Jesienią coraz częściej przyglądam się ubraniom w odcieniach bordo, śliwki i ciemnego wina. Mają w sobie coś eleganckiego, ale nie są tak zobowiązujące jak czerń. Szczególnie dobrze wypadają na spodniach, bo nawet zwykły sweter czy biała koszula wyglądają przy nich ciekawiej. Dlatego, przeglądając promocje w Mango, zatrzymałam się przy jeansach w kolorze wine red. Ich prosty krój spodobał mi się równie mocno jak cena. Zamiast 159,99 zł kosztują teraz 99,99 zł, czyli aż 38% mniej.

WIDEO…

player placeholder

Jeansy z Mango za niecałe 100 zł? Ten winny odcień wygląda znacznie drożej, niż sugeruje cena

Bordowe spodnie nie są może pierwszą rzeczą, o której myślimy podczas zakupów jeansów, ale właśnie dlatego tak mnie zainteresowały. Klasyczny granat, błękit czy czerń znamy przecież doskonale. Wine red jest od nich nieco bardziej wyrazisty, a jednocześnie na tyle stonowany, że nie trzeba długo zastanawiać się nad resztą stroju.

Model Miami z Mango ma prostą, długą nogawkę i średni stan. To połączenie, które bardzo lubię, ponieważ nie wymaga specjalnego dobierania pozostałych ubrań. Nogawka nie opina łydki, ale też nie jest przesadnie szeroka. Na zdjęciach dobrze prezentuje się zarówno z dopasowaną górą, jak i luźniej ułożoną koszulą.

Zobacz także:

Spodnie uszyto z bawełnianej tkaniny jeansowej. Mają pięć kieszeni oraz klasyczne zapięcie na guzik i zamek. Nie ma tu przetarć, ozdobnych przeszyć ani innych detali, które mogłyby odciągać uwagę od koloru. I bardzo dobrze, bo moim zdaniem właśnie ta prostota sprawia, że wyglądają bardziej elegancko niż typowe codzienne jeansy.

Podoba mi się też ich średni stan. Nie każda z nas przepada za spodniami sięgającymi wysoko ponad talię, szczególnie kiedy do stylizacji dochodzi grubszy sweter. Tutaj można poeksperymentować z proporcjami. Sama najchętniej włożyłabym do środka przód cienkiego dzianinowego swetra, pozostawiając resztę swobodnie wypuszczoną.

Winne jeansy z Mango
Fot. shop.mango.com

Bordowe jeansy nie potrzebują wymyślnych dodatków. Z kremowym swetrem i botkami stworzą mój ulubiony jesienny zestaw

Największą zaletą koloru wine red jest dla mnie to, jak dobrze "dogaduje się" z odcieniami, które zwykle noszę jesienią. Krem, beż, karmel, szarość, czekoladowy brąz, a nawet granat wyglądają przy nim bardzo naturalnie. Nie trzeba więc kupować nowych bluzek czy kurtek, żeby stworzyć spójną stylizację.

Na początek wybrałabym jasny, miękko układający się sweter z dekoltem w serek, bordowe jeansy i brązowe botki. Do tego skórzana torebka w odcieniu koniaku i niewielkie złote kolczyki. Taki zestaw sprawdziłby mi się na co dzień, ale również podczas spotkania przy kawie czy rodzinnego obiadu. Bez przesadnego strojenia się, a jednak z odrobiną elegancji.

Drugie połączenie jest jeszcze prostsze. Biała koszula, jeansy z Mango i czarne mokasyny. Lubię takie zestawy, bo wystarczy zmienić buty na czółenka z niewysokim obcasem, żeby całość nabrała bardziej wyjściowego charakteru. Jesienią dorzuciłabym do tego szary płaszcz albo klasyczną marynarkę.

Co ciekawe, winny odcień bardzo dobrze wygląda także z jasnym błękitem. Błękitna koszula, bordowe spodnie i ciemnobrązowy pasek to zestawienie, które chętnie wykorzystałabym również wiosną. Kolory wzajemnie się równoważą, a całość wygląda świeżo i nie jest przesadnie formalna.

Nie rezygnowałabym też z połączenia bordo z bordo. Monochromatyczne stylizacje wcale nie muszą oznaczać identycznych odcieni od stóp do głów. Do tych jeansów dobrałabym sweter w nieco jaśniejszym, śliwkowym kolorze, a całość przełamała beżowym płaszczem. Taki zestaw ma w sobie coś z elegancji, którą lubię oglądać na ulicach Paryża.

Przy spodniach o prostych nogawkach szczególnie zwracam uwagę na obuwie. Szpiczaste noski czółenek mogą optycznie wydłużyć linię nóg, a mokasyny nadają stylizacji bardziej swobodny charakter. Z kolei botki najlepiej dobrać tak, żeby nogawka układała się na nich bez nadmiernego marszczenia.

Teraz założę je do płaszcza, a wiosną do lekkiej koszuli. Dlatego promocja w Mango wydaje mi się naprawdę sensowna

Nie lubię kupować ubrań wyłącznie z myślą o kilku tygodniach noszenia. Zdecydowanie bardziej przekonują mnie rzeczy, które można wykorzystać w różnych porach roku, zmieniając jedynie dodatki. I właśnie tak patrzę na te bordowe jeansy.

Jesienią widzę je z grubszym kardiganem, szalikiem i skórzanymi botkami. Szczególnie podoba mi się pomysł połączenia ich z czekoladowym brązem. Oba kolory są głębokie, ale nie konkurują ze sobą. Wystarczy jasna bluzka pod spodem, żeby stylizacja nie była zbyt ciemna.

Zimą postawiłabym na szary golf i dłuższy wełniany płaszcz. Bordowe spodnie byłyby wtedy jedynym mocniejszym akcentem kolorystycznym. Do tego czarne botki na stabilnym obcasie i prosta torebka. Nie potrzebowałabym już żadnych dodatkowych ozdób.

A wiosną 2027? Wtedy zamieniłabym cięższe dzianiny na białą koszulę, cienki kardigan albo bluzkę w delikatne paski. Do tego jasne sneakersy lub baleriny i gotowe. Wine red wcale nie musi być kolorem zarezerwowanym na chłodniejsze miesiące. W towarzystwie bieli i jasnego beżu potrafi wyglądać znacznie lżej.

Właśnie dlatego nie traktuję tych spodni jak sezonowej zachcianki. Prosta nogawka nie jest uzależniona od jednego konkretnego trendu, a ciemny, winny kolor daje więcej możliwości, niż mogłoby się początkowo wydawać. Szczególnie jeśli większość garderoby opieramy na spokojnych, neutralnych barwach.

Pozostaje jeszcze kwestia ceny. Mango przeceniło ten model ze 159,99 zł na 99,99 zł, co oznacza oszczędność 60 zł (najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 159,99 zł). Przy takiej obniżce naprawdę zaczynam się zastanawiać, czy nie zamienić kolejnej pary niebieskich jeansów właśnie na bordo.


Czytaj także: