Zawsze zwracam uwagę na to, jak Skandynawki łączą rzeczy, które na pierwszy rzut oka zupełnie do siebie nie pasują. Szerokie spodnie, obszerny sweter, elegancki płaszcz i do tego buty, które wyglądają na stworzone do długiego spacerowania po mieście. Bez przesadnego dopasowywania kolorów, bez sztywnej elegancji i bez konieczności chodzenia na cienkich obcasach. Właśnie taki sposób ubierania się najbardziej przemawia do mnie jesienią. Przeglądając ofertę CCC, zwróciłam uwagę na botki Jenny, które świetnie pasują do tej estetyki. Mają w sobie odrobinę surowości, ale w odpowiednim towarzystwie mogą wyglądać naprawdę kobieco.
WIDEO…
Skandynawki uwielbiają takie botki. Masywniejszy fason świetnie przełamuje klasyczne ubrania
W stylizacjach inspirowanych Kopenhagą bardzo lubię jeden szczegół. Buty wcale nie muszą być delikatne, żeby dobrze wyglądały z eleganckim płaszczem, spódnicą czy dzianinową sukienką. Często jest wręcz odwrotnie. To właśnie solidniejsza podeszwa i wyraźniejszy obcas nadają całemu zestawowi ciekawszy charakter.
Botki Jenny z CCC mają kilka elementów, które od razu przyciągnęły moją uwagę. Przede wszystkim grubszą, wyraźnie bieżnikowaną podeszwę i stabilnie wyglądający, szeroki obcas. Cholewka jest lekko marszczona, a jej górną część zdobi niewielki pasek z metalowym detalem. Całość nie jest przesadnie ozdobna, dlatego buty można połączyć z ubraniami o różnych fakturach i krojach.
Najbardziej podoba mi się kontrast między dość mocnym dołem a miękkimi ubraniami. Wyobrażam sobie te botki z kremowym golfem, prostą wełnianą spódnicą midi i długim płaszczem. Taki zestaw ma w sobie elegancję, ale nie wygląda zbyt oficjalnie. Równie dobrze widziałabym je przy dzianinowej sukience, szczególnie takiej o luźniejszym fasonie.
Grubsza podeszwa ma jeszcze jedną zaletę wizualną. Potrafi zrównoważyć objętość szerokich spodni czy obszernego okrycia wierzchniego. Przy bardzo delikatnych butach taki zestaw czasami wygląda na cięższy u góry. Tutaj proporcje są bardziej wyrównane, a stylizacja nabiera charakteru.
Nie oznacza to oczywiście, że masywne botki pasują wyłącznie do oversizowych ubrań. Sama chętnie zestawiłabym je również z klasycznymi, prostymi jeansami i krótszą kurtką. Wystarczy dodać miękki szalik, żeby otrzymać codzienny zestaw w duchu skandynawskiego minimalizmu.
W CCC znalazłam botki Jenny za 169,99 zł. Ich fason pasuje do stylu comfy chic
Na stronie CCC botki Jenny kosztują 169,99 zł. Sklep informuje również o rabacie 30% naliczanym w koszyku przy zakupie co najmniej dwóch dowolnych produktów objętych ofertą. To jednak nie promocja zainteresowała mnie najbardziej, a sam fason, który można wykorzystać na kilka różnych sposobów.
Wróćmy do skandynawskiego stylu. Comfy chic to dla mnie przede wszystkim ubrania, w których można spędzić cały dzień, nie rezygnując z dopracowanego wyglądu. Nie chodzi o noszenie samych dresów czy sportowych butów. Równie dobrze sprawdzają się miękkie dzianiny, luźniejsze spodnie, klasyczne koszule i botki na szerokim obcasie.
Właśnie dlatego zwróciłam uwagę na model Jenny. Obcas wygląda na solidny, a bieżnikowana podeszwa dodaje mu bardziej miejskiego charakteru. Podoba mi się też lekko marszczona cholewka. Taki detal sprawia, że botki wyglądają swobodniej niż klasyczne modele o sztywnej, gładkiej konstrukcji. Można więc nosić je z prostymi spodniami, ale nie trzeba rezygnować z bardziej kobiecych zestawień.
Tak nosiłabym botki za kostkę jesienią. Wystarczą trzy rzeczy, które prawdopodobnie masz już w szafie
Pierwsze zestawienie, które przyszło mi do głowy, jest bardzo proste. Szerokie jeansy w ciemnym odcieniu, kremowy sweter i długi płaszcz. Do tego botki z wyraźniejszą podeszwą. Nie potrzeba wielu dodatków, bo już same proporcje sprawiają, że całość wygląda ciekawie.
Przy szerokich nogawkach zwróciłabym uwagę na ich długość. Najlepiej, gdy materiał miękko opiera się na górnej części buta, ale nie tworzy dużej ilości fałd przy ziemi. Zbyt długie spodnie mogą zakryć cały fason botków, a przecież właśnie na nim chcemy oprzeć stylizację.
Druga propozycja jest trochę bardziej elegancka. Spódnica midi, grubszy sweter i botki za kostkę. Szczególnie dobrze widziałabym tutaj spódnicę o prostym kroju albo lekko rozkloszowaną. Do tego niewielka torebka i płaszcz z wyraźnie zaznaczonymi ramionami. Lubię takie połączenia, ponieważ nie wymagają obcasów na cienkiej szpilce, żeby wyglądać kobieco.
Nie zapominałabym też o spodniach materiałowych. Te z szerszą nogawką i zakładkami przy pasie mogą wyglądać bardzo współcześnie w towarzystwie masywniejszych botków. Dodałabym do nich zwykły biały T-shirt, kardigan i dużą torbę. To dokładnie ten rodzaj niewymuszonej elegancji, który tak często podpatruję w skandynawskich inspiracjach.
Przy botkach z marszczoną cholewką dobrze przemyślałabym natomiast długość spódnicy. Model kończący się w połowie łydki może stworzyć dość ciężkie zestawienie, szczególnie gdy dołożymy grube rajstopy. Sama wybrałabym długość nieco poniżej kolana albo dłuższe midi, które częściowo zakrywa górę butów. Dużo zależy tutaj od proporcji całego stroju.
Jest jeszcze jedna rzecz, za którą cenię podobne fasony. Nie trzeba kupować do nich całej nowej garderoby. Wystarczy inaczej zestawić ubrania, które już mamy. Elegancki płaszcz można nosić z jeansami, dzianinową sukienkę z bardziej zdecydowanym obuwiem, a klasyczne spodnie z luźnym swetrem. Właśnie w takich drobnych zmianach widzę największy urok skandynawskiego stylu.
Botki Jenny z CCC są dla mnie dobrym przykładem tego, jak zwykły, znany od lat fason może nabrać nowego charakteru. Nie udają eleganckich kozaków ani sportowych sneakersów. Mają własny, trochę surowy wygląd, który można wykorzystać zarówno w codziennych, jak i bardziej dopracowanych stylizacjach. I chyba właśnie dlatego tak dobrze pasują do idei comfy chic.
Czytaj także:
- 50-latki zgarniają je z półek bez wahania. Te buty za kostkę z CCC sprawiają, że krok jest lekki nawet po całym dniu na nogach
- Te buciki z CCC przypominają vintage cudo. Wyglądają szykownie, a wygodny obcas zapewnia stabilny krok
- Świetny skład, niska cena. W Lidlu dorwałam boski sweterek w odcieniu pumpkin spice. To praktycznie czysta wiskoza, a tylko 40,99 zł