożnie, żeby nie szarpać gałązek. Potem obejrzyj pędy. Zwróć uwagę, czy któryś nie jest pęknięty, przetarty albo wygięty nienaturalnie po zimie. Uszkodzone końcówki przytnij czystym, ostrym sekatorem. Nie obcinaj jednak wszystkiego na zapas. Borówka ma mieć przewiewny pokrój, ale potrzebuje też silnych, zdrowych pędów, na których zawiążą się kwiaty i owoce.
Paliki możesz zostawić do późniejszego wykorzystania, ale ja wyciągam je z ziemi razem ze sznurkiem. Dzięki temu łatwiej mi wiosną pielić, ściółkować podłoże korą i sprawdzać, czy krzew nie wymaga cięcia. Po zdjęciu podpory borówka odzyskuje naturalny kształt, a ty od razu widzisz, które gałązki są najmocniejsze. To właśnie na nich pojawią się pąki, a potem owoce, na które czekasz przez cały rok.
Ten prosty zabieg nie zastąpi podlewania, kwaśnej ziemi ani wiosennego cięcia, ale bardzo dobrze uzupełnia jesienną pielęgnację. Trzy paliki i kawałek miękkiego sznurka kosztują niewiele, a mogą uratować pędy, na które borówka pracowała przez cały sezon. Ja wolę zabezpieczyć krzew wcześniej, niż potem żałować po jednej śnieżnej nocy. Gdy w kolejnym roku widzę mnóstwo zdrowych pąków i zbieram pełne garście owoców, wiem, że warto było o tym pamiętać.
Czytaj także:
- Co roku we wrześniu biorę łyżeczkę i idę do swoich roślin. Dzięki temu ziemiórki nie urządzają sobie w doniczkach hotelu
- „Czarci krąg” wypalił sąsiadowi trawnik. Darń szybko odzyskała zielony kolor dzięki sprytnemu trikowi
- Tulipany posadziłam jak przyjaciółka z Holandii, a nie zgodnie z instrukcją z opakowania. Od lat kwitną i wcale się nie przerzedzają