Jesienią najczęściej nie potrzebuję kolejnej pary butów, która pasuje wyłącznie do jednego płaszcza czy konkretnych spodni. Znacznie ciekawsze są dla mnie modele, które można wstawić pomiędzy dobrze znane elementy garderoby i od razu zobaczyć różnicę. Ciemna zieleń właśnie tak działa. Jest spokojniejsza niż mocne sezonowe kolory, ale mniej przewidywalna od czerni.

WIDEO…

player placeholder

Co więcej, wcale nie widzę powodu, żeby po pięćdziesiątce ograniczać się wyłącznie do neutralnego obuwia. Nie chodzi przecież o to, żeby za wszelką cenę wyglądać młodziej. Znacznie lepszy efekt daje jeden współczesny akcent połączony z rzeczami, w których czujemy się dobrze. I właśnie z tej perspektywy spojrzałam na botki G Star dostępne w CCC.

Ciemnozielone botki są ciekawszą alternatywą dla czerni. Ten kolor zaskakująco łatwo połączyć z jesienną garderobą

Odcień khaki w tych botkach od razu zwrócił moją uwagę. Wygląda na głęboki, ciemny i dość stonowany. Nie jest więc zielenią, która dominuje całą stylizację. Raczej zastępuje brąz albo czerń, będąc ciekawszą, ale nadal mocno jesienną alternatywą. 

Zobacz także:

Sama zaczęłabym od najprostszego połączenia, czyli niebieskich jeansów. Właśnie przy denimie ciemna zieleń prezentuje się bardzo naturalnie. Na górę wystarczy kremowy sweter i beżowy płaszcz albo kurtka w spokojnym kolorze. Niby całość utrzymana jest w typowo jesiennej palecie kolorów, ale ciekawy kolor butów sprawia, że nie wygląda tak przewidywalnie. 

Podobny zabieg można zastosować z czarnymi spodniami. Często automatycznie dobieramy do nich czarne obuwie, przez co całość staje się bardzo jednolita. Zieleń nie wprowadza ostrego kontrastu, a mimo to rozdziela poszczególne elementy stroju. Podoba mi się ten efekt szczególnie przy prostych zestawach, w których nie chcę dokładać mocnej biżuterii czy wzorzystej torebki.

Nie skreślałabym też brązu. Ciemnozielone botki można zestawić z karmelowym, czekoladowym czy koniakowym odcieniem, a więc kolorami, które wiele z nas ma już w jesiennej szafie. Dzięki temu nie trzeba budować stylizacji specjalnie pod nowe buty. Dla mnie to ważny argument, bo najpraktyczniejsze zakupy to właśnie te, które uruchamiają na nowo rzeczy noszone od kilku sezonów.

Ciemnozielone botki z CCC
Fot. ccc.eu

Botki z CCC mają detal, który robi sporą różnicę. Stabilny słupek dodaje wysokości, ale nie odbiera im codziennego charakteru

Kolor przyciągnął mnie pierwszy, ale po chwili zaczęłam przyglądać się konstrukcji. Model G Star został wykonany ze skóry licowej i ma ocieplenie. Do tego dochodzi stabilny słupek oraz zapięcie na zamek. Stabilne podwyższenie dodaje centymetrów, ale jest wygodniejsze niż cienki obcas. Jesienne buty często nosimy przecież przez sporą część dnia, a nie tylko przez dwie godziny przy wyjątkowej okazji. Słupek daje bardziej zdecydowaną podstawę i jednocześnie sprawia, że botki nie wyglądają ciężko.

Na zdjęciu widać też masywniejszą, wyraźnie zaznaczoną podeszwę. W połączeniu z ciemną zielenią daje ona butom trochę bardziej współczesny charakter. Właśnie taki detal może dobrze zadziałać w garderobie po pięćdziesiątce. Klasyczny płaszcz, jeansy czy dzianinowa sukienka nie potrzebują wielu nowych dodatków, żeby wyglądać aktualnie. Czasami wystarczy zmienić obuwie.

Ocieplenie jest z kolei cechą czysto praktyczną. Gdy wybieram botki na chłodniejszą część roku, zwracam na nie większą uwagę niż na ozdobne klamry czy efektowne przeszycia. Podobnie jest z zamkiem. Możliwość szybkiego założenia butów brzmi mało spektakularnie, dopóki nie przychodzi moment codziennego wychodzenia z domu.

Podoba mi się więc, że tutaj wygląd nie został całkowicie oderwany od użytkowej strony buta. Nie jestem zwolenniczką kupowania obuwia tylko dlatego, że dobrze prezentuje się na zdjęciu. Wolę, gdy za ciekawym kolorem i fasonem stoją również rozwiązania, które mają znaczenie podczas normalnego dnia.

Po 50. nie trzeba rezygnować z mocniejszych butów. Ja połączyłabym je z prostymi fasonami, które większość z nas już zna

Przy takich botkach nie komplikowałabym reszty stylizacji. Mają wystarczająco dużo charakteru, dlatego dobrze wyglądają w otoczeniu spokojnych ubrań. Pierwszy zestaw już mam przed oczami: proste jeansy, jasna dzianina, dłuższy płaszcz i właśnie ciemnozielone buty. Torebkę dobrałabym w brązie, czerni albo koniakowym odcieniu, zamiast szukać dodatku dokładnie w kolorze obuwia.

Druga możliwość jest bardziej kobieca. Dzianinowa sukienka w kolorze beżowym, kremowym, szarym albo czekoladowym stworzy spokojną bazę, przy której zieleń będzie widoczna, ale nie krzykliwa. Sama wybrałabym raczej prostą sukienkę niż model z dużą liczbą wzorów. Wtedy cięższa podeszwa i słupek mogą ciekawie przełamać miękkość dzianiny.

Botki widzę też przy spódnicy midi. Tutaj zwróciłabym uwagę przede wszystkim na proporcje całego zestawu. Wyraziste obuwie dobrze równoważy dłuższą spódnicę, szczególnie gdy góra pozostaje prosta. Nie próbowałabym dodatkowo dopasowywać do butów zielonego swetra, szalika i torebki. Powtórzenie jednego koloru kilka razy nie jest konieczne.

Dla 50 latki taki model może być ciekawym sposobem na odświeżenie dobrze znanych zestawów bez gonienia za każdym nowym trendem. Ja potraktowałabym te botki nie jako sezonową zachciankę, lecz jako kolorystyczną alternatywę dla par, po które zwykle sięgamy bez zastanowienia. I właśnie dlatego ciemna zieleń przekonuje mnie tej jesieni bardziej niż kolejna czerń.


Czytaj także: